Autor: Przemysław
Kowalewski
Tytuł: Raport
Kruka
Data premiery: 12.03.2025
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 400
Gatunek: powieść
sensacyjna
Przemysław Kowalewski już wkrótce będzie
świętować dwa lata na polskim rynku książki. Debiutował w maju 2023 roku
powieścią “Kozioł”, która była kryminałem z domieszką sensacji osadzonym w
czasach PRL-u. I tak rozpoczął się cykl z milicjantem Ugne Galantem, który na
ten moment liczy cztery tomy (recenzje - klik!). Cykl popularny, za który autor
został kilkakrotnie wyróżniony, a w czasie jego tworzenia mocno zaangażował się
w promocję Szczecina, ba! nawet wziął udział w projekcie pisarskim temu miejscu
dedykowanemu. I w jego najnowszej powieści “Raport Kruka” nadal w tym
Szczecinie zostajemy, ale reszta się zmienia - to już nie cykl z Galantem, a
coś nowego, bardziej sensacyjnego, coś, co osadza nas w czasach współczesnych.
Grudzień, rok 2015. W szczecińskim kościele
Świętych Piotra i Pawła doszło do sensacyjnego odkrycia - w podziemiach
odnaleziono krypty, mediach aż huczą od plotek, że odnaleziono skarb Gryfitów.
Archeolog i profesor Uniwersytetu Szczecińskiego Nikita Wajda nie ma jednak
teraz czasu zająć się tym tematem - właśnie wyjeżdża do Bazylei, by wziąć
udział w ważnych badaniach. Zleca zatem jednemu ze studentów śledzenie tematu.
Niecałe osiem lat później wraca i razem biorą
się do pracy. Towarzyszy im kuzynka chłopaka, hakerka, której umiejętności
szybko okazują się przydatne. Dlaczego? Bo sprawa odnalezionych krypt została
utajniona, a gdy tylko zaczynają o nią rozpytywać, okazuje się, że będą mieli
do czynienia z groźną chrześcijańską organizacją, która nie cofnie się przed
niczym… Tylko co oni tak skrzętnie ukrywają? Co znajdowało się w tych kryptach?
Książka rozpisana jest na prolog, 51 różnej
długości rozdziałów i epilog. Rozdziały są numerowane i tytułowane, jest zawsze
też zaznaczona zmiana czasu akcji, jeśli takowa zachodzi - wydarzenia toczą się
linearnie. Nie znaczy to jednak, że cała historia toczy się w czasach
współczesnych - w sprawie szybko pojawia się wątek z przeszłości, z czasów od
razu po II wojnie światowej, który opisany zostaje przez fragmenty czegoś na
kształt pamiętnika - te dostajemy albo jako osobne rozdziały, albo wpisane w
rozdziały współczesne – odróżnia je kursywa. Narracja powieści prowadzona jest
w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator obserwuje kilka postaci - oczywiście
tą przewodnią jest Nikita, jednak pojawiają się też rozdziały, w których
obserwujemy poczynania innych osób - jak np. członków chrześcijańskiej
organizacji. Narrator niespecjalnie skupia się na oddaniu emocji postaci,
występują tutaj raczej jako nośnik historii. Styl powieści jest dynamiczny,
nieco reporterski, gdyż narrator skupia się na oddaniu tego, co się dzieje, nie
ma czasu na oceny. Od czasu do czasu zdarzają mu się dość oryginalne porównania,
zdania są raczej krótkie, a dialogów jest sporo. Język momentami zdaje się być
dopasowany do postaci - Nikita wypowiada się elokwentnie, Agne (hakerka)
młodzieżowo. Pojawiają się przekleństwa, a i fragmenty w opisach bardzo
dosadne, bardzo makabryczne. Książkę czyta się w miarę płynnie, jednak nie jest
wolna od paru zbędnych powtórzeń faktów, które poznaliśmy już wcześniej, a
także poprzez skupienie na dynamizmie, a nie emocjach postaci, raczej odbiera
się ją dość bezosobowo.
Tym, co ucieszy fanów serii z Ugne Galantem,
jest fakt, iż mimo że powieść przez samego autora promowana jest jako coś
nowego, to jednak jest z serią powiązana - sama dopiero podczas lektury
uświadomiłam sobie, że przecież NIkita Wajda to dziecko jednego z jej głównych
bohaterów. Zostajemy zatem w jednym uniwersum, a historie, które poznaliśmy we
wspomnianej serii, w “Raporcie Kruka” gdzieś w tle się przewijają - fajnie
wyłapuje się takie smaczki, ale na pewno też wymaga to od autora dodatkowego
skupienia, co doceniam, gdyż pojawiają się one płynnie i są bardzo skrupulatne.
“(...) żyjemy w kraju, w którym wiara jest ważniejsza od rozumu.”
A kim są główne postacie “Raportu Kruka”? To
postacie z bardzo jasnym, bardzo mocno zaznaczonym podziałem na dobrych i
złych. Mocno wpisują się w konwencję gatunku powieści sensacyjnej, nie są to
raczej zwyczajni ludzie, a postacie z niespotykanymi umiejętnościami. Sam Nikita
na przykład ma fotograficzną pamięć, oczywiście jest piekielnie inteligentny i
trenuje sztuki walki. Wady? Lekkie spektrum autyzmu przez co nie lubi dotyku
innego człowieka i ciężko jest mu zrozumieć emocje. No i ma trudne wspomnienia
z przeszłości, z dzieciństwa, które prześladują go do tej pory… Nie brakuje też
kobiety, która żywi do niego głębsze uczucia. O wygląd bohaterów autor również
zadbał, czytelnik nie ma wątpliwości jak każdego z nich powinien sobie
wyobrażać - na przykład Agne do złudzenia przypomina Lisbeth Salander z cyklu
Millennium, tyle że nie ma tatuaży i zamiast czarnych włosów ma różowe.
Przyznam, że zastanawiają mnie te kreacje postaci, gdyż nie wyczuwam w nich
zabawy konwencją, a raczej wtłoczenie w role już mocno schematyczne, co
sprawia, że dla mnie postacie były całkowicie obojętne.
Wcześniej wspomniałam, iż są one w powieści
raczej nośnikiem historii niż samym ich centrum. Historia jest absorbująca,
cały czas coś się dzieje, akcja toczy się bardzo dynamicznie. I tutaj mamy
znane zabiegi - jest poszukiwanie prawdy przez dobrych bohaterów i tajna, zła
organizacja, która ją ukrywa i walczy z dobrymi, by ich powstrzymać. Cała
intryga opiera się na ich potyczkach osadzonych w znanych autorowi miejscach -
główna część akcji toczy się w Szczecinie, choć na chwilę bohaterów znosi w
kierunku Katowic. Kto wygra? Poza samym dynamizmem akcji, momentami kieruje się
ona też w stronę makabry - szczególnie pod koniec historii mocno wystawia nerwy
czytelnika na próbę i raczej dzieje się to bez specjalnego uzasadnienia.
Przyznam, że nie wiem co te sceny miały na celu, prócz podkreślenia tego, jak
bardzo ci źli są źli. Sam finał na szczęście nie jest banalny, autor lekko
przełamuje nim schemat, zostawiając czytelnika z tematem do przemyśleń.
Bo tak naprawdę poza mocno sensacyjną
opowieścią, autor chce nam opowiedzieć o czymś więcej. O kawałku polskiej
historii, która na lekcjach w szkole jest przemilczana. O czasach od razu po II
wojnie światowej, kiedy to nazistowskie obozy koncentracyjne zostały wyzwolone,
ale dramat z nimi związany się nie skończył. Poprzez ten temat autor zadaje
ważne pytania o jednostronność historii i hipokryzję osób ją opowiadających,
pyta dlaczego Polacy jako naród nie potrafią przyznać się do tego, że też mają
w swojej historii czyny niechlubne. Bo przecież to naród męczeński, prawda?
Więc w jego historii wszystko, co mogłoby wskazać na to, że nie do końca tak
jest, musi zostać ukryte, przemilczane.
“Polacy są narodem ofiar, a nie oprawców, i niezależnie, kto będzie rządził w tym kraju, tak ma pozostać.”
Myślę, że “Raport Kruka” dobrze sprawdzi się
wśród fanów sensacji, którzy od książki oczekują konkretnego wpisania w ramy,
schematy tego gatunku. Jest tutaj jasny podział na dobro i zło, określony
rodzaj postaci, które momentami przypominają nadludzi i szybka akcja, która nie
pozwala na nudę. Trzeba jednak naprawdę lubić taki rodzaj powieści i nie
oczekiwać niczego innego, by tę powieść docenić. Dla mnie same detale, które
przypadły mi do gustu i przesłanie, które w książce jednak nie zajmuje wiele
miejsca, są niewystarczające, bym mogła przyznać, że bawiłam się dobrze.
Zabrakło mi tutaj czegoś nowego, jakiejś konkretniejszej próby przełamania
schematu, czegoś, czego bym się nie spodziewała. Sama zatem żałuję, że autor
poszedł w swojej nowej, niezależnej od serii z Galantem powieści w stronę
czystej sensacji, ale jestem równocześnie pewna, że książka znajdzie wielu
swoich fanów.
Moja ocena: 6/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Filia.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz