Autor: Steve Cavanagh
Tytuł: Trzynaśc13
Cykl: Eddie Flynn,
tom 4
Tłumaczenie: Janusz
Ochab
Data premiery: 12.02.2020
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: thriller
prawniczy
Steve Cavanagh to irlandzki pisarz I prawnik. Debiutował w
2015 roku pierwszym tomem cyklu o przygodach byłego oszusta, aktualnie prawnika
Eddiego Flynna. Ten tom, zarówno jak i kolejny, w Polsce ukazał się w 2016 roku
nakładem wydawnictwa Filia. Później u nas na 3 lata o autorze zrobiło się cicho
– dopiero latem rok temu wydawnictwo Albatros zdecydowało się na wydanie jego
książki spoza serii pt. „Wkręceni” (recenzja klik!). Teraz w lutym na naszym
rynku ukazał się czwarty tom przygód prawnika i muszę przyznać, że to była
niezwykle emocjonująca lektura. Szczerze polubiłam się z Eddiem i mam ogromną
nadzieję, że Albatros zdecyduje się na wznowienie 3 poprzednich części (a
raczej dwóch i pierwsze wydanie trzeciego tomu, gdyż do tej pory nie został
przetłumaczony na polski). Jeśli poprzednie 3 części są równie dobre jak ta, to
naprawdę dziwi mnie, dlaczego o tym pisarzu jest tak cicho. Jak głosi tył
okładki, i ja się z tym zgadzam, jest godnym następcą Johna Grishama.
Historia tej powieści toczy się głównie na sali sądowej.
Przed sądem staje młody, bardzo popularny aktor Robert Solomon, który został oskarżony
o zamordowanie z zimną krwią swojej nowo poślubionej żony oraz ochroniarza. Eddie
Flynn, prawnik zajmujący się małymi sprawami marginesu społecznego, w ostatnim
momencie zostaje poproszony o dołączenie do sztabu prawników dużej firmy
prawniczej zajmującej się sprawą aktora. Mężczyzna po spotkaniu z oskarżonym
przystaje na ofertę. Rozpoczyna się gra, wyścig o niewinność Roberta. Jednak
nikt z prawników nie wie, iż gra jest nierówna – prawdziwy morderca jest na sali
sądowej, obserwuje wszystko i niepostrzeżenie wpływa na tok rozprawy… Kto
wygra? Sprawiedliwość czy przebiegłość? Czy Eddie, mimo ogromnej manipulacji ze
strony mordercy, jest w stanie udowodnić niewinność aktora? I jak to możliwe,
że nikt nie widzi nic podejrzanego w zachowaniu jednego z uczestników rozprawy?
„To może być najsprytniejszy i najbardziej wyrachowany zabójca w historii Biura.”
Książka składa się z prologu i 5 części – każda to jeden
dzień tygodnia poczynając od poniedziałku. Rozdziały są króciutkie, jest ich
73, a narracja naprzemienna – raz obserwujemy wydarzenia oczami Eddiego w narracji
pierwszoosobowej, raz oczami mordercy w narracji trzecioosobowej. Książkę czyta
się w tempie ekspresowym, historia wciąga tak, że naprawdę ciężko jest ją odłożyć.
Ja zrobiłam to tylko raz na jakieś 2 godziny, a i tak w przerwie myślałam tylko
o akcji powieści. Po skończeniu również jeszcze długo się nad nią
zastanawiałam. Cavanagh jest mistrzem suspensu, twistów w akcji, co chwilę zaskakuje,
więc czytelnik naprawdę nie jest w stanie przewidzieć czego się można
spodziewać. Styl autora jest bardzo przyjemny, dynamiczny i momentami bardzo
zabawny.
„I codziennie próbowałem jakoś odkupić swoje winy. Wiedziałem, że gdybym odszedł i przestał pomagać ludziom, wytrzymałbym jakieś pół roku, ale później znowu zacząłbym to odczuwać. Poczucie winy było tatuażem o wadze stu kilogramów. Dopóki walczyłem dla klientów, w których wierzyłem, powoli zrzucałem ten ciężar. Potrzebowałem czasu, by pozbyć się go całkowicie.”
Każdy z głównych bohaterów stworzonych przez autora jest
rewelacyjną postacią. Eddiego wręcz pokochałam, jestem naprawdę ogromnie ciekawa
jego wcześniejszych losów. Kiedyś był oszustem i został o coś oskarżony –
postanowił bronić się sam i sprawę wygrał. Później za namową sędziego, który prowadził
tą sprawę, poszedł na prawo, zdał potrzebne egzaminy i od tego czasu broni tych,
którzy jego zdaniem są niewinni. Mężczyzna na mocny kodeks moralny, jest
sprytny, ale i współczujący.
„Obrońcy występujący w sprawach kryminalnych podobnie jak policjanci przyzwyczajają się do widoku gwałtownej śmierci, brutalności, którą wypisujemy nawzajem na swoich ciałach. To ludzka rzecz. Jeśli robisz coś wystarczająco często, przestajesz dostrzegać w tym to samo znaczenie, nie przejmujesz się tym tak samo jak za pierwszym razem.Ja nie przywykłem do widoku gwałtownej śmierci. Modliłem się, bym nigdy nie przywykł, bo wtedy umarłaby ważna cząstka mojego człowieczeństwa, której nie mógłbym już odzyskać. A potrzebowałem jej. Potrzebowałem tego bólu. Mężczyzna i kobieta zostali wyrwani z tego świata – odebrano im wszystko, co mieli w tym życiu, i całą ich przyszłość. W mojej głowie rozbrzmiewało tylko jedno słowo. Niewinni. Niewinni. Niewinni. Niczym sobie nie zasłużyli na taki los.”
Jego przeciwnikiem jest morderca – Joshua Kane. To wytrawny
gracz, psychopata, niesamowicie inteligentny. Przez rzadką genetyczną chorobę
mężczyzna nie odczuwa w ogóle bólu, co robi z niego praktycznie terminatora.
Jakby tego było mało jest świetnym naśladowcą, a lata praktyki zrobiły z niego
wręcz mistrza w tej dziedzinie.
„Nie żywił żadnych uczuć w stosunku do ludzi. Pojęcia takie jak empatia czy więzi międzyludzkie były mu zupełnie obce. Uważał, że nie potrzebuje takich rzeczy. Nie musiał wczuwać się w sytuację innych, bo na świecie nie było nikogo takiego jak on. Górował nad wszystkimi. Był wyjątkowy.”
Obydwie postacie są niesamowicie fascynujące, budzą w
czytelniku naprawdę wielką ciekawość. Z jednej strony dobry i inteligentny
prawnik, z drugiej bezwzględny, bezuczuciowy morderca. To naprawdę mistrzowska
walka.
Co do akcji, to jak pisałam wcześniej, mocno zaskakuje.
Autor wodzi czytelnika za nos, dzieje się dużo, wszystko jest spójne i
logiczne, wymaga skupienia na szczegółach. Ja nieraz wracałam kilka kartek
wcześniej, żeby sprawdzić jakieś drobnostki. Takie lektury lubię, które w pełni
wymagają zaangażowania czytelnika.
„Znałem pary gliniarzy. Dobrych. I wiedziałem, że ci dobrzy nienawidzą tych, którzy manipulują przy dowodach, by dowieść swojej racji, nawet bardziej niż adwokatów.”
Oczywiście, wraz z biegiem akcji, autor porusza istotne
tematy, takie jak sprawiedliwość a wymiar sprawiedliwości, niesłusznie skazani czy
korupcja wśród policji, jak i karierowicze w prokuraturze i w kancelariach adwokackich.
Jest sporo o nierównym podziale społecznym, a amerykańskim śnie i oczywiście
najważniejsze – wartość pieniądza, pogoni za bogactwem. Tematy ciekawe i
sprytnie wplecione w fabułę – nie ma długich wywodów, nic tutaj nie nuży, a
motywacje i zachowanie bohaterów są bardzo rzetelnie uzasadnione.
Ogólnie „Trzynaśc13” to książka, która wkręca się w mózg
czytelnika tak mocno, że nie da się jej za szybko pozbyć. Z jednej strony
wzbudza ogromną ciekawość, z drugiej chciałoby się lekturę przedłużać w
nieskończoność. Ja zawsze lubiłam prawnicze tematy, rozgrywki na salach
sądowych – to dostajemy grę mistrzowską. Jestem w pełni usatysfakcjonowana i
już teraz chcę więcej!
Moja ocena: 8,5/10
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu
Albatros!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz