Autorka: Jo Murray
Tytuł: Anatomia morderstwa
Tłumaczenie: Tomasz Szlagor
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller prawniczy /
psychologiczny
“Anatomia morderstwa” to debiut Jo Murray,
który na rynku polskim wydany został niecały miesiąc po premierze w rodzimym
kraju autorki - Wielkiej Brytanii, gdzie w kilka dni osiągnęła status
bestsellera, a jeszcze przed swoją premierą prawa do jej ekranizacji zostały
zakupione przez AppleTV+, które zdecydowało się stworzyć z tej historii drugi
sezon serialu “Uznany za niewinnego”. Jego premiera zapowiedziana jest już na
jesień tego roku!
Sukces literacki tej autorki ma dobre podłoże
- po studiach z literatury klasycznej i prawa, sama przez jakiś czas stawała
przed sądem jako adwokatka karna. To właśnie z tych doświadczeń korzystała
pisząc swoją pierwszą powieść w czasie, gdy z kariery prawniczej zrezygnowała
na rzecz wychowania dwójki dzieci.
Anglia, Newcastle, 9 września 2024 roku.
Trzydziestokilkuletnia adwokatka karna Leila Reynolds wraca po ciężkim dniu w
sądzie do kancelarii prawnej, dla której pracuje. Jest jednak przekonana, że to
teraz czeka ją trudniejsze zadanie - musi wziąć udział w przyjęciu, jakie
właśnie tam teraz się odbywa. Atmosfera zdaje się jednak pasować do jej
nastroju - jest dziwnie cicho, ludzie są smutni. Dlaczego? Bo zginął jeden z
nich. Zaledwie trzy dni temu zamordowany został sędzia Sądu Koronnego, człowiek
sprawiedliwy, poważany i praworządny. I właśnie teraz Leila dowiaduje się, że
to ona bronić ma oskarżonego. Oskarżonego, którego dobrze zna, którego kilka
lat temu broniła z marnym skutkiem za inne przestępstwo. Nie sama sprawa jest
jednak najgorsza, a przeciwnik, który będzie stał po drugiej strony sali
sądowej. Oskarżającym będzie Julian Kesler, jeden z najlepszych prawników i
radców koronnych kraju, jej własny mentor i… mąż.
“Lubię obserwować ludzi. To poniekąd część mojej pracy. Człowiek staje się bardzo wyczulony na zachowania innych. Bycie adwokatem zmienia cię w domorosłego psychologa. Często te najdrobniejsze szczegóły obnażają największe sekrety.”
Książkę otwiera spis podstawowych zagadnień
prawnych tj. morderstwo, ława oskarżonych czy adwokaci, po czym rozpoczyna się
akcja rozpisana na prolog, dwie części (przed procesem i proces) oraz epilog.
Części rozpisane są na krótkie, kilkustronicowe rozdziały, których w sumie jest
74. Pisane są naprzemiennie z perspektywy Leili z określeniem czasowym (w
pierwszej części to odliczanie do procesu, w drugiej dni procesu z dokładnością
do godziny) oraz tajemniczej postaci kryjącej się pod określeniem Świadek X. Obydwie
postacie przedstawiają historię w narracji pierwszoosobowej czasu
teraźniejszego, a język, jakim się posługują, jest swobodny, zagadnienia
prawnicze, jeśli się pojawiają, są jasno tłumaczone albo przez same postacie,
albo w przypisach. Styl jest płynny, mocno skoncentrowany na psychologicznych
aspektach powieści, a jedyne, czego w nim brakuje to feminatywy.
“Większość ludzi woli myśleć, że w niczym nie przypomina kryminalistów, o których się słyszy. Prawda jest jednak taka, że dzieli nas tylko parę kroków od skończenia na ławie oskarżonych.”
Poprzez narrację pierwszoosobową tym, co mocno
przyciąga uwagę, są kreacje psychologiczne postaci. Leila, główna bohaterka,
zdaje się być jedyną kobietą w bardzo męskim towarzystwie, która na każdym
kroku musi znosić lekceważenie jej umiejętności i doświadczenia, mimo faktu, że
w swojej jedenastoletniej prawniczej karierze już zdołała wiele osiągnąć.
Jednak to właśnie ta sprawa będzie dla niej największym wyzwaniem - nie tylko
ze względu na kaliber zbrodni, ale też fakt, że przez najbliższe sześć miesięcy
będzie przeciwniczką dla własnego męża. I tak jej związek wchodzi o oko fabuły
- obserwujemy, jak wygląda jej relacja z Julianem, mężczyzną pewnym siebie,
który ma niesamowitą charyzmę i dar urzekania wszystkich, w tym oczywiście ławy
przysięgłych. Co prawda, Leila zna jego sztuczki, którymi dzielił się z nią w
czasie, w którym był jej mentorem, jednak czy na pewno poznała wszystkie?
“W sali sądowej milczenie jest złotem. Pauza w odpowiednim momencie ma większą moc niż sto nieprzemyślanych słów.”
Tak naprawdę każda kreacja postaci jest
doskonale wyważona psychologicznie - dopracowana i spójna, a zarazem
przedstawiona tak, że bardzo łatwo jej postrzeganie poddać manipulacji. Tak
naprawdę nikt nie jest tu jednoznaczne dobry czy zły, nawet jeśli właśnie takim
z początku się wydaje.
“Niestety, życie nie jest czarno-białe, ale ma pełne spektrum szarości. Złożone, skomplikowane, pełne niuansów. I taki też jest ten proces.”
Największą zagadkę postaci stanowi jednak ktoś
określany mianem Świadka X, ktoś, kogo bardzo trudno jednoznacznie do
odgrywanego przez niego miejsca w intrydze przypisać, a kto podświadomie od
początku budzi niepokój. Jasne jest, że ten ktoś mocno namiesza, że ma jakiś
niekoniecznie chwalebny cel. To rewelacyjnie poprowadzona postać, którą
umiejętnie autorka w fabule mataczy.
“To jest klucz; kiedy ludzie zaczynają mówić do kogoś, kto jest chętny słuchać, wyjawią wszystko. Wszyscy chcemy zostać wysłuchani, nawet za cenę zdradzenia naszych własnych sekretów.”
Intryga powieści jest wielowątkowa, skupia się
przecież nie tylko na przygotowaniu do procesu, prywatnym śledztwie i
psychologicznych manipulacjach adwokatki i oskarżającego, ale też na ich
związku i uczuciu osaczenia, które Leila coraz mocniej zaczyna odczuwać. Nie
można też zapomnieć o Świadku X, którego rola bardzo długo jest niejasna.
Autorka prowadzi czytelnika przez te zawiłości fabularne z gracją i wyczuciem -
choć sama akcja nie toczy się w zawrotnym tempie, to wszystkie chwyty na
przyciągnięcie uwagi czytelnika są odpowiednio wykorzystane. A choć po drodze w
fabule zaskoczeń nie brakuje, to i tak na szok, w jaki wprowadza czytelnika
rozwiązanie zagadki, przygotować się nie sposób. Jestem pod wrażeniem stopnia
zaplątania wątków fabularnych, manipulowania nimi tak, że niełatwo samemu wpaść
na właściwy trop (a przynajmniej właśnie tak było w moim przypadku).
“Na tym świecie nie brakuje ludzi, którzy potrafią dobrze kłamać, ani takich, których łatwo omamić. Zbierz ich razem i masz niebezpieczną sytuację. Takim można wmówić wszystko.”
Mimo świetnie rozpisanej fabuły i
psychologicznych kreacji postaci, książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie
refleksje, do jakich zmusza. Tu wszystko zdaje się mieć dwie strony medalu,
które zauważa się w zależności od przybranej perspektywy. Autorka porusza takie
kwestie jak wpływ innych ludzi na nas samych - wychowanie, nauczanie, ludzie,
których podziwiamy w innym świetle mogą stać się kimś, kim będziemy pogardzać.
Czy człowiek może się zmienić, czy po prostu zmienia się to, jak się go
postrzega? A może tak naprawdę w każdym z nas kryją się patologiczne, toksyczne
skłonności?
“Technika przesłuchania krzyżowego (...). Spraw, żeby spanikowali, wpędź ich w stan zagrożenia, następnie przywróć im poczucie bezpieczeństwa, a większość ludzi da ci, czego tylko chcesz.”
Nie można też nie wspomnieć o stronie prawnej
powieści, w końcu cała historia rozgrywa się wśród prawników, a spora jej część
toczy się na sali sądowej. I to coś nowego dla polskiego czytelnika, a
przynajmniej dla mnie samej - do tej pory wszystkie thrillery prawnicze, jakie
czytałam, rozgrywały się w USA lub w Polsce, z prawem UK jeszcze do czynienia
nie miałam. A przecież w każdym kraju prawo wygląda nieco inaczej, bo choć
podobieństwa są, to i różnice są zauważalne. Tu autorka wprowadza nas w świat prawników
przywdziewających niewygodne peruki i togi, których materiał świadczy o
zawodowych zasługach. Prawników, którzy ze względu na specyficzne prawo, mimo
pracy w jednej kancelarii, mogą stanąć po przeciwnych stronach barykady.
„Jestem adwokatem, moją bronią są słowa. Uważnie dobrane słowa w odpowiednich okolicznościach potrafią znokautować.”
Podsumowując, debiut Jo Murray robi ogromne
wrażenie bez względu na to, czy rozpatruje się go w kontekście thrillera
prawniczego, czy psychologicznego. Bo tu po prostu wszystko się ze sobą zgadza,
wszystko pasuje, wszystko się zazębia, a jednocześnie nic nie jest po prostu
czarno-białe - ani postacie, ani zdarzenia, dla których wystarczy niewielka
zmiana perspektywy, dorzucenie kilku detali, by na wszystko można było spojrzeć
inaczej. Wielowątkowa fabuła zdaje się nie mieć słabych punktów, od początku do
końca wzbudziła we mnie duże zaangażowanie. Poza samą rozrywką można też
dopatrzeć się kilku ciekawych społecznych i psychologicznych analiz, kilku
refleksji na temat funkcjonowania człowieka w społeczeństwie i pojęcia
sprawiedliwości. Jeśli tylko Jo Murray zdoła w swojej drugiej książce utrzymać
podobny poziom, co w “Anatomii morderstwa”, może okazać się, że najwięksi męscy
przedstawiciele tego gatunku mają w niej sporą konkurencję!
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Dolnośląskim.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!







