Autor: David Sodergren
Tytuł: Grób Maggie
Tłumaczenie: Anna Standowicz-Chojnacka
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 320
Gatunek: horror
Choć David Sodergren polskim czytelnikom znany
jest dopiero od roku (recenzja wydanego wtedy “Haar” - klik!), na rynku
anglojęzycznym może poszczycić się już niezłą kolekcją powieści! Po raz
pierwszy wydany został w 2018 roku i od tego czasu ukazało się już kilkanaście
jego książek. Jego stałym źródłem inspiracji są krwawe horrory z końca XX
wieku, które w dzieciństwie namiętnie oglądał, a w późniejszych latach to film
i fotografię wybrał sobie na kierunek studiów. Od zawsze związany ze Szkocją,
lubi osadzać historie w lokalnym folklorze, czemu wyraz daje bardzo wyraźnie w
“Grobie Maggie”. To jego czwarta powieść w kolejności wydania, która na rynku
anglojęzycznym dostępna jest od 2020 roku.
Górzyste obszary północnej Szkocji, małe,
praktycznie wymarłe miasteczko Auchenmullan, które aktualnie zamieszkuje
dokładnie czterdzieści siedem osób. Wśród nich jest czwórka nastolatków, którzy
właśnie skończyli liceum: Beth, Alice, Grady i Steve. Trochę w wyboru, a trochę
z przymusu przyjaźnią się od dawna, choć ostatnio ich przyjaźń zeszła na mniej
uczęszczane tory - Alice dwa miesiące temu urodziła dziecko, a związek Beth i
Grady’ego zaczął się rozpadać. W piątkowy wieczór znowu siedzą w lokalnej
kręgielni - bo gdzie indziej mogliby siedzieć i pić piwo? Jednak ten wieczór
wydaje się inny niż wcześniejsze - w powietrzu czuć jakąś dziwną atmosferę
niepokoju, napięcia, o czym jednak zapominają, gdy w drzwiach staje obca
dziewczyna. To przyjezdna, która chce poznać atrakcje tego miejsca - a skoro w
Auchenmullan nic się nie dzieje, to Beth, Grady i Steve zabierają ją na
okoliczną górę, na grób Maggie, czarownicy, która zginęła w 1657 roku. To na
jej legendzie się wychowali, nie sądzili jednak nigdy, że tak naprawdę to coś
więcej, niż tylko legenda… Bo tej nocy Maggie pokaże swoją moc.
Książka rozpisana jest 32 rozdziały, które
często dzielone są na krótsze fragmenty pisane z kilku naprzemiennych
perspektyw. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z
perspektywy kilku postaci, wśród których najczęściej przewija się Beth.
Narrator ma wgląd w myśli postaci, które od czasu do czasu pojawiają się
cytowane kursywą. Styl powieści jest prosty, zdania krótkie, język dopasowany do
potrzeb - bywają dialogi usiane przekleństwami, opisy, które budzą obrzydzenie.
Język jest nośnikiem historii, to nie on ma przyciągać uwagę, jednak musi być
użyty poprawnie i płynnie, by tę niewidzialną funkcję powieści sobie zapewnić.
„Uderzyło ją, że współczesne życie polegało na tym, że ludzie ciągle tylko mówią, mówią i mówią, a nikt tak naprawdę nie słucha.”
Przyglądając się tej najbardziej podstawowej
warstwie fabularnej, dostajemy horror z rodzaju slashera - jest ktoś, kto
poluje, sporo postaci w trakcie historii ginie w męczarniach. W męczarniach
opisywanych w stylu gore, czyli bardzo krwawych, makabrycznych, przedstawionych
tak, że momentami robi się niedobrze. To po prostu konwencja, z którą autor
radzi sobie dobrze - mam wrażenie, że te sceny przybierają komiksową formę, są
przerysowane, jakby takie nie do końca serio.
„(…) jak dotąd nic jej nie zatrzymało. Była jak zabójca z jakiegoś głupiego slashera.”
Niemniej jednak w “Grobie Maggie” wybujała w
tym wątku fantazja autora przez długą część powieści utrzymywana jest na wodzy
- miałam wrażenie, że przez dwie trzecie historii takich scen faktycznie
budzących niesmak było bardzo niewiele, może z dwie? Dopiero w finałowej
rozgrywce robi się gęsto od latających części ciała i płynącej krwi, a przez
plastyczne opisy wszystkie te sceny wręcz wypalają się w wyobraźni. Nie budzą
jednak przerażenia, raczej tylko obrzydzenie, przez co nie w tych fragmentach
czytelnik będzie odczuwał lęk. Ale nie jest to książka tej emocji całkowicie
pozbawiona - muszę przyznać, że przed wielkim makabrycznym finałem autor
świetnie buduje napięcie. Dobrze gra otoczeniem, porą doby i roku nadając
powieści ten odpowiedni klimat grozy - było kilka scen, które akurat
pochłaniałam późną nocą, przez co efekt grozy, tego niepokoju, oczekiwania aż
stanie się coś złego, był dla mnie mocno odczuwalny.
Intryga powieści jest dobrze zbudowana.
Oczywiście bazą jest założenie, że ktoś ucieka, ktoś goni, jednak ważny jest
cel, cała otoczka fabularna z tym związana. I tu autor sięga do niechlubnej
przeszłości świata, ale i własnej lokalnej historii. Bo Maggie Wall faktycznie
kiedyś żyła i faktycznie została zamordowana w związku z oskarżeniami o czary -
a przynajmniej takie informacje zawarte są na jej grobie. Choć pozornie intryga
na tej postaci zbudowana wydaje się całkiem jasna, to jednak autor ma dla czytelnika
pewną niespodziankę pod koniec, której nie przewidziałam, a która mocno wpływa
na to, jak całą powieść się postrzega. To dobre zagranie!
„Nie miała wyboru, jak tylko grać narzuconą jej rolę. Taka była z niej wiedźma, jak z ziemniaka słońce, ale strach, jaki wzbudzały w ludziach jej rzekome moce, stał się jej jedyną szansą na wyjście cało z opresji.”
Tym jednak, co faktycznie mnie urzekło, jest
sam klimat miejsca. Mała miejscowość, w której każdy zna każdego, a jednak
która jest aż napęczniała od tajemnic. Tu każde miejsce wiąże się z jakimś
wspomnieniem, a równocześnie jest pozbawione perspektyw na przyszłość. Wymarłe,
prawie opuszczone, bardzo statyczne, a może po prostu staczające się w dół.
Bliskość natury, lasy, góry, jezioro nadają złowieszczy charakter - w końcu
wędrówka po ciemnym lesie późną jesienią i późną nocą może być naprawdę
przerażająca.
„– Kurwa, tu nic nie ma poza paroma pieprzonymi drzewami – powiedziała Amerykanka.Beth niemal się uśmiechnęła.Chyba tobie się tak wydaje.Ale dla Beth to było jak album ze zdjęciami, jak dziennik. Historia jej życia.”
I to w takim miejscu mieszka czwórka
wchodzących w dorosłość nastolatków, którzy utknęli w szarości życia, w
marazmie codzienności. Brak pomysłu na życie, zniechęcenie, strach przed nowym
trzyma ich tutaj, przy rodzicach, a umiejętność odkładania podejmowania ważnych
decyzji na jutro, zakłamywania samego siebie, że wcale nie jest tak źle
mieszkać w miejscu pełnym wspomnień, pozwalają trwać nadal bez żadnego planu.
Autor doskonale uchwycił ich charaktery, ich sposób myślenia i emocje.
Mimo wyrazistej warstwy fabularnej, pod nią
kryje się wiele ciekawych tematów wartych refleksji. To nie tylko przywiązanie
do miejsca i strach przed nieznanym, ale też siła i odwaga, by walczyć o to, co
się kocha, o to, co dla nas ważne. To opowieść o sile matczynej miłości, o
krzywdach, których nie pogrzebie żadna ilość ziemi, o ciągłej walce egoizmu,
lęku i tego, co słuszne.
„Czy na tym właśnie polegało rodzicielstwo? Na tym, że miłość i strach zbijają się w jedną małą kulkę niewyobrażalnego stresu?Pewnie tak.”
“Grób Maggie” to bardzo specyficzna lektura.
Świetny klimat małej szkockiej miejscowości, dzika natura i wątek dawnych
legend, starych opowieści o niebezpiecznych czarownicach nadają historii
wrażenie baśniowości, filmowości. Fabuła pozornie prosta szykuje dla czytelnika
dobre zaskoczenie, a makabra zdaje się tylko środkiem do celu, formą zabawy
stylem, pod którą kryje się opowieść o tym, co ważne i o tym, co haniebne.
Autor dobrze manipuluje emocjami czytelnika raz wzbudzając niesmak, a już za
chwilę współczucie. Mimo własnej niechęci do motywów gore, dobrze bawiłam się
przy tej lekturze!
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Akurat.
Książka w trzech formatach (papier, ebook i audiobook) dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!







