kwietnia 03, 2025

"Konsjerż" Abby Corson

Autorka: Abby Corson
Tytuł: Konsjerż
Tłumaczenie: Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik
Data premiery: 26.03.2025
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał cosy crime
 
“Konsjerż” to debiut literacki Abby Corson, choć nie jest to jej pierwsza styczność z piórem - już od dekady pisze do znanych angielskich i australijskich magazynów w tematyce lifestylowej oraz luksusowych podróży. Teraz jednak przyszła pora na pełnoprawną powieść, która jest miła i przyjemna, ale jednak… kogoś w niej mordują. Idealna historia na urlop macierzyński! Bo właśnie siedząc w domu z jedną córką, a równocześnie oczekując przyjścia na świat drugiej, Abby Corson pokusiła się o tę powieść. Na rynku angielskim wydana została w 2024 roku jak na razie jest jedyną pozycją powieściową w dorobku autorki, jednak na luty 2026 zapowiedziana jest już kolejna - na razie jednak nic więcej o niej nie wiadomo, jak również czy i jeśli tak, to kiedy, ukaże się w Polsce.
 
Anglia, hrabstwo Yorkshire. To tam całe życie spędził teraz już 72-letni Hector Harrow, a sporą jego część, ponad pół wieku, zajmował się pracą w okolicznym, przyjemnym i luksusowym hotelu Cavengreen jako konsjerż. Do czasu… morderstwa, jakie zostało tam dokonane i w związku z którym stał się podejrzanym - w końcu to on znalazł ciało… Teraz, kiedy jest już na emeryturze, chce spisać tę historię, by przedstawić co wydarzyło się wtedy naprawdę. A my mamy okazję jej wysłuchać - Hector nagrywa ją na dyktafon, z czego później jego przyjaciółka Helen ma stworzyć powieść.
“W dobrej książce musi się znaleźć wydarzenie, zwrot akcji i rozwiązanie. Wystarczą te trzy rzeczy i garść popieprzonych bohaterów i nie ma powodu, byś nie napisał dobrej książki.”
Książka rozpisana jest na 33 rozdziały pisane w narracji pierwszoosobowej przez Hectora w dwóch czasach - głównym wątkiem jest opowieść o hotelu i morderstwie w nim popełnionym, jednak Hector nie ukrywa przed czytelnikiem tego, że opowiada to z dystansu czasu i o tym, co dzieje się u niego teraz też czytelnika informuje. W związku z tym, że narrator wie, że nagrywa dla czytelnika, to nieraz zwraca się do niego bezpośrednio, ba! zastanawia się nawet jak jego opowieść zostanie odebrana. Książka zatem ma niepowtarzalny styl, a jej forma złożona nie tylko z opowieści Hectora, ale również np. i nagranych na dyktafon rozmów, daje poczucie świeżości. Język powieści jest przyjemny, codzienny i nieinwazyjny - ot, opowieść starszego, eleganckiego pana…
 
Ale choć Hector ze względu na swój zawód jest uprzejmy i dyskretny, to jednak jest w nim też coś więcej. To postać słodko-gorzka, która przez życie idzie godnie, z podniesioną głową, ale jednak dość… samotnie. Trudne dzieciństwo, z którym do teraz nie może się pogodzić, i skupienie się na pracy już w młodym wieku sprawiły, że mimo przelotnych romansów nigdy nie związał się z nikim na stałe. Niepokojące są też jego odruchy obsesyjno-kompulsywne: pukanie się w czoło, robienie wszystkiego w seriach po trzy… Czy więc pod płaszczykiem uprzejmego starszego pana nie kryje się coś głębszego, coś dużo bardziej mrocznego? To myśl, która w czasie lektury napływała mi do głowy dość często.
“Można mieć rodzinę i przyjaciół, a i tak czuć się samotnym - możesz na przykład spędzić cały dzień w towarzystwie ludzi, a wieczorem kłaść się z przeświadczeniem, że nie odbyłeś żadnej istotnej rozmowy lub nie spotkałeś się z czułością, jakiej pragnąłeś.”
Do morderstwa doszło w hotelu, w noc po uroczystości weselnej - mamy więc zamknięte grono podejrzanych. Wśród nich jest obsługa: recepcjonistka i kierownik hotelu, nowy właściciel Amerykanin i goście: pisarz, najbliżsi państwa młodych i znajomy Hectorowi mężczyzna. Przed morderstwem przyglądamy się funkcjonowaniu tego hotelu, Hector oprowadza nas po wnętrzach i opowiada o swojej pracy, kiedy jednak docieramy do momentu znalezienia zwłok, robi się z tego nawiązująca do klasyki powieść detektywistyczna. W końcu zarówno grono podejrzanych, jak i miejsce akcji mamy zamknięte. Kreacje postaci rysowane są grubą kreską bazującą na stereotypach, ale dobrze pasuje to do ogólnej konwencji powieści, nadaje jej nieco humorystycznego zacięcia, ale też jest sposobem na uśpienie czujności - narratorowi zdarza się naprowadzać czytelnika na trop, jednak robi to w sposób bardzo subtelny…
“Nie ulegało wątpliwości, że zabójca, kimkolwiek był, wciąż przebywa w hotelu. Chyba że właśnie wywieziono go w worku na zwłoki.”
I całkiem przebiegły, gdyż intryga zaskakuje co najmniej kilka razy! Przede wszystkim na starcie nawet nie wiemy kto zginie, dość długo nie wiemy też kto jest mordercą… a gdy wychodzi to na jaw, książka się nie kończy! Bardzo podoba mi się to, co autorka zrobiła pod koniec powieści, nadała jej bardzo nieoczywisty bieg i solidny twist, który sprawił, że moja ogólna ocena książki podskoczyła! Wcześniej, przez większą część opowieści, autorka utrzymuje nas w klasycznym, spokojnym stylu…
 
Wspomniałam już o samotności i krzywdach przeszłości, jakie nie chcą pozwolić zakopać się w pamięci Hectora. Książka zatem może mieć wydźwięk uniwersalny, moją uwagę jednak mocniej przyciągnęły komentarze o tworzeniu powieści: dzięki pisarzowi, który jest gościem hotelu, jak i Hectorowi, który w wieku 72 lat szykuje się do literackiego debiutu, poznajemy sporo literackich smaczków i uwag, jak uczynić książkę lepszą. W pewnym momencie wysuwają się na przód refleksje o tym, jak wielka jest różnica między tym, co czuje pisarz tworząc opowieść, poświęcając na nią miesiące pracy, a czytelnik, który czyta ją często w biegu, w sumie przez kilka godzin… Dobrym motywem jest też refleksja nad tym, jak książka z historii prawdziwej może zrobić coś, co stanie się rozrywką dla mas. Oczywiście tutaj tylko teoretycznie, sama historia faktycznie jest fikcyjna, ale nie szkodzi to temu, by trochę się na takimi zagadnieniami zastanowić.
“(...) jakie to zabawne, że ty będziesz to czytać nad basenem w wakacje albo w pociągu w drodze do pracy, podczas gdy dla mnie to był tak intensywny okres w życiu. Dla ciebie to tylko kolejna książka, którą niebawem zapomnisz.”
Muszę przyznać, że “Konsjerż” solidnie mnie zaskoczył. Byłam przekonana, że mam w ręce kryminał mocno nawiązujący do klasyki gatunku, w którym narrator przeprowadzi nas od zbrodni po jej rozwiązanie. A jednak nie! Pierwsze zaskoczenie: dyktafon i dwa czasy opowieści. Drugie: bohater na tyle dobrze się maskujący, że nie jesteśmy pewni czy nie powinniśmy go podejrzewać. Trzecie: dalsza część historii w momencie, gdy wydawałoby się, że powinna się skończyć. Nie wspominając już o solidnie poprowadzonej intrydze, która skutecznie usypia czujność i podpycha bardzo różne, zdawałby się bardzo prawdopodobne tropy. Zatem mimo iż większa część historii toczy się znanym, spokojnym, niezobowiązującym rytmem, to jednak jej finał pokazał, że autorka zdecydowanie miała nieszablonowy pomysł na budowę swojego debiutu!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Kobiecym.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz