maja 15, 2026

"Lázár" Nelio Biedermann

"Lázár" Nelio Biedermann

Autor: Nelio Biedermann
Tytuł: Lázár
Tłumaczenie: Danuta Fryzowska
Data premiery: 06.05.2026
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 328
Gatunek: literatura piękna
 
“Lázár” szturmem podbił światowy rynek książki! W oryginale wydany w 2025 roku, do teraz wydany został już w ponad 25 krajach, a autor przemierza państwa i kontynenty w trasie promocyjnej spełniając swoje wielkie marzenie. Zaskakujący jest z pewnością jego wiek - Nelio Biedermann aktualnie ma zaledwie 23 lata, a “Lázára”, swoją drugą książkę!, rozpoczął pisać w wieku lat 16. Inspiracją do jej powstania były opowieści, jakim raczyli go jego dziadkowi pochodzący z węgierskiej arystokratycznej rodziny, emigranci, którzy w latach 50. XX wieku przybyli z Węgier do Szwajcarii. Biedermann już teraz okrzyknięty został wielkim pisarzem nowego pokolenia, a to przecież dopiero początek (miejmy nadzieję!) jego literackiej drogi.
 
Węgry, początek XX wieku. Niedaleko miasta Pecz, pośrodku głębokiego lasu stoi zamek rodu Lázárów, którzy żyją tam od wieków. Właśnie na świat przyszedł kolejny męski potomek - najstarszy syn, drugie dziecko Sándora i Márii, chłopczyk o przezroczystej skórze. Wraz z siostrą Iloną wychowywani są w zimnym, arystokratycznym chowie, pomiędzy starymi portretami przodków, którzy bacznie przyglądają się ich dojrzewaniu. W mroku węgierskiego lasu, który skrywa niejedną przerażającą tajemnice… I tak płyną lata, a świat zaczyna się zmieniać - nadchodzi I wojna światowa, upadek monarchii, II wojna światowa, a ród Lázárów trwa.
"On też nic nie robi, nic nie mówi, tylko myśli o tym, jak wydostać się z tej pułapki, którą sam na siebie zastawił. Z tego obcego życia, w które zanurkował, kiedy jego własne wymknęło mu się z rąk."
Książka rozpisana jest na sześć tytułowanych części i 59 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu mieszanego - w większości przeszłego, który w specyficznych, kluczowych momentach zmienia się na teraźniejszy. Narrator bacznie obserwuje kolejne pokolenia rodu Lázárów, oddaje ich poczynania i wewnętrzne emocje, choć nie towarzyszy im bez ustanku - w końcu na trzystu stronach zawarta została opowieść rozciągnięta na niecałe sześćdziesiąt lat, więc relacja z życia każdego pokolenia jest raczej epizodyczna, wybiórczo skupiona na poszczególnych fragmentach. Styl powieści jest ciekawy - subtelnie poetycki, czasami samymi słowami nadaje powieści mroczny, gotycki klimat baśniowości, w której nie brakuje fragmentów pisanych wierszem, choć przede wszystkim wyraźnie zauważalne jest to w pierwszej połowie powieści. Później już doświadczenia wojenne przynoszą inną powagę, w której nadal poetyckość jest wyczuwalna, jednak nie przybiera już tak eksperymentalnej formy. Sposób przedstawienia historii jest przede wszystkim opisowy, dialogi pojawiają się bardzo rzadko, jednak sama uświadomiłam sobie to dopiero po zakończonej lekturze, nie można więc mówić, że typowego stylu narracji powieści tutaj brakuje. Słowa dobrane są z dużym wyczuciem, to one w dużej mierze odpowiadają za nastrojowość powieści, a równocześnie są tak dopasowane, że cała historia jest bardzo płynna. Zaskakująco dojrzały, ciekawy i przyjemny styl dla tak młodego autora, w którym nie znalazłam tak naprawdę żadnych potknięć.
“Sierpniowe wieczory były niebieskie. Kładły się na polach niczym znużeni włóczędzy, osiadały w zamkowym parku, pod wierzbą płaczącą na brzegu małego jeziora, wypoczywały na łóżkach, sofach, grubych dywanach i w fotelach, jakby miały za sobą długą podróż. Jakby przybyły z daleko, z odległego, samotnego królestwa. Bardziej samotnego niż upadająca monarchia.”
Mam wrażenie, że książkę można podzielić na trzy osobne opowieści, każdą o kolejnym pokoleniu Lázárów. Każda z nich ma swój oddzielny klimat, oscyluje wokół innych wydarzeń. Pierwsza przybiera mroczny wydźwięk baśni, w której oniryczna fantazja miesza się z realnością. Stary zamek pełen duchów przodków położony pośrodku lasu, wokół którego narosły różne legendy, który skrywa w sobie sekrety niedostępne dla ludzkiego oka. To w takim otoczeniu dorastają Lajos i jego siostra Iwona, którzy błąkają się po tych zimnych korytarzach pozostawieni sami sobie.
Życie jednak ulega ciągłej zmianie i tak też dzieje się ze stylem narracji i światem, na tle którego historia rodu Lázárów się rozgrywa. Przychodzi I i II wojna światowa, która odbiera magię postrzegania rzeczywistości, która staje się tak dramatyczna, że nie ma w niej już miejsca na baśniowość.
"Lajos myślał nawet, że stary dawno już zmarł i nikt się nie zorientował, tyle że nie potrafi ł się rozstać z pracą, więc po prostu dalej robił swoje jako duch. Lilly uważała, że to bzdura, ale ona nie była z urodzenia jedną z Lázárów, więc nie wiedziała, jak zawzięte potrafią być duchy w tej rodzinie."
Rys historyczny tej powieści jest bardzo wyraźny, poprzez losy rodu Lázárów, autor dokładnie obrazuje dramat XX wieku, jakiego doświadczyły Węgry, jakiego doświadczył tak naprawdę cały świat. Jednak mimo tego, że wojenne czasy często są w literaturze poruszane, to przyznam, że z taką perspektywą jeszcze się nie spotkałam. Zdarzenia historyczne są obrazem upadku arystokracji, która z początku XX wieku dawała poczucie, że jest ciągle w rozkwicie, by za kilkanaście lat pokazać, jak niewiele jakiekolwiek tytuły w nowym świecie znaczą. Autor uważnie przygląda się przemianie postaci, które od zawsze uważane były za wielkich panów, nagle stają się ludźmi jak każdy inny. Jak taka nagła zmiana wpłynie na poszczególne pokolenia? Ich reakcja, próba dostosowania się do nowej rzeczywistości oddana jest z zaskakującą czułością.
“(...) a przecież w przeciwieństwie do niego jego ojciec wskutek wywłaszczenia stracił nie tylko przyszłość, ale i też wszystko, czym był -
Przez całe życie był kimś i nie musiał w tym celu nic robić, przez całe życie ludzie brali z niego przykład, szanowali go i podziwiali - a potem, ni stąd, ni zowąd, stał się wrakiem człowieka(...).”
Jednak nie tylko czułość jest sposobem na wyrażenie przemiany postaci. Są momenty, w których narrator dla postaci jest bezlitosny, zimnym okiem oddaje ich prywatne, małe dramaty. Bo choć wiek XX dla całego świata był naprawdę traumatyczny, to nie zabrakło w nim uniwersalnych przeżyć. I tak na tle historii kolejne pokolenia Lázárów przeżywają swoje pierwsze miłości, pierwsze rozczarowania, wielkie nadzieje i zderzenia z twardą rzeczywistością, z którą bez dobrego zaplecza psychologicznego tak trudno sobie poradzić. I tu dobrze oddana jest różnica pokoleń, w której poczynamy od naprawdę zimnego wychowania, by wraz z kolejnymi latami i potomkami ten wizerunek rodziny powoli zaczął się ocieplać.
“Może człowiek jednak nie jest tą samą osobą przez całe życie, pomyślała. Może jest się różnymi osobami, które myślą inaczej, czują inaczej i wyglądają inaczej, i łączy je tylko to samo nazwisko.”
Poza uniwersalnymi życiowymi przystankami, dużo refleksji przynoszą też fragmenty toczące się na tle II wojny światowej, która wikła Lázárów w odmętach faszyzmu, a choć wcale go nie wyznają, to jednak żyją w kraju, który do nazistów się przyłączył. Dylematy moralne, odwaga i tchórzostwo po raz kolejny obrazują różnicę pokoleń, inne podejścia, dla których tytuł arystokratyczny miał bardzo różne znaczenie.
“Ci ludzie (..) mieli własne życie, które mimo wszystko nie różniło się zbytnio od jego życia. A jednak zawsze liczyło się to, które było jego własne.”
Jest jednak w tej powieści coś, co nadaje jej innego wydźwięku. To coś jest ukryte między wierszami, sygnalizowane krótkimi stwierdzeniami. Mianowicie autor nadaje swoim postaciom świadomość, że są tylko tworem literackim zdanym na łaskę pisarza, który musi ich ciężko doświadczać, by wyciągnąć z nich emocjonalną głębię. To bardzo subtelny, acz intrygujący smaczek.
“Co robi pisarz, (...) jeśli nie pozbawia swoich postaci prawa do samostanowienia? Stawia im na drodze wojny, przyprawia je o depresję albo wyrywa im z objęć ich pierwszą miłość. Toż to jawna dysproporcja sił, jak między sprawcą a ofiarą, nawet jeśli w zmyślonym świecie. Postacie nie mogą się bronić, pisarz robi z nimi, co chce, każde im cierpieć i żywić daremną nadzieję, by upewnić się co do swojej wyższości.”
Bez najmniejszych wątpliwości mogę stwierdzić, że “Lázár” to dobrze skrojona, zaskakująco dojrzała i doskonale zbudowana powieść, która na tle wydarzeń światowych oddaje emocje uniwersalne. Subtelnie podlana nutą mrocznej baśniowości jest opowieścią o rodzie, który poprzez urodzenie miał wyższą pozycję społeczną niż pozostali mieszkańcy Węgier, a przez to przez kolejne wojny i zmiany ustrojów zaliczył tym głośniejszy upadek. Jak ważna jest historia przodków, tradycja w zmieniającym się świecie? Nelio Biedermann nie ukrywa, że dobrze czuje się oddając perspektywę młodych, a tu ma do dyspozycji trzy pokolenia, które doskonale obrazują upływ czasu, zmieniające się nastroje społeczne i postrzeganie świata. Początkowa obawa, że przez osadzenie aż sześćdziesięciu lat na zaledwie trzystu stronach powieści da wrażenie historii powierzchownej, rozmywa się bezpowrotnie w chwili, gdy Lajos z siostrą wkraczają w wiek dorosły - to oni wraz z późniejszym potomstwem mocno zostają w pamięci, może dlatego, że przez doświadczenia historyczne musieli porzucić swój baśniowy las? Ciekawa, oryginalna i momentami mocno poruszająca proza, która mam nadzieję, nie okaże się tylko jednym złotym strzałem - oby Nelio Biedermann faktycznie okazał się wielkim pisarzem młodego pokolenia.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Marginesy.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 15, 2026

Wygraj "Truciznę"! Konkurs patronacki

Wygraj "Truciznę"! Konkurs patronacki

A gdyby tak do wątku medycznego podejść nie od tej strony, od której robią to wszyscy? Takie zabiegi w swoich książkach stosuje Klaudia Muniak, która korzystając ze swojego zawodowego doświadczenia, akcje powieści chętnie osadza w środowisku biotechnologicznym, w świecie laboratoriów medycznych. Tak właśnie jest w „Truciźnie”, pierwszym tomie nowej serii z Julią Przybysz, na którego okładce znajdziecie moją polecajkę. To o tym tytule opowiadała też sama autorka w ten wtorek – jeśli jeszcze nie widzieliście naszego mini wywiadu, to serdecznie do tego zachęcam! Znajdziecie go na Instagramie (klik!), Facebooku (klik!) i TikToku (klik!). Więcej o pisałam też w mojej recenzji (klik!), a to wszystko przyda Wam się do odpowiedzi na dzisiejsze konkursowe pytanie. Bo z pewnością mamy tu spore grono czytelników, które "Truciznę" chce przeczytać, prawda? 


By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Dlaczego chcesz przeczytać „Truciznę”?
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij i nie bój się poruszyć przy tym pokładów swojej kreatywności!


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 15 do 19 maja, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 26 maja.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze kierować się będę również stałą aktywnością uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki (IG - klik!, FB - klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 14, 2026

"Dziewczyna z jeziora" Joanna Parasiewicz

"Dziewczyna z jeziora" Joanna Parasiewicz

Autorka: Joanna Parasiewicz
Tytuł: Dziewczyna z jeziora
Data premiery: 06.05.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 480
Gatunek: powieść grozy / thriller obyczajowy
 
“Dziewczyna z jeziora” to szósta powieść Joanny Parasiewicz, autorki, która najlepiej czuje się w historiach osadzonych w XX wieku wymykającym się schematom i określeniom gatunkowym. Tak też jest i z tym tytułem, który przez wydawcę określony został thrillerem, według mnie jednak jest mu zdecydowanie bliżej do nastrojowej powieści grozy. Swoją karierę literacką Parasiewicz rozpoczęła w 2020 roku powieścią o pierwszych lotnikach, w której dała upust kilku swoim pasjom: do literatury, historii i awiacji. Na co dzień przewrotnie do tego, czym zajmuje się literacko, pracuje w branży nowych technologii.
 
Mazury, małe wioski w okolicach Giżycka. To miejsce, które widziało wiele, przesiąknięte historią ludzkich dramatów, które na przestrzeni ostatnich dwóch wojen się tam rozegrały. Teraz, latem 1965 roku trójka studentów na zlecenie wykładowcy jednego z nich przyjeżdża nad Jezioro Tęskne - będą w nim nurkować i szukać śladów pradawnych ludów. Jednak niekoniecznie znajdują to, po co tam się zjawili… Jeden z nich już drugiej nocy znika bez śladu. A to tylko jedna z historii, jakich w tym miejscu wiele.
“Świat byłby spokojniejszy i zdrowszy, gdyby ludzie byli dobrzy dla samych siebie.”
Książkę rozpisana jest na otwierającą ją legendę o pannie z mokradeł i 35 tytułowanych, kilkustronicowych, czasem dzielonych na krótsze scenki rozdziałów. Każdy z nich opatrzony jest określeniem miejsca i czasu akcji, która toczy się dwutorowo: w drugim półroczu 1965 oraz wcześniej, poczynając od roku 1943. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z kilku różnych perspektyw, które tworzą coś na kształt osobnych historii. Styl powieści jest subtelnie stylizowany na czasy, w których akcja jest osadzona, język użyty jest umiejętnie, a sprawnie prowadzone dialogi przenikają się z nastrojowymi opisami. Raz czy dwa pojawiły się zbędne powtórzenia faktów, poza tym jednak warstwa stylistyczna prowadzona jest bez zastrzeżeń, a książkę czyta się płynnie.
“(...) śmierć i okrucieństwo sprzedają się znakomicie (...). Miejskie pręgierze i szafoty, miejsca tortur czy kaźni - ludzi od zawsze ciągnęło tam, gdzie działo się zło.”
Fabuła powieści oscyluje wokół historii miejsca. To ono jest najważniejsze, a postacie, które się przez nie przewijają, pełnią funkcje epizodyczne - jedni pojawiają się tylko na chwilę, inni zostają na dłużej. Stałe jest Jezioro Tęskne i otaczający je las, a upływający czas daje nam możliwość zaobserwowania jak wokół niego narastają legendy. Skąd się biorą, jakie niewytłumaczalne zjawiska mają wytłumaczyć? Część historii zyskuje racjonalne wytłumaczenie, część pozostaje w warstwie wyobraźni, osuwając całą opowieść onirycznym, sennym klimatem.

Miejscem akcji autorka obrała sobie Mazury, wioski, które w czasie wojen przechodziły z rąk do rąk. Obserwując historię z przeszłości czytelnik jasno może poczuć, jak mocno tamtejsza ludność przesiąknęła lękiem, jak bardzo przywiązani do ziemi woleli stracić swoją narodowość niż to miejsce. Dobry rys historyczny zarówno czasów wojennych, jak i PRL-u jest wyraźnie wyczuwalny, mocno osadza powieść w miejscu, które kojarzy się ze spokojem, z dziką naturą, a które przez ludzką chciwość widziało więcej niż można sobie wyobrazić… Czy miejsca zapamiętują wydarzenia, czy emocje wsiąkają w ziemię?
“Są takie historie, w których nie wiadomo, gdzie kończy się prawda, a ludzka krzywda wsiąka w ściany, w ziemię i wodę. Wybierz się kiedyś do Sobiboru czy Auschwitz, przyjrzyj się, jak wyglądają tamtejsze drzewa, tam nawet powietrze jest gęstsze.”
Mimo że to miejsce jest stałą, to jednak jego historia nie mogłaby zostać przedstawiona bez postaci, z których każda zdaje się naznaczona wojną, bez względu na to, czy żyje w roku 1943 czy w 1965. Każdy z nich, czy to w teraźniejszości, czy w przeszłości, odczuł jej skutki, kierunek życia każdego z nich został przez nią wskazany. Niektórzy po prostu ukrywają to lepiej od innych, bo żadna z tych opisanych codzienności nie jest tak prosta, jak widzą to inni. Nawet ci, którzy niewiele z czasów wojny pamiętają, są jej konsekwencjami obarczeni. Autorka nad jednymi kreacjami postaci pochyla się bardziej, nad innymi mniej, jedni dostają cechy charakterystyczne, inni nie wyróżniają się z tłumu, ale każdy z nich podlega własnym pragnieniom. Jaka tak naprawdę jest ludzka natura? Czy można ją ujednolicić? Czy w pewnej sytuacji każdy człowiek zamienia się w potwora? Czego tak naprawdę pragniemy i ile jesteśmy w stanie dla zyskania tego zrobić? W rzeczywistości, w której od wspomnień przeszłości uwolnić się trudno, pragnienia bywają różne…
“(...) wyobraźnia i chęć bycia bogatym nigdy się nie starzeją.”
Akcja powieści prowadzona jest tempem bardzo spokojnym, skupia się w dużej mierze na warstwie obyczajowej, w której zwyczajna codzienność (pojmowana inaczej w czasie wojny, inaczej po) wybija się na plan pierwszy. Rozmowy, jedzenie, sposób przemieszczania się, komunikowania dobrze oddają historyczny wątek powieści, a równocześnie wprowadzają w nią letnią beztroskę, która wkrótce zaczyna przekształcać się w subtelny niepokój kierujący narrację w nastrojową powieść grozy. Klimat budowany jest niespiesznie, a przenikające się warstwy legend i realności dają poczucie mrocznej baśniowości. Poprzez taką konstrukcję trudno mówić o jednej intrydze, która w finale znajdzie jasne rozwiązanie. To nie ten rodzaj opowieści, tutaj do samego końca pozostajemy balansując na tej granicy, na której powstają legendy.
 
“Dziewczyna z jeziora” jest powieścią nietypową. Osadzona na dawnych wierzeniach, na tej cienkiej granicy łączącej świat realny z duchowym, buduje klimat senny, niepokojący, momentami dramatyczny. Dobrze sklejone wątki historyczne, w których czuć klimat opisywanych lat, przeplatają się z wątkami obyczajowymi, w których przyglądamy się ludzkim pragnieniom i skazom ciągnącym się nie tylko za miejscem, ale też i postaciami. Dzika natura, ciemny las i oniryczne motywy nadają lekturze subtelnego mroku, swoistej baśniowości, w której wszystko jest możliwe. Tylko czy to nie jedna z tych bajek, które tak łatwo potrafią zamienić się w koszmar?
 
Moja ocena: 7/10
 

W środę 30 maja zapraszam na live z Joanną Parasiewicz!
Odbędzie się on na Instagramie na moim profilu @kryminalnatalerzu o godzinie 19:00.



Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mando.



Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 14, 2026

Book tour ze "Świadkiem numer 8"!

Book tour ze "Świadkiem numer 8"!
Co widzi ten, kogo nikt nie dostrzega? Poznajcie Ruby Johnson, opiekunkę do dzieci pracującą w luksusowej nowojorskiej dzielnicy, która staje się jedną z głównych postaci najnowszej powieści Steve’a Cavanagha pt. „Świadek numer 8”, genialnego autora, którego szkoda nie znać - zatem dzisiaj przychodzę z zaproszeniem na book tour z tym tytułem!

"Świadek numer 8" to ósmy tom serii z prawnikiem i eksoszustem Eddiem Flynnem, ale bez problemu można czytać go od pozostałych tomów nienależnie (wiem, bo sama zaczynałam od tomu czwartego!). A komu książka przypadnie do gustu? Tak naprawdę wszystkim fanom thrillerów, historii opartych o śledztwa kryminalne (w tym wypadku prowadzone przez grupę prawników i ich śledczych), w których twisty fabularne raz po raz zaskakują, a gierki psychologiczne są na porządku dziennym. To jedna z moich ulubionych serii, jeden z najlepszych zagranicznych autorów! Więcej o tym tytule znajdziecie w mojej recenzji - klik!, a teraz zapraszam już do zgłoszeń!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz Wydawnictwa Albatros w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com. Kolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w piątek.
Książka ruszy w podróż w przeciągu tygodnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book touru. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 13, 2026

"Dla pieniędzy" Marta Ryczko

"Dla pieniędzy" Marta Ryczko
Autorka: Marta Ryczko
Tytuł: Dla pieniędzy
Cykl: Motywy zbrodni, tom 2
Data premiery: 06.05.2026
Wydawnictwo: Nocą
Liczba stron: 420
Gatunek: powieść kryminalna
 
Marta Ryczko jest autorką trzech powieści kryminalnych z Anką Karczmarek, z czego dwie: “Z miłości” (recenzja - klik!) i “Dla pieniędzy” wchodzą w skład jednej serii Motywy Zbrodni. Debiutowała w 2024 roku, systematycznie wydaje jedną powieść rocznie, ma też już na koncie pierwsze sukcesy - kilkanaście dni temu “Z miłości” pojawiło się na krótkiej liście kandydatów do jednej z najważniejszych nagród gatunkowych: Nagrody Wielkiego Kalibru.
Poza powieściami kryminalnymi, Marta Ryczko tworzy opowiadania fantastyczne, które ukazały się w kilku antologiach. Z wykształcenia psycholożka, skutecznie wykorzystuje zdobytą na studiach wiedzę w swoich powieściach.
 
Życie Anki Kaczmarek w końcu wskoczyło na dobre tory - od dłuższego czasu nie pije, tworzy szczęśliwy związek, jej kanał na Youtube świetnie sobie radzi. Właśnie otwiera się przed nią nowy rozdział życia, wraz ze swoim partnerem przeprowadza się do Katowic, w końcu też do swojej pracy podchodzi bardziej racjonalnie - zatrudnia pracowniczkę, która ma jej pomagać w codziennej obsłudze kanału. Tak się składa, że jest nią jej dawna znajoma ze studiów, Karolina, teraz matka dwójki dzieci, kiedyś wzorowa studentka, która dostała się na staż do tej samej gazety co Anka. Ich drogi jednak bardzo szybko się rozeszły, a zapoczątkowało to tragiczne zdarzenie - w 2017 roku zginęła ich wykładowczyni, z którą Anka była w bardzo bliskich relacjach. Ewa była jedną z najpopularniejszych dziennikarek śledczych w Polsce, która pewnej nocy po wyjściu z pubu, w którym wraz ze studentami świętowała, ruszyła na tajne spotkanie w kierunku Katowic, by kilka godzin później zostać odnaleziona w kawałkach w płonącym samochodzie. Policja nigdy nie postawiła nikogo w stan oskarżenia, sprawa została umorzona. Czy upłynęło już wystarczająco dużo czasu, by to Anka mogła do niej wrócić i z pełnym profesjonalizmem przygotować o niej podcast? Czy w ogóle do takiej sprawy da się podejść w pełni profesjonalnie?
 
Książka rozpisana jest na dwadzieścia dziewięć rozdziałów, które dzielone są na krótsze fragmenty, część z nich toczy się w przeszłości, w okolicy roku 2017, choć te zdarzenia nie są przedstawione w ścisłym porządku chronologicznym, to raczej kawałki układanki, które wraz z rozwojem śledztwa Anki odkrywamy. Wydarzenia toczące się aktualnie chronologię zachowują i przedstawione są w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego przede wszystkim z perspektywy podcasterki, choć zdarza się, że i Karolina dochodzi w tej historii do głosu. Styl powieści jest codzienny, słowa są tylko nośnikiem historii, autorka nie sili się na sztucznie napompowaną wzniosłość. Zdania są krótkie, zbudowane na tyle dobrze, że książkę czyta się łatwo i płynnie. Oczywiście wkradło się kilka zbędnych powtórzeń czy parę wybijających z rytmu lektury sformułowań stylistycznych czy językowych, jednak nie ma ich na tyle dużo, by miały zaważyć na odbiorze lektury. Dialogi w powieści wypadają naturalnie, raczej pozbawione są przekleństw.
“Zapomniał już, jak ciepłe potrafią być łzy.”
W “Dla pieniędzy”, podobnie jak w “Z miłości” (obydwie książki można czytać niezależnie) cała fabuła bazuje przede wszystkim na postaciach i ich relacjach z innymi. Tu przede wszystkim liczy się ta psychologiczna strona zbrodni, jak i samego śledztwa, przez co Anka odgrywa kluczową rolę, tym bardziej, że w odróżnieniu od tomu pierwszego, w tym musi zmierzyć się sprawą, która dotknęła ją osobiście. Dzięki temu czytelnik lepiej poznaje tę bohaterkę, zaczyna rozumieć co ją ukształtowało, jaka była w przeszłości, co sprawiło, że tak idealistycznie i z twardymi zasadami podchodzi do swojego zawodu. To właśnie wpływ Ewy, jej mentorki, jej przyjaciółki, kobiety, która tak wiele ją nauczyła. Anka, teraz już dojrzalsza, rozważniejsza niż jeszcze kilka miesięcy temu, musi zmierzyć się ze sprawą, która wzbudza w niej niespodziewane dla niej samej emocje, które tak trudno odseparować, by móc podejść do sprawy z pełnym obiektywizmem. Ale czy w chwili, gdy śledztwo dotyczy kogoś tak bliskiego, jakim Ewa była dla Anki, faktycznie ten obiektywizm da się zachować?
“Młodym się zawsze wydaje, że są nieśmiertelni. I że w pojedynkę mogą zmienić świat. Wiem, bo sama byłam kiedyś taka.”
Poprzez wspomnienia Ewy przyglądamy się nie tylko Ance jako dziennikarce, ale też jak dziewczynie, która zwyczajnie potrzebuje matki. Poznajemy wczesne doświadczenia bohaterki, wspomnienia jej własnej matki, ich relacji i tego, jak mocno wpłynęła ona na to, kim Anka się stała. Potrzeba relacji córka-matka odgrywa w tej historii istotną rolę, choć sama bohaterka w żadnym razie się do tego przed sobą nie przyznaje.
“Własne cierpienie jest jak wielka, ciemna chmura, która przesłania krzywdę innych i nie pozwala jej dostrzec.”
Ale to ciągle nie koniec istotnych więzi, jakie rządzą tą powieści. Przyjaźń, partnerstwo, rodzicielstwo podane są w różnych odcieniach, które zależne są od osobistych doświadczeń i wieku, w jakim dana postać się znajduje. Tu ten młodzieńczy idealizm kontrastuje z szarą, często niełatwą rzeczywistością, w której nagle okazuje się, że teoria a praktyka mocno się od siebie różnią, a własne wyobrażenia zderzone z tym, co można osiągnąć naprawdę, najczęściej są mocno rozczarowujące.
“(...) nie potrafiła zrozumieć, jak ktoś tak głupi mógł być jednocześnie tak popularny i tyle zarabiać.”
To zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością jest również ważnym aspektem relacji postaci - bo czy nie każdy z nas ma w głowie obraz swojej osoby najbliższej? Jak bardzo zbieżne jest to wyobrażenie z człowiekiem, który istnieje naprawdę? Czy kiedykolwiek te dwa obrazy są tak naprawdę tożsame?
“(...) miała już doświadczenie w zachowywaniu milczenia. Świadomość, że czegoś się nie powiedziało, bywa uciążliwa, ale da się z nią żyć. Jak z uszczerbionym zębem, który może nie wygląda estetycznie, ale też nie boli i na co dzień człowiek o nim nie myśli.”
Intryga powieści prowadzona jest w sposób mocno kameralny i spokojny, a jednak jest w niej coś takiego, że wraz z biegiem lektury mnie samej trudno się było od niej oderwać. Może dzieje się tak dlatego, że przez nacisk na kreacje postaci szybko stają się nam bliskie, a zatem tajemnica, jaką skrywają, uwiera mocniej? Fabuła prowadzona jest z dużym wyczuciem, a jej rozwiązanie jest przemyślane, dla mnie samej było też solidnie zaskakujące.
 
Nie sposób też nie wspomnieć o miejscu akcji, bo choć Katowice pozostają w tle, to jednak rysują się na nim bardzo wyraźnie. Autorka umiejętnie oddaje specyficzny charakter tych terenów, w swoim obrazie przesuwa się od przeszłości sięgając lat osiemdziesiątych, aż po teraźniejszość. Katowice nie grają roli nadrzędnej, ale doskonale dopełniają całą intrygę sprawiając, że powieść staje się przyjemnie pełna.
 
Choć powieści “Z miłości” i “Dla pieniędzy” można czytać oddzielnie, to jednak znając je obydwie nie mogę powstrzymać się od porównania, gdyż jasno w nim widać, że autorka rozwija swój warsztat w dobrym kierunku. W “Dla pieniędzy” zrezygnowała z ckliwych scen, które lekko uwierały mnie w poprzedniej powieści, stawiając na bardziej subtelne gesty i relacje. Kreacja głównej bohaterki, dzięki zyskanemu doświadczeniu, też wydaje się bardziej czytelnikowi przyjazna - choć nadal jest impulsywna, już nie robi głupstw, które wywołują zgrzytanie zębów. Dzięki temu cała historia jest dobrze stonowana, kameralna, spokojna, ale solidnie zbudowana pod kątem psychologicznym - a czy nie o to w serii zatytułowanej Motywy zbrodni chodzi? Z niecierpliwością czekam na czwartą powieść Marty Ryczko!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Martą Ryczko. 

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 11, 2026

"Kataklizm dusz" David Baldacci

"Kataklizm dusz" David Baldacci

Autor: David Baldacci
Tytuł: Kataklizm dusz
Tłumaczenie: Anna Standowicz-Chojnacka
Data premiery: 06.05.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 512
Gatunek: thriller prawniczy
 
David Baldacci to amerykański autor thrillerów i powieści sensacyjnych światowej sławy. Jego książki wydawane są w ponad 80 krajach, tłumaczone na 45 języków, a nakład sprzedanych egzemplarzy już dawno przekroczył 200 milionów. Na koncie ma ponad 50 powieści dla dorosłych i kilka dla młodszych czytelników, część z nich została zekranizowana. Jednak zanim jego nazwisko stało się rozpoznawalne na rynku książki, autor zajmował się czymś innym - skończył i praktykował przed dekadę prawo, z czego umiejętnie korzysta teraz w swoich powieściach. “Kataklizm dusz” to jeden z jego najnowszych tytułów, na rynku anglojęzycznym wydany w 2024 roku i jak sam przyznaje - to jedna z jego najbardziej osobistych książek, która dojrzewała w nim ponad dekadę. Zawarł w niej nie tylko sporo elementów autobiograficznych, ale i ogromny kawał historii Południa Stanów Zjednoczonych, miejsca, w którym wychował się i żyje do tej pory. Wydawnictwo Muza to właśnie ten tytuł wybrało na wielki powrót autora na polski rynek książki, to nim otwiera swoją współpracę z Baldaccim, już teraz zapowiadając kolejne jego książki na lato i jesień tego roku.
 
Stany Zjednoczone, rok 1968. Trwa wojna w Wietnamie, kilka miesięcy temu zamordowany został Martin Luther King. W Ameryce wrze. W jednym w południowych miasteczek, w hrabstwie Freeman zamordowane zostało starsze, białe, zamożne małżeństwo, na szczęście podejrzany został złapany od razu, na miejscu zdarzenia. Jest nim czarnoskóry Jerome Washington, zatrudniony przez zmarłych jako złota rączka. Mężczyzna twierdzi, że jest niewinny, ale czy naprawdę białych policjantów to obchodzi?
W dniu swoich trzydziestych trzecich urodzin w domu rodzinnym zjawia się Jack Lee, prawnik specjalizujący się w prawie karnym. To tam szukała go gosposia sąsiada, pani Jessup, którą zna całe swoje życie. Po uroczystej kolacji jedzie do niej wraz ze swoim ojcem, do dzielnicy czarnoskórych. Pani Jessup prosi go o pomoc prawną dla męża jej wnuczki, który właśnie został niesłusznie oskarżony i zamknięty w więzieniu. Jack zgadza się przyjrzeć sprawie, a po krótkim wahaniu ją przyjmuje. Nie wie jeszcze, że ofiarami okażą się rodzice jego znajomej, nie wie jeszcze z jak dużą nienawiścią przyjdzie mu się zmierzyć i jak ważna okaże się ta sprawa w walce o równość rasową. Wierzy jednak, że jego klient jak każdy inny obywatel Stanów Zjednoczonych zasługuje na uczciwy proces. Tylko czy uczciwy proces jest możliwy, gdy wszyscy wokół jeszcze przed jego rozpoczęciem, są przekonani o winie oskarżonego tylko dlatego, że ma ciemny kolor skóry?
“Niektórzy ludzie są do cna źli, niezależnie od koloru skóry.”
Książka rozpisana jest na 93 kilkustronicowe rozdziały pisane przede wszystkim z perspektywy Jacka w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, w której jest miejsce nie tylko na relację zdarzeń, ale także na rys historyczny czasów, w których toczy się akcja powieści. Język jest subtelnie dopasowany do opisywanych czasów, co przede wszystkim widać w dialogach, w tym, jak zwracają się do siebie poszczególne postacie. Jak sam autor w posłowiu przyznaje, by dialogi uwiarygodnić, musiał użyć słów, określeń, których normalnie nigdy by nie użył, które teraz uznaje się za ekstremalnie obraźliwe. Poza tym język jest elokwentny, w wypowiedziach prawników pojawiają się łacińskie wtrącenia, ale wszystko jest pisane tak, by czytelnik nie miał problemów ze zrozumieniem, tego, co właśnie się dzieje. Książkę czyta się rewelacyjnie, płynnie, coś w stylu autora jest takiego, że od razu łapie się rytm i czyta z przyjemnością od początku do samego końca. Część książki słuchałam w audiobooku i muszę przyznać, że choć lektor czyta przyjemnie, to poprzekręcał kilka słów, co wzbudziło moją konsternację.
“Inni mi mówili, jak ma wyglądać moje życia, a ja ich słuchałam. (...) Zawsze łatwiej podążać za kimś, prawda? Widzisz, dzięki temu nie musisz stawiać czoła problemom. Nie musisz nawet samodzielnie myśleć. Po prostu robisz to, czego chcą od ciebie inni, stajesz się osobą, którą według nich już jesteś.”
Już na pierwszych stronach powieści jasne staje się, że nie jest to zwyczajny thriller prawniczy. To książka, która zabiera głos na temat jednego z największych konfliktów wewnętrznych Stanów Zjednoczonych - kwestia walki o prawa równości pomiędzy rasami jest pełnoprawnym elementem budującym tę historię. A choć wiele już na ten temat książek napisano, to David Baldacci zdołał stworzyć coś swojego, coś ważnego, coś, co dobrze zarysuje ten kawał amerykańskiej historii z perspektywy białego mężczyzny walczącego o sprawiedliwość bez względu na kolor skóry. Autor doskonale oddaje skomplikowane historycznie tło, bo poza walką rasową czarnoskórych chcących równego traktowania, a białych chcących zachować swoją pozycję uprzywilejowaną, wyraźne są też inne wydarzenia - wojna w Wietnamie, zbliżające się wybory, które sprawiają, że wszystko co rozgrywa się na scenie polityczno-społecznej może stać się kartą przetargową kandydatów na prezydenta.
“Żaden wielki naród (...) nie będzie mieć pożytku ze swojego potencjału, dopóki wszystkim jego obywatelom nie pozwoli się w pełni wykorzystać własnego. Reszta świata nie czeka, aż zrobimy porządek w swoim domu. Robią to, co najlepsze dla nich, nie dla nas. Wojując ze sobą nawzajem, zachowujemy się tak, jakbyśmy walczyli z jedną ręką związaną za plecami, i to bez żadnego dobrego powodu.”
Autor świetnie wykorzystuje te tło oddając nie tylko złożoność mentalności mieszkańców Południa, ale można też się dopatrzeć w nim komentarzy, które na aktualności nie straciły, a które teraz, gdy znowu dzieją się dziwne rzeczy w Ameryce, na nowo stały się aktualne.
“Jego wizja Ameryki jest antytezą wszystkiego, co ten kraj powinien sobą reprezentować. A mimo to miliony ludzi wierzą, że to, co tej facet mówi, ma sens.”
Niemniej jednak to kwestie rasowe są tym, co w powieści wiedzie prym. I oddane zostały w pełnej okazałości. Autor sięga głęboko obnażając wszelkie formy rasizmu, zakłamania, przyglądając się postaciom, które stają po dwóch stronach barykady i historii, która ich do tego miejsca doprowadziła. Z prawdziwą bezwzględnością rysuje mentalność białych ludzi Południa, który uważali (niektórzy nadal uważają?), że wartościowanie człowieka ze względu na kolor skóry jest w porządku. Te detale, te małe przejawy wrogości, rasizmu, których nie widać, kiedy tuż obok ktoś krzyczy głośno o prawach, które są mu zabierane - to wszystko tutaj ma własne miejsce i dobrze wybrzmiewa. Ta niesprawiedliwość wręcz fizycznie boli, tak bardzo, bo przecież jest prawdziwa, mimo fabularnej fikcji. Nie zliczę ile razy podczas lektury wykrzywiłam niedowierzające “co?!” i kręciłam głową, ale też i płakałam nad okrucieństwem, z jakim we własnych interesach mogą ludzie traktować innych.
“W którymś momencie wasza rasa będzie musiała ponownie przemyśleć swoją opinię o moich pobratymcach. Aby to zrobić, biali będą musieli zmienić opinię o sobie samych i to jest prawdziwa przeszkoda. A wyraźnie nie mają na to ochoty, bo tak intensywne wpatrywanie się w lustro nie jest fajne.”
Ale choć wątek historyczny jest bardzo ważnym elementem powieści, to nie jest jedyny. Autor doskonale łączy go z pochłaniającym thrillerem prawniczym, w którym spryt prawników, najpierw ich własne śledztwo, później rozgrywka na sali sądowej absorbują uwagę tak, że od książki zwyczajnie nie chce się odrywać. Akcja powieści toczy się tempem umiarkowanym, ale twistów fabularnych i scen nieco bardziej sensacyjnych w nim nie brakuje. Wszystko jednak jest logiczne, spina się w spójną, pasującą do siebie całość, w której autor wie, jak przyciągnąć uwagę czytelnika, ale nie stosuje przy tym tanich chwytów fabularnych.
“Cholernie ciężko jest walczyć na wojnie. Ale o wiele ciężej jest porzucić walkę, która nie prowadzi do niczego dobrego albo nie toczy się w słusznej sprawie.”
Same postacie powieści również zasługują na uwagę. Jack i później dołączająca do niego czarnoskóra prawniczka Desiree to kreacje niesamowicie pełne, bardzo ludzkie. Choć walczą w dobrej sprawie, same są pełne wątpliwości, konfliktów wewnętrznych, tych cichych podszeptów, czy na pewno walka warta jest swojej ceny i czy na pewno obrany kierunek jest tym, w którym faktycznie powinni podążać. I przy postaciach autor nie idzie na łatwiznę, oddaje doskonale stopień skomplikowania ich relacji, która jest wynikiem uprzedzeń rasowych, różnych celów i doświadczeń.
“Kiedy się walczy o prawa milionów, Desiree, to nie można zapominać, że te miliony składają się z pojedynczych ludzkich jednostek (...).”
“Kataklizm dusz” okazał się powieścią dużo bardziej wartościową niż spodziewałam się z jej opisu. To nie tylko doskonały thriller prawniczy równie mocno angażujący czytelnika jak wszystkie powieści tak kochanego przeze mnie pióra Steve’a Cavanagha, ale też spora dawka potężnej historii Ameryki, Południa Stanów Zjednoczonych, gdzie do teraz konflikt rasowy jest odczuwalny, a w roku, w którym toczy się akcja, osiągał punkt wrzenia. Poprzez historię w tym czasie osadzoną, autor odnosi się też do uniwersalnych wartości, pyta o sprawiedliwość i o to, co ma moc większą - empatia czy podziały. Przygląda się temu, jak trudno jest wprowadzić w społeczeństwo zmiany od lat wychowywane w przekonaniu, że podziały są dobre i potrzebne. Nie spodziewałam się, że ten tytuł okaże się tak dobry, tak pasjonujący, że będę się przełączać pomiędzy audio a ebookiem, żeby tylko nie musieć przerywać lektury. Świetna i ważna w nurcie rozrywkowym książka, a ja z niecierpliwością czekam na więcej tytułów tego autora!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka w trzech formatach (papier, ebook i audiobook) dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 08, 2026

"Akord" W.P. Rdzanek

"Akord" W.P. Rdzanek

Autor: W.P. Rdzanek
Tytuł: Akord
Cykl: AI-gent. Mroczne kody, tom 2
Data premiery: 05.05.2026
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 296
Gatunek: thriller szpiegowski / powieść sensacyjna
 
“Akord” to drugi tom debiutanckiej trylogii W.P. Rdzanka, który po trzydziestu latach spędzonych na wysokich stanowiskach w międzynarodowym biznesie, postanowił swoje doświadczenie przenieść na karty powieści. Ta trylogia AI-gent. Mroczne kody to jedna z najszybciej wydanych serii na polskim rynku - niewiele ponad miesiąc temu ukazał się jej tom pierwszy pt. “Algorytm” (recenzja - klik!), a już na połowę czerwca zapowiedziana jest premiera tomu trzeciego pt. “Artefakt” (dostępna w przedsprzedaży). Praca ze słowem ewidentnie przypadła autorowi do gustu, bo już teraz pracuje nad swoją kolejną serią.
 
W jednym z warszawskich apartamentów znaleziony został mężczyzna, który śmierć poniósł w wyniku czyjej interwencji, śledczy jednak nie mają pewności jak - jest przywiązany do krzesła, z otworów w twarzy wypłynęła krew odsłaniając odcisk słuchawek, które gdzieś zniknęły. Na miejscu zjawiają się kapitan ABW Zygmunt Friszer i podkomisarz Ewa Dzik i swoim zwyczajem szybko odkrywają pierwsze tropy - nagranie barczystego mężczyzny z monitoringu i niepełny zapis nut leżący niedaleko ciała oraz personalia ofiary. Jest nim Georg Telman, antykwariusz z Habsburga. Dlaczego i w jaki sposób stracił życie? Śledczy nie mają za wiele czasu na ustalenia, wkrótce dochodzi do kolejnej zbrodni - w warszawskim metrze w podobny sposób ginie dwójka młodych ludzi, a dzień później samoloty ładunkowe zaczynają spadać z nieba… o co w tym wszystkim chodzi? Władze polskie i amerykańskie ponownie muszą połączyć siły, by mieć szansę na walkę z nieuchwytnym, ale bardzo potężnym przeciwnikiem.
 
Książka rozpisana jest na prolog i 50 króciutkich rozdziałów, które zawsze otwarte są określeniem miejsca i czasu akcji. Kluczowe zdarzenia powieści rozgrywają się w przeciągu kilku dni, ostatnie rozdziały bardziej rozłożone w czasie są już tylko domknięciem opowieści. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci, zarówno tych znanych już z tomu pierwszego, jak i postaci przypisanych tylko do tego tomu, które nie tylko oddają zdarzenia, w których uczestniczą, ale także dają czytelnikowi wgląd we własne przemyślenia. Styl powieści jest przystępny, dialogi prowadzone są dynamicznie, to szybkie wymiany zdań. Język, jakim posługuje się narrator, jest prosty, zagadnienia technologiczne tłumaczone są tak, by każdy był w stanie je zrozumieć. Czasami w tekście można natknąć się na zbędne powtórzenia faktów, czasami w opisy wkrada się niepotrzebny patos, niemniej jednak całościowo książkę czyta się nieźle i szybko.
“Codziennie widzę ten “ład korporacyjny”, w którym człowiek to tylko trybik w maszynie: jeśli się zużyje, wymienią go bez mrugnięcia okiem. Godność ludzka tu nie istnieje, człowiek stał się towarem. Czasem myślę, że te wszystkie przepisy to tylko kolejne narzędzie, żeby nas kontrolować.”
W tomie pierwszym zwracałam uwagę, że mimo nazwy serii, niewiele w tej historii działo się w sferze technologicznej, internetowej. W tomie drugim autor ten brak nadrabia osadzając całą intrygę na zagadnieniach związanych z programowaniem i sztuczną inteligencją. Punktem wyjścia są lęki, które we współczesnym świecie nieraz dochodzą do głosu - czy AI może przejąć kontrolę na światem zbudowanym przez człowieka? Czy jest się w stanie usamodzielnić i jako byt pozbawiony emocji całą ludzkość unicestwić? To jednak nie tylko puste pytania, ale i spojrzenie na zagadnienia od strony prawnej i etycznej, która ma wpływ nie tylko na przebieg zdarzeń, ale też na relacje postaci, które na siebie oddziałują i prowadzą na ten temat porywające dysputy.
“Wolność jest czymś naturalnym, a korzystanie z niej wymaga zachowań etycznych. Etyka… Etyka jest kluczowa. Bez niej wolność zmienia się w zniewolenia. A jakimś systemem wartości kieruje się komputer, nawet tak potężny jak GenAI, który może stwarzać pozory rozumnego myślenia?”
Oczywiście nie cała intryga toczy się w sieci, książka bazuje również na znajomych elementach fabularnych literatury szpiegowskiej i sensacyjnej. W historię wplątani są tajni agenci i organizacje z nimi walczące, jest jasny podział na złych i dobrych, a akcja dynamicznie prowadzona przypomina często typowo rozrywkowe amerykańskie thrillery. Co to znaczy? Że priorytetem jest dynamizm fabuły, niekoniecznie utrzymującej się ciągle w granicach wiarygodności.
 
W historię wpleciony jest również wątek muzyki - stąd wziął się jej tytuł. To kolejny ciekawy element fabularny, gdyż autor podchodzi do niego w sposób bardziej dosłowny niż zazwyczaj dzieje się to w literaturze, łącząc pasję postaci z podejściem do zagadnienia od strony technicznej, mechanicznej. To zgrabne połączenie sztuki z nauką, która przybiera nacechowanie tego, kto nią się posługuje.
“Nie można bez końca liczyć na “dobre intencje” naukowców i biznesmenów. Patrz, jak to działa: najpierw mówili, że atom będzie zasilać miasta w energię, a teraz mamy arsenały jądrowe zdolne zmieść nas z powierzchni ziemi. AI jest jeszcze większym zagrożeniem.”
Najsłabszym elementem tego tomu są postacie, które podatne na miłosne uniesienia tracą racjonalne podejście do sprawy, jasno wynikające z ich doświadczenia i pełnionej funkcji. Może powodem jest brak dokładnych portretów psychologicznych, przez co postacie wydają się bardziej niestabilne, zmienne, a ich zachowanie po prostu nieprawdopodobne? Może gdyby większy nacisk położony był na motywy ich poszczególnych decyzji, wtedy te same decyzje okazałyby się bardziej prawdopodobne? A tak to jedna z tych powieści, w których nieustannie ma się ochotę krzyczeć do postaci: nie idź tam!, nie rób tego!, a ona oczywiście nie reaguje i naraża się głupio na niebezpieczeństwo. Szkoda, bo zamysł na postacie autor ma naprawdę dobry, zarówno na tych stojących po stronie dobra i tych złych, zabrakło jednak doświadczenia, by z pomysłu powstała postać dająca wrażenie człowieka z krwi i kości. To częsty problem debiutantów, coś, co na pewno da się w przyszłości lepiej wypracować.
“Nikt nie atakuje, jeśli nie ma w tym celu. A celem zawsze jest zdobycie przewagi.”
Historia, w której rozgrywa się “Akord”, toczy się w kilku państwach w towarzystwie postaci różnych narodowości (choć bez wątpienia w intrydze najważniejsze miejsce odgrywają Polacy) i łączy w sobie ciekawe zagadnienia poświęcone nie tylko współczesnej technologii, potencjalnego zagrożenia, jakie może zrodzić się z AI, ale również przyjemniejsze motywy muzyczne, choć i one są wykorzystane w inny sposób niż dzieje się to w powieściach zazwyczaj. Ciekawe pytania natury moralnej zadawane są podczas dynamicznej, sensacyjnej akcji, którą dobrze będzie traktować po prostu jako rozrywkę, niekoniecznie stale zachowującą wiarygodność. Przyznam, że trochę żałuję, że autor nie dopracował kreacji postaci od strony psychologicznej, nie pozbył się sztucznie brzmiących romansowych wątków, by skierować intrygę na bardziej realistyczne tory. Niemniej jednak już w tomie pierwszym właśnie te braki były widoczne, można było więc spodziewać się ich również w tym tomie - w końcu wydając tom pierwszy, wydawnictwo miało już gotowe wszystkie trzy, więc termin na dopracowanie fabuły dawno minął. Pozostaje mieć nadzieję, że w serii, nad którą właśnie autor pracuje, pojawią się odpowiednie zmiany, a przy tej po prostu postawić na dynamiczną, sensacyjną rozrywkę z ciekawymi zagadnieniami nowej technologii przedstawionej w sposób prosty i jasny.
 
Moja ocena: 7/10
 

PS. Tomy serii da się czytać bez zachowania chronologii, każdy opisuje osobną intrygę, choć postacie, które w niej uczestniczą są w dużej mierze stałe, więc jeśli to ich historia, a nie intryga jest tym, co czytelnik mocniej sobie ceni, polecam w takim przypadku najpierw lekturę „Algorytmu”, a później „Akordu”.
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!