marca 20, 2026

"Czerwona nić" Agnieszka Jeż

"Czerwona nić" Agnieszka Jeż

Autorka: Agnieszka Jeż
Tytuł: Czerwona nić
Cykl: Ruta Rosieńska, tom 1
Data premiery: 11.03.2026
Wydawnictwo: Harde
Liczba stron: 336
Gatunek: powieść obyczajowo-kryminalna
 
Agnieszka Jeż od zawsze w jakiś sposób związana była z tworzeniem powieści - swoją karierę rozpoczynała jednak po drugiej stronie książki, po skończonej filologii polskiej pracowała jako redaktorka w jednym z wydawnictw. W końcu przyszedł czas, by i jej nazwisko ukazało się nie na karcie redakcyjnej, a na okładce. Debiutowała w 2016 książką… kulinarną! o potrawach kuchni dwudziestolecia międzywojennego. W powieści zaangażowała jest niewiele później - jeszcze w tym samym roku debiutowała jako współautorka lekkiej historii romantycznej w towarzystwie Pauliny Płatkowskiej, z którą przez kolejne lata wydała jeszcze kilka pozycji. Jej pierwszą powieścią solo było wydane w 2019 roku “Serce z szuflady”, a już rok później ukazała się pierwsza historia kryminalna pt. “Szaniec”. Teraz na koncie ma już 27 solowych powieści dla dorosłego czytelnika, z czego 10 zaliczane jest do kryminałów, a najnowszy z nich to właśnie “Czerwona nić”. Pierwsza książka z policjantką Rutą Rosieńską, pierwsza wydana w Wydawnictwem Hardym.
 
Czerwiec, Suwalszczyzna, niewielka wieś Rutka-Tartak. To tam czterdziestokilkuletnia Ruta Rosieńska dostała przydział po wielu latach przerwy w zawodzie - kiedyś była policjantką, ale dla dobra rodziny z tej pracy zrezygnowała, usiadła w urzędzie miasta za biurkiem. Teraz, gdy jej córka jest już na studiach, a małżeństwo okazało się martwe, postanowiła zacząć na nowo - i to tam, pod Suwałkami, dawny znajomy znalazł dla niej wakat. Prowadzenie posterunku policji na wsi to przecież dobra praca, prawda? Cisza, spokój, niewiele wykroczeń, bliskość natury - można tak przeżyć do emerytury. A kiedy po kilku dniach pracy wydaje jej się, że to chyba jednak nie była trafiona decyzja, że zanudzi się na miejscu na śmierć, trafia się sprawa - ta odgrzebana w archiwum, która za cztery miesiące ulegnie przedawnieniu… Sprawa śmierci dwójki dzieci z lat 90., do której doszło w okolicznej wiosce. A choć tamta tragedia nigdy nie została rozwiązana, to nie to wstrząsa Rutą najmocniej, a bucik, jaki znajduje na strychu starego domku, który chciałaby kupić. To zaginiony but zamordowanej dziewczynki. Jak to się stało, że wylądował na strychu lokalnej szeptuchy, która według danych nie znajdowała się wtedy na miejscu zdarzenia? Jak znaleźć odpowiedzi w sprawie sprzed tylu lat, kiedy spora część osób uwikłanych w nią już zwyczajnie nie żyje?
“Posterunek w Rutce to nie był szczyt marzeń, na pewno nie dla kogoś, kto był młody i marzył wysoko. Ona jednak była w takim wieku, że jej marzenia miały węższy zakres.”
Książka rozpisana jest na prolog, 20 rozdziałów i epilog. Rozdziały dzielone są na krótsze fragmenty, scenki z życia Ruty, bo to z jej perspektywy w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego poznajemy wydarzenia. Akcja toczy się chronologicznie, bez retrospekcji, przeszłość poznajemy tylko w myślach i wspomnieniach postaci. Styl powieści jest spokojny, uważny, wrażliwy na detale otoczenia. Autorka sprawnie posługuje się słowem pisanym, dialogi wypadają naturalnie, poza pojedynczymi powtórzeniami faktów z samego początku powieści, nie mam jej nic pod kątem stylistyczno-językowym do zarzucenia. Sam język jest dobrze wyważony, nie zawiera przekleństw, a w sytuacjach krytycznych pojawiają się ich przekręcenia, co dobrze rozładowuje napięcie. Pojawia się nawet jedna czy dwie sceny wyraźnie komediowe, choć w rozrachunku ogólnym powieść kieruje się bezsprzecznie w stronę dramatu.
“Córka była zdziwiona chyba bardziej niż mąż. “Mamo, może to przez menopauzę? Różne rzeczy wtedy przychodzą kobietom do głowy”. Monika należała do pokolenia, które nie owijało w bawełnę. Ruta popatrzyła na nią i odparła: “Kobietami nie kierują tylko emocje i hormony. Podejmują też świadome decyzje. Męskie, jak to się mówi.”
Cała historia przedstawiona jest z jednej perspektywy - oczami Ruty Rosieńskiej, której kreacja jest równie ważna, jak miejsce akcji czy intryga kryminalna. Agnieszka Jeż tak jak w swojej poprzedniej serii z Sonią Kranz (recenzje – klik!), obdarza Rutę wiekiem, który gwarantuje jej już życiowe doświadczenie, dojrzałe spojrzenie na świat, na siebie samą. To czas, kiedy Ruta po latach dbania o rodzinę, w końcu może zajrzeć w głąb siebie i zastanowić się, kim tak naprawdę jest. Nagle okazuje się, że tkwi w życiu, które jej nie satysfakcjonuje, pora na zmiany. To postać, która dobrze obrazuje te pokolenie - kobiet wychowanych jeszcze według starych zasad społecznych, gdzie kobieta stawiana była w roli opiekunki domowego ogniska z poświęceniem samej siebie, ale żyjących już w czasach nowych, kiedy dbanie o swój własny dobrobyt nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim psychiczny, jest czymś całkowicie naturalnym. Naturalnym, ale dla młodego pokolenia, bo te w wieku Ruty, ciągle jeszcze walczy ze schematami wyniesionymi z dzieciństwa. W powieści czuć, że autorka na te role społeczne zwraca dużą uwagę - widać to w rozmowach Ruty z córką, która donosi jej o tym, jak ojciec sam sobie nie radzi i to ją podświadomie się tym obarcza, widać w jej relacji z dawnym znajomym, który choć twierdzi inaczej, faktycznie stawia mężczyzn (a więc i samego siebie) na pozycji względem kobiet ważniejszej.
“- Mamo, nie pogniewaj się, ale to naprawdę wygląda tak, jak… jakbyś się zerwała ze smyczy.
Ruta parsknęła.
- Zerwała ze smyczy. To dobre. - Naprawdę ją to rozśmieszyło.
- Nie wiem, jak inaczej to nazwać. Zawsze byłaś racjonalna.
- Może dlatego, że musiałam?”
Obok Ruty, jej doświadczeń i ogólnych relacji społecznych, sporą wagę w powieści autorka przywiązuje do samego miejsca akcji. Malutkie miejscowości leżące tuż przy granicy z Litwą, przez co wątek osób nielegalnie przekraczających granice w ucieczce przez zagrożeniem wojennym ze strony Rosji jest wyraźnie odczuwalny. Jednak nie na nim tak naprawdę się skupiamy, a na historii miejsca, na połączeniu różnych kultur i religii. To tereny, na które nie zapuszcza się wielu turystów, a mieszkańcy, od pokoleń ci sami, żyją w rytm innego, spokojniejszego niż w mieście życia. Nie da się i tego aspektu powieści nie porównać z serią z Sonią Kranz - w końcu to też miejsce na pograniczu Polski, z którego młodzi uciekają, nie widząc dla siebie perspektyw. Ale dla kobiety takiej jak Ruta, Rutka-Tartak wydaje się fajnym miejscem do życia - więcej przyrody niż ludzi, spokój, cisza, natura… A w tle ciekawe historie do odkrycia, jak na przykład historia szeptuchy, która mieszkała w domu, który Rutę interesuje.
“Historii uczymy się po to, by lepiej przeżywać przyszłość.”
A co z zagadką kryminalną? Przez większą część powieści pozostaje w tle, dopiero pod koniec zaczyna przejmować dowodzenie. Jednak i to nie dzieje się w tempie dynamicznym, nie o to w tej historii chodzi. To przede wszystkim dramat historii, dwóch żyć, które zostały odebrane w czasie, gdy miały jeszcze całe życie przed sobą. To dramat rodziny, która już przeniosła się na drugi świat, to dramat małej miejscowości, która nie mogła zrozumieć, jak coś takiego mogło się zdarzyć. Sama zbrodnia wydaje się inspirowana tą samo, o której Małgorzata Starosta napisała “Smugi” (recenzja – klik!), a przynajmniej pod pewnymi względami jest do niej podobna. Podobne są też te emocje zbrodni niezrozumiałej, niewyjaśnionej, która ciągle czeka na rozliczenie.
“Nie mamy władzy nad przeszłością (...), ale możemy ją opisać i… zostawić w spokoju.”
Sama intryga, kiedy już dociera fabularnie do głosu, nie jest specjalnie skomplikowana - jest ludzka, jest życiowa, choć bardzo dramatyczna. Jej finał przejmuje wszechogarniającym smutkiem, choć nie wszystkie nitki fabularne zostają zawiązane na oczach czytelnika - kilka z nich musi zasupłać sam.
“Czas ma swoje prawa. Z drugiej strony z upływem lat usypia czujność, zacierają się wspomnienia. Jak ktoś się wtedy pilnował, teraz może nie pamiętać, co dawno temu nakłamał.”
Podsumowując, “Czerwona nić” to spokojna małomiasteczkowa opowieść, w którym miejsce i postacie są równie ważne, co sama intryga kryminalna. A może nawet bardziej? Tu spokój małej wioski miesza się z codziennymi problemami i problemami pokoleniowymi, które przedstawione zostają z perspektywy kobiety rozpoczynającej swoje drugie, bardziej świadome życie. Sporo w niej cech wspólnych z serią z Sonią Kranz, ale też i sporo różnic - jak choćby w życiorysach głównych bohaterek, czy w ilości uwagi skierowanej na wątek kryminalny. “Czerwona nić” to bardziej powieść obyczajowa, dramat miejsca i jego mieszkańców, powieść psychologiczna o Rucie, która odkrywa samą siebie. To powieść o przeszłości, która choć już się wydarzyła, niewyjaśniona nie chce zostawić teraźniejszości w spokoju, chce zostać zauważona, opowiedziana. Bo życie w cieniu przeszłości to nie życie, to tylko jego namiastka.
 
Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Hardym.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 19, 2026

"Ziarna zła" Grzegorz Kapla

"Ziarna zła" Grzegorz Kapla

Autor: Grzegorz Kapla
Tytuł: Ziarno zła
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 416
Gatunek: powieść kryminalna
 
Grzegorz Kapla to podróżnik, autor reportaży i powieści kryminalnych. Ciągle w drodze, ciągle uczący się świata i szukający w nim tego, co dobre. O swoich powieściach mówi, że są to historie o miłości, bo to wokół tego uczucia kręci się cały świat. Jest uważnym obserwatorem, dzięki czemu dobrze wie, jak na kartach powieści oddać wielobarwną naturę człowieka.
W gatunku kryminału debiutował w 2018 roku “Bezdechem”, pierwszym tomem serii z Olgą Suszczyńską. Teraz seria liczy tomów pięć, które w przeciągu ostatniego roku zostały wydane ponownie w nowej szacie graficznej (recenzje – klik!), szósty już zapowiedziany jest na maj. Poza tą serią autor wydał dwie osobne powieści: “Krwawą Toskanię” (recenzja - klik!) i na ten moment najnowsze “Ziarno zła”.
 
Małe wioski położone pod Warszawą, noc 23 grudnia. Dwudziestokilkuletni Bartek i Justyna wracają z nielegalnego zabiegu usuwania ciąży, kiedy ktoś zajeżdża im drogę. Justyna już wcześniej krwawiła, teraz w wyniku wypadku traci przytomność, a auto utknęło gdzieś w krzakach. Bartek spanikowany dzwoni do ojca, sędziego, a ten wybiera numer jedynej osoby, która może im teraz pomóc, a zarazem sprawić, że unikną konsekwencji prawnych - do komisarza Wojtka Hermana. Z tym, że to nie jedyna sprawa, z którą Herman mierzy się tej nocy - w tym samym czasie dzwoni do niego drugi przyjaciel z lat młodzieńczych, teraz znany prezenter telewizyjny. Pijany powołuje się na to samo, co sędzia - na ich pakt, który zawarli podczas pamiętnej wycieczki szkolnej w Tatry. Pakt, który gwarantował całej czwórce wzajemną pomoc w razie sytuacji zagrożenia życia. Niedługo później odzywa się i ostatni członek grupy - teraz poważany profesor na uniwersytecie, którego ktoś właśnie szantażuje. Czy sam jeden Herman podoła z ratunkiem swoich trzech dawnych przyjaciół? I skąd naprawdę wziął się ten ich pakt, na który wszyscy teraz się powołują? Po odpowiedzi trzeba będzie sięgnąć głęboko…
 
Książka rozpisana jest na sześć części, z czego tylko jedna (druga w kolejności) toczy się w przeszłości. Pozostałe pięć to zapis zdarzeń z dwóch dni - 23 i 24 grudnia. Każda z części dzielona jest na rozdziały, w sumie jest ich trzydzieści sześć, a zdanie, które kończy jeden rozdział, jest tym samym (bądź bardzo podobnym) do tego, które drugi rozdział otwiera, choć często użyte jest w innym kontakcie, a na pewno przez inne osoby. Rozdziały dodatkowo dzielone są na krótsze sceny - przez pierwszą połowę powieści skupienie na jednej postaci jest dłuższe niż w drugiej, w drugiej te przeskoki w perspektywie narracyjnej są częste, czasami nawet co pół strony. Sama narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci: przede wszystkim czterech połączonych paktem przyjaciół, ale nie tylko, pojawia się jeszcze kilka innych perspektyw osób w jakiś sposób w intrygę zamieszanych - u jednych powiązanie od razu jest jasne, u innych autor ujawnia je dopiero po czasie. Styl powieści trochę wymyka się ramom typowo kryminalnym, jest też nieco inny niż w serii z Olgą Suszczyńską. Tam jest mocno refleksyjny, mocno siedzi w głowach postaci, które przekazują nam czasami swoje myśli w formie czegoś na kształt strumienia świadomości. W “Ziarnie zła” styl jest bardziej skondensowany, uwaga już nie ucieka tak na boki (co oczywiście w serii z Olgą nie przeszkadza, a wręcz odwrotnie - mnie samą zachwyca!), a co za tym idzie, książka nie zawiera aż tylu przemyśleń, spostrzeżeń podanych czytelnikowi wprost - tu wydarzenia mówią same za siebie, a sam czytelnik ma za zadanie się nad ich uniwersalnością zastanowić. Jednak nadal sposób, w jaki te wydarzenia zostają podane, nie jest zwyczajny, nie jest typowo prosty, tak, jak u wielu polskich autorów. W tym w jakiś sposób czuć, że Kapla ma tendencje do zamysłu, do wyciągania wniosków z tego, co życie nam przynosi - to ta mocno charakterystyczna cecha jego twórczości.
Język, jakim się przy tym wszystkim posługuje, jest dobrze wyważony, bardzo naturalny, nie czuć w nim żadnej sztuczności (no, może momentami przy tym zabiegu z ostatnim i pierwszym zdaniem rozdziałów), dialogi wypadają bardzo realistycznie, a książkę czyta się płynnie i z lekkością.
„Wiesz, jak to jest z łańcuchem. Wszyscy myślą, że to twoje więzienie, a to przecież także twoje poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Niektórzy ludzie nie potrafiliby żyć, jeśli im się nie powie, w co wierzyć, a czemu nie ufać.”
Jednak nie tylko sam styl i język sprawiają, że książka wymyka się typowym ramom powieści kryminalnej. Robi to też intryga, bo choć oparta na zbrodniach i wykroczeniach, w których tle pojawia się postać policjanta, to jednak nie stanowi oczywistej całości: nie ma morderstwa i śledztwa, które do czegoś nas prowadzi, jest zdarzenie, a dalszy ciąg historii to próba reagowania, radzenia sobie z konsekwencjami. Oczywiście wszystko to ma zabarwienie kryminalne, ale równocześnie jest przejmująco ludzkie, przejmująco zwyczajne - to, czego postacie w tej powieści doświadczają, mogłoby dotyczyć, spotkać każdego z nas. Mimo tego, intryga w powieści jest solidna, autor prowadzi czytelnika jak po sznurku do miejsca, w którym chce, by ten się znalazł - doskonale manipuluje uwagą, przyciemnia niektóre fakty, na inne rzucając światło, by finalnie dostarczyć efektu wow. Tu wbrew pozorom nic nie jest przypadkowe, każda scena jest solidnie przemyślana.
 
Cała historia w tej powieści przedstawiona oparta jest na jednym wydarzeniu z przeszłości i postaciach w nim uwikłanych. Teraz, dwadzieścia lat później, każdy z nich prowadzi inne życie, jest innym człowiekiem niż był wtedy, a jednak echa przeszłości nadal w każdym z nich wybrzmiewają. Bo czy nie przeszłość dyktuje teraźniejszość? Kreacje postaci są różnorodne, na plan pierwszy przede wszystkim wysuwa się komisarz Herman, który od czasów nastoletnich przeszedł ciekawą przemianę. Wtedy grubas, fajtłapa i strachliwiec, teraz policjant, który nie boi się naciągać prawa, a nawet działać poza nim, by osiągnąć to, co uważa za … odpowiednie. A jednak mimo moralnie wątpliwego zachowania, w jakiś sposób budzi w czytelniku sympatię. Z pozostałych postaci chyba najmocniej zapada w pamięć prezenter telewizyjny, człowiek, który lata temu zagubił się w swojej samotności. Powód? To kolejny punkt, którego szukać trzeba w przeszłości…
“Pamiętaj, nadzieja jest najważniejsza, żeby przeżyć.”
A to prowadzi do refleksji na temat decyzji, jakie podejmujemy i ich konsekwencji w przyszłości. Decyzji, które podjęte zostały w dobrej wierze, ale doprowadziły do ludzkich tragedii. Tak naprawdę mam wrażenie, że spora część zdarzeń podyktowana jest tutaj swoistą formą spychologii, obarczania winą kogoś, by nie obwiniać siebie, by móc powiedzieć, że za krzywdy musi ktoś zapłacić. Jak łatwo jest wzbudzić w człowieku poczucie winy? Podważyć światopogląd, by to, co wydawało się pewne, nagle ukazało się ulotne?
Grzegorz Kapla swoją opowieść opiera na relacjach międzyludzkich, tych najbliższych, jak przyjaźń i rodzina. Czy każdy z nas musi mieć jakieś wzorce, których zachowania może naśladować, albo odwrotnie - całkowicie się im przeciwstawić? Co tak naprawdę kształtuje człowieka, to kim jest i jakie ma cele? Im dłużej myślę o “Ziarnie zła”, tym więcej w mojej głowie pojawia się tego typu pytań. A to dobrze, bo bardzo lubię książki, które każą czytelnikowi choć na chwilę się zatrzymać, pomyśleć.
“Dobre chwile są krótkie jak sen.”
Grzegorz Kapla to autor, który już zdążył wypracować sobie charakterystyczny styl. W jego powieściach tym, co liczy się przede wszystkim, jest człowiek, jego relacje z otoczeniem, z innymi ludźmi, jego grzechy i radości. Tak też jest i w “Ziarnie zła”, powieści dobrej i zajmującej, choć przyznam, że trochę brakowało mi w tej tej dygresyjności, którą tak lubię w serii z Olgą Suszczyńską. Powieści, która choć osadzona jest na zagadnieniach kręcących się wokół zbrodni, to tak naprawdę wymyka się typowym określeniom gatunkowym. Kryminał, powieść obyczajowa, refleksyjna, psychologiczna? Tak, z każdej z nich można w “Ziarnie zła” coś odnaleźć. Bo w niej nie liczy się szufladka, do której się ją włoży, a człowiek. I jego decyzje, które czasem zaczynają, a czasem kończą się na tragedii. Jest w tym przejmujący smutek, z którym zostałam po zakończeniu lektury.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 18, 2026

"Uśmiech fortuny" Richard Osman

"Uśmiech fortuny" Richard Osman

Autor: Richard Osman
Tytuł: Uśmiech fortuny
Cykl: Czwartkowy Klub Zbrodni, tom 5
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 440
Gatunek: kryminał cosy crime
 
Richard Osman od początku swojej kariery zawodowej związany był z brytyjską telewizją - najpierw zajmował się produkcją i zarządzaniem, później przeszedł na drugą stronę kamery i za sprawą teleturnieju The Pointless, którego prowadzącym był przez lata stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osobistości telewizyjnych. Ostatnio jednak dał poznać się też od innej strony - w 2020 wydał swoją pierwszą powieść pt. “Czwartkowy Klub Zbrodni”, która przyczyniła się do rosnącej popularności kryminału cosy crime. Teraz zapoczątkowana tym tytułem seria liczy już pięć tomów i sprzedała się w ponad pięciomilionowym nakładzie, a w poprzednim roku doczekała się ekranizacji filmowej w gwiazdorskiej obsadzie z Helen Mirren, Pierce'em Brosnanem, Benem Kingsley’em i Celią Imrie. W roku poprzednim autor rozpoczął również nową serię Wyjaśniamy morderstwa, którą będzie rozwijał naprzemiennie z Czwartkowym Klubem Zbrodni.
W Polsce na ten moment dostępne są wszystkie jego powieści, choć Czwartkowy Klub Zbrodni zaliczył dwa początki - po raz pierwszy wydany był w 2020 roku pod tytułem “Morderców tropimy w czwartki” i wtedy na tym jednym tomie się skończyło. Dopiero w 2023 książka wydana została ponownie, już pod tytułem “Czwartkowy Klub Zbrodni”, a niewiele później ukazały się tłumaczenia trzech kolejnych tomów (recenzje – klik!). Na najnowszy, piąty pt. “Uśmiech fortuny” przyszło nam jednak poczekać dwa lata i prawdopodobnie kolejne tyle będziemy czekać na tom szósty - autor wydaje jedną książkę rocznie, a zatem teraz przy dwóch seriach kolejne tomy danej serii właśnie w takim dwuletnim, naprzemiennym odstępie będą się ukazywać.
 
Od wydarzeń z “Ostatni gasi światło” minął już rok. W tym czasie życie na osiedlu seniorów Coopers Chase toczyło się spokojnym, stałym rytmem, a choć Elizabeth na jakiś czas ze wspólnych aktywności się wycofała, to Czwartkowy Klub Zbrodni, jaki połączył i rozpoczął przyjaźń czwórkę emerytów, przetrwał. Jednak tego czwartku to nie w osiedlowej bibliotece będą się spotykać, a na weselu córki Joyce: Joanna wychodzi za mąż za Paula, wykładowcę, którego poznała pół roku temu. A kiedy wszyscy tańczą, do Elizabeth pozostałej przy stoliku podchodzi drużba pana młodego, Nick Silver, współwłaściciel dużej firmy zajmującej się przechowywaniem zimnych danych. Nick twierdzi, że ktoś dzisiaj rano chciał go zabić, a że Paul mówił mu, że Elizabeth jest byłą agentką specjalną, pomyślał, że mogłaby mu pomóc. Mężczyzna jest przekonany, że ktoś czyha na jego życie, a Elizabeth patrząc na zdjęcie bomby, jaką odkrył przyczepioną do swojego samochodu, jest w stanie się z nim zgodzić. Umawiają się zatem na dzień kolejny, jednak gdy dociekają wraz z Joyce do jego mieszkania, jego już tam nie ma. Jest bałagan, jakby ktoś czegoś szukał, i cienka teczka podpisana imieniem Elizabeth… W tym samym czasie Ron musi zmierzyć się z innym problemem, w którym zagrożone jest życie jego własnych dzieci. Czy po raz kolejny czwórka emerytów zdoła wyjść z tych tarapatów obronną ręką?
“Niektórzy ludzie zajmują się w życiu podkładaniem bomb, dlatego inni muszą je potem rozbrajać.”
Książka rozpisana jest na dziewięć części, z czego osiem toczy się w przeciągu ośmiu dni, według których są podzielone. Ostatnia część to zdarzenia już mocniej rozciągnięte w czasie, aż do półtora miesiąca później. Części dzielone są na rozdziały, których w sumie jest 76, a poprzedza je krótki prolog. Pisane są w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego z perspektywy Elizabeth, Rona, Ibrahima i jeszcze kilku powiązanych z nimi postaci znanych w tej serii, okazyjnie przewijają się też krótkie rozdziały pisane z perspektywy osób występujących tylko w tym tomie. Wyjątek narracyjny stanowi Joyce, która pisze w narracji pierwszoosobowej w formie pamiętnika. Całość utrzymana jest w lekkim, subtelnie podszytym humorem tonie, w którym jest miejsce zarówno na zagadkę kryminalną, jak i refleksje na tematy przyjemnie uniwersalne, a język dobrze tę uniwersalność oddaje, dzięki czemu jest to powieść, która trafić może do szerokiego grona odbiorców w różnym wieku.
“A więc do tego już doszło? Każdy nowy dzień przynosi nowe poniżenia. Każdego dnia mężczyzna, który nigdy nie prosił o pomoc, nagle musi polegać na cudzej życzliwości.”
Richard Osman serię Czwartkowy Klub Zbrodni oparła na czwórce mocno kontrastowych postaci, które szybko odkrywają, że mimo dzielących ich różnic, tak naprawdę dzięki nim się uzupełniają. Jednak mimo rozwijającej się przyjaźni, każdy z nich w jakiś sposób nadal pozostaje samotny - dzieli ich życiowe doświadczenie, osobiste zmartwienia. W tomie piątym Elizabeth nie jest już tą samą osobą co kiedyś, po ostatnich zdarzeniach jest bardziej wyciszona, mniej aktywna. Ron z kolei zaczyna dostrzegać, że zawodzi go ciało, co dla mężczyzny żyjącego według stereotypów, jest naprawdę trudne do przyjęcia - bo jak taki macho może przyznać się do słabości? Ibrahim z kolei coraz mocniej odczuwa samotność, brak obok siebie drugiej osoby. Joyce poświęca uwagę swojej relacji z córką, z którą różni się jak ogień i woda, a przez to nigdy nie była w stanie jasno się porozumieć, żadna z nich nie umie wyrazić, co tak naprawdę dla siebie znaczą. I każdy osobisty problem każdej z tym postaci ma w tej powieści swoje miejsce – a przez to na pewno nie można powiedzieć, że jest to po prostu zagadka kryminalna.
“Życie to nie tylko szukanie morderców, chociaż jest z tym niezła zabawa. Czasem trzeba pomóc ludziom, którzy jeszcze żyją.”
Cała fabuła powieści jest wyraźnie wielowątkowa - poza główną zagadką, pojawia się też motyw rodzinnych problemów Rona, prywatne problemy każdego z nich, oraz dość świeżej relacji Ibrahima z przestępczynią Connie. Nie brakuje też i fragmentów z życia Bogdana (polski wątek!), który już w pierwszym tomie zaprzyjaźnił się z emerytami, są też i policjanci, a przede wszystkim Donna. I choć każdy z tych wątków nie jest bardzo rozbudowany, to jednak sprawia, że tempo powieści czasami się rozmywa, a czytelnicy, którzy nie znają wcześniejszym tomów serii, mogą mieć chwilowe problemy w połapaniu się kto jest kim. Mimo to jednak historię da się czytać od nich niezależnie, trzeba się jednak przygotować na małe poplątanie, jakie od czasu do czasu może dawać się we znaki.
“Z kłopotami jest trochę jak z miłością: kiedy nadejdzie właściwy moment, same cię znajdą.”
Sama zagadka kryminalna oparta jest na wątkach mocno współczesnych: w grę wchodzą komputerowe dane, ich bezpieczeństwo i bitcoiny, a dzięki przedstawieniu ich z perspektywy emerytów, czytelnik nie musi się obawiać, że coś w tych technologicznych zawiłościach okaże się niezrozumiałe - w końcu wszystko musi być tak wytłumaczone, by połapały się w tym osoby starsze, nieraz będące na bakier z technologią. Sama intryga przybiera momentami lekkie zabarwienie gangsterskie - emeryci balansują na krawędzi prawa, zawierają i korzystają ze znajomości, które wcale takie prawe nie są. W fabule pojawia się kilka wyraźnych twistów, a autor dobrze manipuluje uwagą, tak by rozwiązanie mogło czytelnika zaskoczyć.
„Znajduje kolejne fragmenty układanki, ale nikt nie chce mu pokazać obrazka na pudełku.”
Przede wszystkim jednak “Uśmiech fortuny” nie jest historią o zbrodni, a o miłości. Miłości, która przejawia się w różnych odcieniach, zarówno tych zdrowych, jak i toksycznych. Autor stawia na wartości, jakie są w życiu ważne, przypomina, że warto komunikować się z drugim człowiekiem, doceniać go, póki jeszcze nie jest na to za późno. Bo w serii, w której postaciami są osoby starsze, ta nieuchronność końca jest wyraźnie wyczuwalna - jest lęk przed tym, co dzieje się z ciałem, lęk przed zależnością, przed poczuciem bycia kulą u nogi czy po prostu nikomu niepotrzebnym. Jak sobie z tym radzić? Emeryci z Coopers Chase choć nieidealni, przybliżają te zagadnienia, w lekki, ale bardzo prawdziwy sposób.
“- Ach, czyli nie wiesz - domyśla się Donna. - Słuchaj, to nic złego przyznać się czasem do niewiedzy.
- Donna - mówi Elizabeth. - Ja to wiem. Tylko jeszcze nie w tej chwili.”
Podsumowując, “Uśmiech fortuny” to udana kontynuacja serii Czwartkowy Klub Zbrodni. Richard Osman bazuje na tym, co już dobrze sprawdziło się w poprzednim tomach: na zbrodni, w której łączy motywy współczesne z gangsterskimi, na relacjach rodzinnych i wadze przyjaźni, jak i emocjach i niepewnościach, jakie coraz wyraźniej odzywają się, gdy wiek staje się coraz bardziej zaawansowany. Pod płaszczykiem dobrej, kryminalnej rozrywki, mówi o tym, co faktycznie w życiu ważne, a choć brzmi to górnolotnie, to w formie kryminałów cosy crime sprawdza się całkiem przyjemnie - bo środkiem przekazu nie są wydumane słowa, a ciepłe uczucia i szczypta humoru. Miło było wrócić do ekipy Czwartkowego Klubu Zbrodni! Już czekam na więcej!
“(...) o tym, kim jesteśmy, nie decyduje to, co nam się przydarzyło, tylko to, co z tym potem zrobimy.”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 17, 2026

Book tour z "Tak blisko"!

Book tour z "Tak blisko"!

Małomiasteczkowa powieść obyczajowo-kryminalna, w której tym, co najważniejsze, są ludzkie zachowania, przyzwyczajenia i emocje - to "Tak blisko" Agnieszki Olejnik, dostępne na naszym rynku  już od miesiąca. To drugi tom serii Miasteczko, jednak z pierwszym powiązany jest tak naprawdę tylko miejscem, bez najmniejszego problemu można czytać go od niego niezależnie. 

W przeciągu ostatniego miesiąca opowiadałam o tej książce na swoich profilach sporo (recenzja - klik!), a nawet w ostatni weekend oddałam głos samej autorce! Koniecznie wysłuchajcie tego krótkiego wywiadu, jakiego Agnieszka Olejnik mi udzieliła: część pierwsza IG - klik!, FB - klik!, część druga IG - klik!, FB - klik!. To zaledwie osiem minut, a informacji, które z pewnością do Was przemówią sporo. Dzisiaj nadeszła pora na ostatnią aktywność z tym tytułem, jaką mam do zaoferowania - zapraszam na book tour! Dla wszystkich, którzy lubią historie kryminalne prowadzone tempem spokojnym!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil autorki i Wydawnictwa Książnica w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w przeciągu tygodnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autorki, wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytana_daria
2. @zaczytanamatkapolka
3. @zaczytana_panna
4. @z_ksiazka_mi_po_drodze
5. @malgorzatanocon
6. @zaczytane_matka_z_corka
7. @zakochani.wksiazkach
8. @marza.czyta
9. @poczytane_zapisane
10. @mirkowo3
11. @danutabobrowicz

marca 16, 2026

"Gniazdo" Roisin O'Donnell

"Gniazdo" Roisin O'Donnell

Autorka: Roisin O’Donnell
Tytuł: Gniazdo
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: literatura piękna
 
Roisin O’Donnell to nowy kobiecy głos w literaturze irlandzkiej. Od dekady znana jest z krótkich opowiadań, z których część wydana była w 2016 w jednym zbiorze. Pisywała do gazet i na zlecenie, i właśnie z jednego takiego projektu zrodził się pomysł na debiutancką powieść pt. “Gniazdo” z roku 2025. Ten tytuł przyciągnął sporą uwagę, szybko wskoczył na listę bestsellerów, zdobył nominację do Women’s Prize for Fiction i wygrał statuetkę Irish Book Awards 2025. Sama autorka podkreśla, że jest to fikcja literacka, osadzona jednak na bardzo realnych problemach psychicznej przemocy domowej i bezdomności, jaka od kilku lat zalewa Irlandię, kraj, w którym mieszka ze swoją rodziną od lat, choć podobnie jak bohaterka jej powieści, wychowała się w Anglii.
 
Wiosna 2018 roku, Dublin. Słoneczny, acz ciągle jeszcze chłodny dzień Ciara z mężem Ryanem i dwoma kilkuletnimi córeczkami spędzają nad morzem. A choć z daleka wyglądają na szczęśliwych, to gdy spojrzy się bliżej w oczach Ciary widać czujność i lęk. To już sześć lat tkwi w związku, który z początku wydawał się spełnieniem marzeń, jednak szybko przerodził się w niekończące się pasmo przemocy psychicznej. Przemocy, od której Ciara już kilka razy próbowała odejść, za każdym razem jednak wracała. Teraz ponownie szykuje się do ucieczki, odkłada po cichu każdy grosz, który może się do tego przydać. A kiedy test ciążowy potwierdza to, co już czuła, w jednej chwili łapie to, co ma pod ręką, pakuje córki do samochodu i jedzie do hotelu. Czy teraz im się uda? Czy w końcu ostatecznie i na stałe uwolni spod władzy tego okrutnego mężczyzny, manipulującego otoczeniem tak, że każdy widzi w nim tylko to, co dobre, a z niej robi tą, która rozbija szczęśliwą rodzinę? Ale przecież tak nie jest, prawda? Ciara musi ratować siebie, musi ratować swoje córki zanim okaże się, że jest już na to za późno.
“Dryfowałam. Przeżywałam dzień po dniu. Skupiałam się na drobiazgach: pierwsze buciki, szczepienia, przeziębienia, purée z batatów. Uczyniłam z macierzyństwa religię - kult, który przysłonił wszystko inne.”
Książka podzielona jest na sześć tytułowanych części, których akcja rozciąga się na przestrzeni półtora roku - od wiosny 2018 do lata 2019 roku. Części podzielone są na 37 rozdziałów, a te znowu dzielą się na krótsze fragmenty, scenki z życia Ciary prowadzone w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego z jej perspektywy, obarczonej trudnymi, pogmatwanymi emocjami. Styl stoi do tego w kontraście - zdania są krótkie, proste, esencjonalne. W tekście pojawiają się fragmenty wiadomości, a urywane myśli sygnalizowane są wielokropkiem. Autorka doskonale radzi sobie z piórem - wybrała prosty sposób na przekazanie tego, co emocjonalnie trudne i robi to tak szczerze, tak realnie, że czytelnik ma wrażenie, jakby siedział w głowie głównej bohaterki. Książkę czyta się szybko i płynnie, język nie odciąga uwagi od tego, co faktycznie ważne, choć jeśli przypatrzy się uważnie, można dostrzec w nim sporo subtelnych metafor.
“Strach rządził jej domem tak długo, że teraz, bez niego, czuje się lekka. Nieskrępowana. Jakby chodziła po Księżycu.
Tak właśnie jest, kiedy podnosi się mgła.”
A tematów ważnych jest kilka. Pierwszy, podstawowy, to życie w związku przemocowym, z przemocą, której na pierwszy rzut oka nie widać, ale która w głowie miesza równie mocno. Na przykładzie Ciary autorka doskonale oddała cały proces tego, jak przemocowiec uzależnia od siebie swoją ofiarę - najpierw przekonuje o swojej ogromnej miłości i dobrych intencjach, później zaczyna zasiewać myśli, które izolują ją od społeczeństwa, a od niego w pełni uzależniają. Ciara po sześciu latach takiego życia, jest wyczulona na każdy grymas twarzy swojego oprawcy, stara się zapobiegać wszystkiemu, co może wyprowadzić go z równowagi, bo przecież za każdą winę zapłaci ona. Ten strach, tę ciągłą czujność czuć jeszcze długo po ucieczce, ale wtedy dochodzi coś jeszcze - niepewność, czy na pewno postąpiło się dobrze. A choć przemocy się nie stopniuje, to jednak przy tej psychicznej nie widać ran, nie ma fizycznego dowodu krzywdy. To nie tylko trudne do udowodnienia przed światem (innymi ludźmi, sądem...), ale i przed samym sobą - bo kiedy Ciara się oddala, a Ryan zaczyna do niej pisać, pojawia się w jej myślach pytanie, czy na pewno zrobiła dobrze. A może sobie tylko tę przemoc wyobraziła? Może tak naprawdę nic złego się nie działo? To, jak autorka oddaje te splątanie myśli, te podważanie własnych odczuć, te poczucie okropnie niskiej wartości umacnianej przez lata związku robi naprawdę duże wrażenie.
“Przypomina sobie swoje wyznania z początków ich znajomości, wypowiadane w przypływie miłości - wszystko to, czego nie powinna była mu mówić. “Tata odszedł, kiedy byłam niemowlakiem, a Sinéad miała trzy lata.. Mama powinna była wrócić do Derry, ale była zbyt uparta…” Wzdryga się na wspomnienie tego, jak słuchał, głaszcząc ją po włosach. Chce krzyknąć: “Przestań! Zamknij się. Nie wiesz, jak on to wykorzysta? Jak będzie to na okrągło wyciągał, aż w końcu nie będziesz wiedziała, które lęki, które rany były twoje, a które zasiane i podtrzymywane przez niego?”.”
W ogóle problem przemocy w związku oddany został szeroko, bo nie tylko obserwujemy, jak wpływa to na samą Ciarę, ale i wszystkich wokół. Przede wszystkim na jej dzieci, których dobro leży jej na sercu, a które dla Ryana są tylko pionkami w jego grze. Pojawiają się też inni - rodzice jego i jej, znajomości, jakie Ciara po odejściu nawiązuje. To tak naprawdę dzięki nim zaczyna budować życie na nowo, odgania myśli o tym, że może to ona uroiła sobie powód odejścia. I znowu tę wagę otoczenia, tego jak oni odbierają taki związek, autorka oddaje w krótkich, szybkich słowach, w wątkach pobocznych, ale tyle jej wystarczy, by obraz był boleśnie i realistycznie pełny.
“- Ludzie często mówią o ofiarach przemocy domowej, że są słabe (...). Dlatego, że nie dostrzegają naszej siły. Nie jesteśmy ofiarami przemocy z powodu naszej słabości. Jesteśmy nimi z powodu naszych mocnych stron, naszej siły. Twoją siłą jest dobroć, a on to wykorzystuje.”
Jednak odejście to tylko pierwszy krok. Po jednej nocy w hotelu Ciara nie ma już pieniędzy, musi szukać innego wyjścia z sytuacji. I tu pojawia się tło krajowe, problem, który w 2018 roku był mocno w Irlandii odczuwalny, zresztą podobno odczuwalny jest i teraz - brak domów i mieszkań, które można kupić i wynająć, kryzys mieszkaniowy, który przyczynia się do dużej liczby osób bezdomnych. Tylko że my problem oglądamy od strony osoby wychodzącej z przemocowego związku, która w przeciągu jednego dnia została z dwójką małych dzieci bez dachu nad głową. Jak poradzić sobie w takiej sytuacji z logistycznej strony? Jak od nowa stanąć na nogi, gdy nie ma się gdzie żyć, pieniądze na koncie starczą na kilka posiłków, a jedyny dach nad głową, to ten samochodowy? Jak z takiego miejsca stworzyć znowu normalne, godne dla dzieci życie? Czy w ogóle się da? Autorka nie ubarwia, nie wygładza tej rzeczywistości - zderza czytelnika z realnością tego problemu.
“Czasem świadomość, że inni przechodzą przez podobne piekło, wcale nie pomaga.”
Zresztą dom potraktowany jest tutaj równie szeroko, co obraz związku przemocowego. Poza problemem miejsca do życia, historia przynosi ten temat zaznaczony w tytule - dom jako gniazdo, miejsce, które automatycznie kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, a jednak niekoniecznie takie jest. Ciara jako matka roztacza opiekę nad swoimi dziećmi, jednak czy na pewno jest w stanie ustrzec je przed tym, co najbliżej? Bo nawet po odejściu nie może zabronić ojcu widywania się z dziećmi, prawda? I tak bezpieczne gniazdo staje się pułapką, z której trudno znaleźć jakieś dobre dla niej i dzieci wyjście.
“Kiedy zapytała, jak długo pisklęta pozostają zwykle w gnieździe, zmarszczył brwi i odparł:
- Nie tak długo, jak można by sądzić. Bo pomyślcie: gniazdo to dla ptaka właściwie najniebezpieczniejsze miejsce. Drapieżniki wiedzą przecież, gdzie ich szukać.”
Pojęcie domu rozpatrujemy też w kontekście wpływu na dzieci, na ich przyszłość. Czy brak stałego miejsca zamieszkania, ciągłe przenosimy wpłyną na nie niekorzystnie? Czy będą to pamiętać, nawet nie we wspomnieniach, ale własnej podświadomości? Jak bardzo potrzebujemy własnego miejsca, by czuć się bezpiecznie i czy w takiej sytuacji, w jakiej one się znajdują, jest jeszcze w ogóle coś takiego jak bezpieczne miejsce? Bo stopień kontroli przemocowca jest najczęściej większy niż uświadamia sobie jego ofiara, a przebiegłość zaskakuje nawet tych, którzy są w stanie przewidzieć sporo.
“- Nie wiem, czy powinnam była odchodzić - dodaje. - Mąż mnie nie zdradzał, nie pił, nie uprawiał hazardu. I nie był agresywny. Nie był mnie ani nic takiego.
- Ach… Nie bił? No to serio, bardzo, kurwa, miło z jego strony. Koniecznie wyślij mu esemesa z podziękowaniami.”
Tym, co robi ogromne wrażenie, to sama kreacja Ciary. Sposób, w jaki autorka ją oddaje, jest tak realistyczny, że aż trudno przyjąć do wiadomości, że jest to fikcja literacka. Na jej podstawie pokazuje jak jeden człowiek potrafi wpłynąć na drugiego, jak człowiek nie orientując się, że w ogóle coś takiego się dzieje, może zmienić się nie do poznania - w końcu Ciara była kiedyś odważną, samodzielną podróżującą po świecie kobietą, a teraz? Teraz robi wszystko, by tylko męża nie rozzłościć. Czy pozostało w niej jeszcze coś z tej kobiety sprzed lat? Czy jest w stanie ją jeszcze odnaleźć? Zresztą może nazywanie ją ofiarą jest niewłaściwe - w końcu wykazuje się siłą, na jaką nie każdy mógłby się zdobyć, co też potwierdzają historie, które przewijają się w tle…
“To, jak się czujesz, ma znaczenie. Nie tylko jego samopoczucie jest ważne, twoje również. Ty też się liczysz.”
Podsumowując, “Gniazdo” to powieść bardzo realistycznie oddająca to, co to znaczy żyć w związku przemocowym, w którym to nie siła fizyczna wyrządza największe krzywdy. W związku, w którym tej krzywdy na pierwszy rzut oka nie widać, bo wyrządzana jest w głowie. Tu punktem ataku jest mózg, w którym zaczyna się wszystko zlewać, w którym poczucie samego siebie zmienia się w obraz widziany oczami oprawcy. To bardzo trudny do odwrócenia proces, który autorka oddaje dosadnie, prawdziwie, a równocześnie z czułością ukrytą w prostych słowach. Kreacje postacie, jakie zarysowuje, całe tło zdarzeń i reakcje otoczenia oddane są z prawdziwą starannością, dzięki czemu fikcja literacka staje się tak realna jak rzeczywistość. To proza, która pozwala czytelnikom zmierzyć się z ciężarem dramatów ludzkich, jakie mogą rozgrywać się tuż obok, w pozornie szczęśliwych rodzinach. A choć rzecz dzieje się w Irlandii i zarówno prawo, jak i poglądy społeczne w tle oddane zostają doskonale, to historia jest równie uniwersalna – tak samo uniwersalna jak pojęcie domu czy rodziny.
“(...) nie ma nic złego w popełnianiu błędów. Że nie trzeba żyć w cieniu jednej złej decyzji.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 13, 2026

Wygraj "Aferę w Paryżu" z serii Detektywka w podróży! Konkurs patronacki

Wygraj "Aferę w Paryżu" z serii Detektywka w podróży! Konkurs patronacki

Zapraszam na literacką wyprawę do Paryża, którą możecie odbyć wraz ze swoimi nastoletnimi dziećmi, albo po prostu wręczyć im bilet na podróż samodzielną - gwarantuję, że w towarzystwie Pepper i jej przyjaciół nie będą czuć się samotni! Bo to właśnie "Afera w Paryżu" taką podróżniczo-kryminalną wyprawę Wam zagwarantuje - w końcu Paryż, koniec lat 20. XX wieku i zniknięcie Jaja Koronacyjnego to podstawy tej powieści. Dzisiaj taką podróż chcę Wam ułatwić, zapraszam zatem na konkurs z tym tytułem! 

A jeśli przegapiliście recenzję tej książki, to nic straconego - możecie do niej zajrzeć teraz, znajdziecie ją tu - klik!
"Afera w Paryżu" to trzeci, ostatni tom serii powieści detektywistycznych dla młodzieży (9+) Detektywka w podróży, ale można go czytać również bez znajomości tomów poprzednich. 


Co zrobić, by wziąć udział w konkursie:
Wyobraź sobie, że zostajesz zaproszon* na wyprawę do Paryża wraz z Pepper. Napisz, czego w tym mieście chcesz doświadczyć jako pierwszego? Sztuka, dobre jedzenie i modne kluby (kabarety też!) są przecież na wyciągnięcie ręki! 
Swój wybór krótko uzasadnij. 



Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!
Oczywiście w odpowiedzi możecie również zaangażować swoje dzieci, w końcu to one przede wszystkim zaproszone są na tę wyprawę, my, dorośli, to tacy trochę pasażerowie na gapę 😉

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 14 lutego do 18 marca, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 25 marca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa  na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 13, 2026

"Skąd wyleciało to ciało?" Małgorzata Starosta - zapowiedź ambasadorska

"Skąd wyleciało to ciało?" Małgorzata Starosta - zapowiedź ambasadorska
W ostatnich miesiącach Małgorzata Starosta prezentowała nam się od mocno poważnej strony, ale wcale nie znaczy to, że o komediach zapomniała! Ten rok jej twórczości rozpoczynamy zatem na wesoło - już 25 marca na naszym rynku ukaże się "Skąd wleciało to ciało?", a Kryminał na talerzu ma przyjemność zostać ambasadorem tej powieści! 


Jakie jest prawdopodobieństwo, że weekendowa konferencja historyczna zamieni się w poszukiwanie mordercy, a nawet dwóch morderców? A jeśli w tym równaniu pojawi się duet Miller–Organek?
Linda Miller i Jeremi Organek oddalają się od rodzimego Dolnego Śląska, pewni, że nie grożą im żadne trupy, denaty i zwłoki. Ani żaden zaprzyjaźniony policjant. Tymczasem podwarszawski Teresin, skrywający ponadstuletnią tajemnicę, ma wobec nich swoje plany. Lecząc złamane serce, Jeremi znów znajdzie się w prosektorium, gdzie przyjdzie mu odkryć niejeden sekret, a Linda – jak to Linda – wbrew wszystkim nadepnie komuś na odcisk.
Zapraszamy do poznania zawiłości najgłośniejszego i do dziś nierozwiązanego morderstwa Kongresówki oraz sprawdzenia, skąd wyleciało pewne ciało i kto pomógł mu wylecieć.

"Skąd wyleciało to ciało?" to czwarty tom serii z lekarzem medycyny sądowej Jeremim Organkiem i Lindą Miller, jednak jeśli macie chęć, możecie po niego sięgnąć od pozostałych tomów niezależnie. A co ten tytuł nam oferuje? Oczywiście dobry, inteligentny humor, świetny styl, dzięki któremu książka czyta się praktycznie sama i jak najbardziej poważną zagadkę kryminalną, która sprawi, że lektura okaże się po prostu nieodkładalna. To Małgorzata Starosta w najlepszym, komediowym wydaniu! 

Autorka: Małgorzata Starosta
Tytuł: Skąd wyleciało to ciało?
Cykl: Jeremi Organek, tom 4
Data premiery: 25.03.2026
Wydawnictwo: Mięta
Liczba stron: 304
Gatunek: komedia kryminalna

Zaproszenie!
Już w dniu premiery tj. 25 marca o godzinie 19:00 odbędzie się live z Małgorzatą Starostą, który będę miała przyjemność poprowadzić. Miejsce spotkania: mój profil na Instagramie - klik! 

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 


Dostępna jest już teraz, przedpremierowo!, w abonamencie 


We współpracy z Wydawnictwem Mięta. 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!