marca 10, 2026

"Czarne ptaki" Bartosz Szczygielski

"Czarne ptaki" Bartosz Szczygielski

Autor: Bartosz Szczygielski
Tytuł: Czarne ptaki
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Gatunek: powieść kryminalna
 
Bartosz Szczygielski w tym roku świętuje dekadę na polskim rynku książki - debiutował w 2016 roku pierwszym tomem doskonale skonstruowanej trylogii pt. “Aorta” (recenzja – klik!). Przez kilka pierwszych lat autor tworzył pod skrzydłami Wydawnictwa W.A.B., później przeszedł do Czwartej Strony Kryminału, a teraz, przy piętnastej pozycji znowu nadeszła pora na zmianę - “Czarne ptaki” ukazały się pod szyldem Wydawnictwa Muza.
Piętnaście powieści przyniosło autorowi ugruntowaną pozycję na polskim rynku książki jako twórcy gatunkowego, który nie powiela schematów, szuka w fabułach zaskoczeń i refleksji, co mocno sama sobie cenię. U niego powieść kryminalna to nie tylko dobra rozrywka, ale i coś więcej, coś, co zmusza do własnych przemyśleń.
 
Lata 90. XX wieku. Arek i Kamil, przyjaciele ze szkolnej ławki, którzy już za kilka miesięcy mają rozpocząć te wielkie, dorosłe życie, właśnie budzą się nad ranem po imprezie na wolnym powietrzu. Wokół nikt niewiele pamięta, ale ślady mocno zakrapianej nocy leżą tu i ówdzie. Na nowiutkich trampkach Kamila także, co wprowadza go w stan bliski paniki. Na szczęście jeden z kolegów ratuje podpowiedzią, że tuż obok płynie strumyk, więc wraz z Arkiem ruszają na poszukiwania. Droga prowadzi przez las, a tam... coś widzą, coś słyszą. Na Arka pada blady strach - podobno w tej okolicy kręci się Śruba, gangster, którego boi się nawet policja… Kamil wykazuje się większym brakiem roztropności - wychodzi z krzaków i znajduje zwłoki. Czy byli przypadkiem morderstwa?
Lata współczesne. Małgorzata to kobieta, która lubi przybierać różne tożsamości. Jej zawód jest niejasny, realizuje jakieś zlecenia, dobrze też zna się na technologii, którą lubi wykorzystywać, by dopiec mężczyznom traktującym kobiety jak rzeczy. Jedno jest pewne - do czegoś dąży, ma jakiś od dawna przygotowywany plan, który właśnie zamierza zrealizować. W jaki sposób powiązany jest z Amelią, kobietą w podobnym wieku, choć zdecydowanie mniej wyrachowaną? To asystentka biznesmena, która prowadzi pozornie zwyczajne, choć nie do końca szczęśliwe życie. Kiedy i dlaczego ich losy muszą się przeciąć?
 
Tym, co na początku w powieści zaskakuje, to jej budowa. Jest to książka tetbeszka, czyli dwustronna, z dwoma okładkami i dwoma historiami odwróconymi względem siebie o sto osiemdziesiąt stopni. Ta nazwa zresztą zarezerwowana jest nie tylko dla książek, z czego korzysta sam autor wpisując wątek pewnego przedmiotu w jedną z historii. Dwie opowieści są ze sobą w pewien sposób powiązane, jednak każda z nich tworzy jedną, zamkniętą całość. To od czytelnika zależy kolejność lektury, może zdecydować od której z historii zacznie, może też czytać rozdziały każdej z nich naprzemiennie - może właśnie ten sposób byłoby dla powieści jako całości najciekawszy? Taka budowa nie jest czymś nowym na rynku światowym, ale już zawężając go do polskich autorów – tak, współcześnie chyba jeszcze nie spotkałam się, by polski autor taką formę budowy powieści przyjął. A co ważne, Bartosz Szczygielski robi to z głową!
 
Każda z opowieści liczy 19 rozdziałów, obydwie prowadzone są w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, ta osadzona w latach 90. z perspektywy Arka, historia współczesna naprzemiennie przez Małgorzatę i Amelię. Styl autora w obydwu jest przyjemny, niby codzienny, a jednak czuć w nim swobodę i taką zadziorność, zabawę wyrażeniami i samym językiem, czuć, że autor dobrze posługuje się słowem pisanym, zdania przechodzą płynnie z akcji w refleksję, dialogi wypadają realistycznie. To się po prostu dobrze czyta.
 
Na tym jednak podobieństwa się kończą, tempo i ukierunkowanie uwagi czytelnika w obydwu opowieściach jest całkiem inne. Zacznijmy chronologicznie od historii osadzonej w latach 90. Autor doskonale oddaje w niej tło tamtych lat, czuć tę Polskę, która dopiero co otwarła się na Zachód, która rozdźwięk społeczny ma coraz wyraźniejszy. Tu obok siebie pojawiają się wielkie pieniądze i margines społeczny, na rynku pojawiają się zachodnie nowinki technologiczne, ale i zachodnie narkotyki. To czas, kiedy przez życie można przejść cwaniakując albo wręcz odwrotnie, spokojnie i uczciwie. Po której stronie stoją bohaterowie? Kamila tak naprawdę widzimy tylko oczami Arka, wiernego, lojalnego przyjaciela, który czuje, że ma wobec niego dług. Zawsze, gdy Arek nie miał pieniędzy, śniadania w szkole, czy zaczepiały go inne dzieciaki, Kamil stawał w jego obronie. Teraz Arek, choć nie do końca rozumie, co się z jego przyjacielem dzieje, musi mu pomóc, nawet gdyby to oznaczało zaprzepaszczenie własnych szans na dobrą przyszłość. Czy na pewno to dobry wybór? Co jest ważniejsze, moralność czy lojalność? To opowieść snuta jest tempem spokojnym, w którym warstwa obyczajowa i historyczna wysuwają się na plan pierwszy - zbrodnia i intryga, która wokół niej się obudowuje, jest zaledwie tłem, które znaczenia nabiera dopiero po jej zakończeniu.
 
Opowieść osadzona w czasach współczesnych mocniej kieruje się w stronę sensacyjną, w stronę historii o przekrętach i oszustwach. Małgorzata ewidentnie w coś takiego jest wplątana, to kobieta o wielu twarzach i imionach nastawiona na jeden cel. Cel, do którego zmierzać będzie bez względu na koszty. Skąd ta determinacja? Jak daleko sięga jej plan, który ewidentnie realizuje już od jakiegoś czasu?
Druga postać kobieca stworzona jest na zasadzie kontrastu. Amelia podobnie jak w pierwszej historii Arek, jest człowiekiem dobrym, wierzącym w innych ludzi. Chce zarabiać przyzwoite pieniądze, chce mieć swobodę i dobry związek z chłopakiem, który czeka na nią w domu. Tylko czy na pewno da się to wszystko pogodzić, gdy ludzie wokół zdają się mieć swoje prywatne, niekoniecznie zbieżne z jej własnymi cele?
Historia tych dwóch kobiet jest bardziej enigmatyczna, bardziej ukierunkowana na zagadkę. Od początku akcja prowadzona jest tempem dynamicznym, a każda kolejna scena zdaje się od reszty oderwana - czytelnik wie, że w jakimś momencie połączą się w jedno, każdy element kompozycji wskoczy na swoje miejsce, a cała przyjemność w tym, by spróbować odkryć całość, zanim zrobi to za nas autor powieści. Czy się da? Częściowo na pewno, jednak dopiero przy połączeniu wszystkich nitek intrygi powieść daje pełną satysfakcję.
 
We wstępie wspomniałam, że Bartosz Szczygielski poza rozrywką daje w swoich powieściach coś jeszcze. Jakie tematy przywodzi w tej historii? Przede wszystkim wagę decyzji, których wydaje się, że nawet nie podejmujemy sami - takie rzeczy po prostu się dzieją, człowiek czasami znajduje się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie, a spirala, jaką jedno wydarzenie może nakręcić, sprawia, że życie pojedynczej jednostki całkowicie zmienia kierunek. Czy ci, którzy przejmują dowodzenie, którzy nie patrzą na innych, tylko na własne cele, lepiej na tym wychodzą? Czy jednak mimo wszystko gdzieś ta karma, sprawiedliwość jest? Jakim człowiekiem warto być?
 
Podsumowując, “Czarne ptaki” to ciekawe doświadczenie literackie. Powieść zbudowana w formie dwustronnej, dwie powieści w jednej, dwie intrygi w pewien sposób ze sobą połączone. A choć same połączenie nie jest najtrudniejsze do odkrycia, autor pozostawia wyraźne tropy, to jednak dopiero, gdy wszystkie detale wskakują na swoje miejsce, gdy obydwie historie tworzą jedną całość, książka zaskakuje stopniem przemyślenia i wydźwiękiem. To solidna powieść, w której nie liczy się tylko i wyłącznie napięcie, a historia i całe tło obyczajowe, jakie sobą niesie.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 10, 2026

Book tour z "Tajemniczym kluczem" z serii z Agatą Szajbą!

Book tour z "Tajemniczym kluczem" z serii z Agatą Szajbą!

Seria z Agatą Szajbą to nie tylko ciekawe zagadki detektywistyczne, ale też i odświeżenie klasyki - główna bohaterka to nastoletnia detektywka, która jest psychofanką twórczości Agathy Christie! Powiedzcie sami - czy to nie doskonały sposób, by zachęcić młode pokolenia do odkrywania tego, od czego wszystko się zaczęło? Jestem przekonana, że ci czytelnicy, którzy Agatę poznają i tak jak ja ją pokochają, będą chcieli dowiedzieć się, co to za książki tak ją fascynują... A ci już wiekiem mocniej zaawansowani (jak ja 😉), będą uśmiechać się pod nosem na wszystkie wspominki i nawiązania do tej autorki! 

Wydawnictwo Kropka kilka dni temu już zapowiedziało premierę tomu drugiego serii z Agatą, zatem teraz jest dobry moment, by sięgnąć po początek, tom pierwszy pt. "Tajemniczy klucz". A ja jako patronka serii mogę Wam to jeszcze raz ułatwić - zapraszam na book tour z tym tytułem! Możecie czytać go sami, razem ze swoimi pociechami, albo wręczyć im i to o ich wrażeniach później napisać! Seria przeznaczona jest dla czytelnika 9+, a więcej o tomie pierwszym znajdziecie w mojej recenzji - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Kropka w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w przeciągu tygodnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 09, 2026

"Matki" Carmen Mola

"Matki" Carmen Mola

Autorka: Carmen Mola
Tytuł: Matki
Cykl: Elena Blanco, tom 4
Tłumaczenie: Magdalena Olejnik
Data premiery: 18.02.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 464
Gatunek: kryminał
 
Carmen Mola na hiszpańskim rynku książki pojawiała się w 2018 roku z pierwszym tomem serii mrocznych kryminałów noir z inspektor Eleną Blanco pt. “Cygańska narzeczona”. Przez cztery pierwsze lata kariery literackiej nie udzielała wywiadów, nie pojawiała się na żadnych wydarzeniach kulturowych, co tłumaczone było potrzebą zachowania anonimowości. W 2021 roku sytuacja jednak uległa zmianie, Carmen Mola otrzymała nagrodę literacką Premio Planeta, jedną z najważniejszych nagród na rynku hiszpańskim za powieść “Bestia” (nieprzetłumaczona do tej pory na polski). Przyszła zatem pora ujawnienia, a świat literacki mocno się zdziwił - zamiast jednej kobiety, na scenie pojawiło się trzech mężczyzn: Jorge Díaz, Agustín Martínez i Antonio Mercero, scenarzystów telewizyjnych. Ta informacja wywołała coś na kształt skandalu i obiegła cały świat, bez względu jednak na odzew, na pewno nie podziałało to dla powieści podpisanych Carmen Mola negatywnie. Teraz, po ośmiu latach od debiutu, na wspólnym koncie tych autorów jest sześć powieści: “Bestia” i pięć tomów zamkniętej już serii z Eleną Blanco.
W Polsce seria Carmen Moli debiutowała we wrześniu 2022 roku i w niewiele ponad rok urosła do trzech tomów (recenzje – klik!), za to na czwarty, najnowszy na naszym rynku, musieliśmy czekać prawie trzy lata! Kiedy zatem doczekamy się tomu kończącego serię?
 
Madryt, październik. Od wydarzeń z “Małej” minęło kilka dobrych miesięcy, jednak nikt z zespołu BAC, czyli Specjalnej Brygady Śledczej, o tamtych tragicznych wydarzeniach nie zapomniał. Zárate i Elena oddalili się od siebie, sama Elena myśli o adopcji dziecka, które wtedy udało im się ocalić, co choć daje jej nowy cel, wcale nie zmniejsza wyczerpania, jakie czuje codziennie będąc szefową BAC. Wychodząc z ośrodka opieki, który odwiedza, by zacieśnić relacje z potencjalnie wkrótce adoptowanym dzieckiem, odbiera telefon - to wezwanie na nowe miejsce zbrodni. Zbrodni prawdziwie makabrycznej… Na jednym z madryckich parkingów w szemranej dzielnicy zamknięty w dużym dostawczym samochodzie był mężczyzna. Mężczyzna, któremu ktoś wyciął narządy wewnętrzne, a w ich miejsce włożył płód dziecka. Co to wszystko ma znaczyć, kto dopuściłby się takiego bestialstwa? Gangi przecież w taki sposób nie działają, ta zbrodnia pozostaje bez podpisu. Ale dlaczego została popełniona i kim są ofiary - bo przecież to nie tylko mężczyzna, ale i nienarodzone dziecko…
“Czy człowiek może przezwyciężyć swoje błędy i powrócić do punktu, w którym zboczył z drogi?”
Książka rozpisana jest na cztery części, z czego każda składa się z cytatu, czegoś na kształt prologu, w którym przytaczana jest historia Violety oraz kilkunastu rozdziałów - każdy jest numerowany, w sumie jest już 68. Same rozdziały bywają dzielone również na krótsze scenki, jednak ich długość nie jest przytłaczająca - każdy liczy dosłownie kilka stron. Narracja pisana jest z kilku perspektyw postaci stających po dobrej stronie prawa w trzeciej osobie czasu teraźniejszego. Zdania, z których powieść jest zbudowana, są krótkie, treściwe, ale również i bogate w lokalne szczegóły - autorzy zabierają nas w dzielnice Madrytu (i nie tylko), do których samemu strach się zapuszczać. Poprzez połączenie czasu teraźniejszego z krótkimi zdaniami lektura może wymagać przyzwyczajenia - przyznam, że trudno było mi początkowo złapać jej rytm, co trochę mnie nużyło, dopiero w okolicach połowy książki, gdy akcja przyspieszyła, styl narracji przestał odciągać moją uwagę. Warto też zaznaczyć, że tłumaczka dba o to, by polski czytelnik nie miał trudności ze zrozumieniem o czym w tekście mowa - wszystkie nazwy własne, skróty itp. tłumaczone są przypisem.
“Nagle Elenie strasznie chce się płakać, sama nie wie czemu. Robi jej się wstyd. Wie, że byłoby to jak szlochanie na filmie o nieskomplikowanej fabule, nakręconym specjalnie po to, żeby wyciskać łzy, ale to normalne życie, które ją otacza, obojętne wobec tragedii, która na pewno rozgrywa się teraz w rodzinie Beira, sprawia, że rośnie jej gula w gardle. Myśli o życiu, które ucieka niezauważone, aż potem nagle jest za późno. Nagle już nie ma szansy na śmiech i pocałunki.”
“Matki” to czwarty tom serii, jednak sprawa kryminalna, jaką opisuje, to osobna historia, można więc czytać go od pozostałych tomów niezależnie. Oczywiście trzeba mieć wtedy świadomość, że książka lekko spoileruje wydarzenia z tomów poprzednich, szczególnie z “Małej”, która czasowo w linii chronologii powieści jest najbliższa. Ci jednak, którzy serię znają, nawet po tak długiej przerwie, dostrzegą jak dużą zmianę przeszła główna bohaterka. Jeszcze niedawno Elena swój ból chowała za butelkami grappy, karaoke i seksem z nieznajomymi, teraz w końcu się z nim oswoiła, zaakceptowała, wchłonęła. Już nie szuka przygód i szaleństw, teraz chce po prostu kochać i być kochaną, móc się kimś opiekować, mieć za kogo walczyć, kogo bronić. Może brzmi to górnolotnie, niemniej przemiana jest prawdziwa - czytelnik podczas lektury czuje tę smutną rzeczywistość Eleny, którą jest zwyczajnie zmęczona, którą rozjaśnić chce oferując pomoc i samą siebie małej istocie niemającej poza nią nikogo. I tak Elena po latach tęsknoty za swoim synem, na nowo przygotowuje się do zostania matką…
“Czuje się bezmiernie znużona. Nie dlatego, że ma za sobą ponad trzydzieści godzin bez snu, po prostu jej odporność jest na wyczerpaniu. Zbyt wiele koszmarów. Czuje, że czara się przepełniła, że nie pomieści już w pamięci więcej obrazów (...).”
Bo właśnie to matki są w centrum tej powieści. Ich więź z dzieckiem bez względu na sposób i powód poczęcia, bez względu na to, czy dzieci są z nich zrodzone czy przygarnięte, są siłą a zarazem słabością, która może zostać wykorzystana w najbardziej brutalny sposób. Nie brak też i rodzicielstwa, a wręcz rodziny w innej formie: każda taka więź jest rozpatrzona, przeanalizowana. Carmen Mola wychodzi poza ramy normalności, wykrzywia relacje, wynosi je daleko poza granice prawa, przedstawiając jest ekstremalnie wynaturzone - czy to pokręcony sposób, by czytelnik zaczął dostrzegać szczęście, jakim otacza się na co dzień?
“- Chciałabym pokładać równie wielkie zaufanie w rodzinie jak ty.
- To dlatego, że sama nie mam rodziny. - Hakerka się śmieje. - Nie miałam okazji się do niej rozczarować.”
Drugim ważnym tematem powieści stojącym na równie z więziami rodzinnymi są ludzi u władzy, którzy zaczynają wierzyć, że mogą wszystko. Wątek korupcji w policji, tajnych akcji i podwójnych agentów stoi na równi z wątkiem rodziny, a dzięki temu, że ich historie się przeplatają, czytelnik przez cały czas czuje wewnętrzny niepokój, lekkie zdenerwowanie.
 “Przypominają się jej słowa, które wypowiedział w swoim gabinecie Beltrán: “Nie uważam ich za złych policjantów, ale nie uświadamiają sobie, że to nie do nich należy wymierzanie sprawiedliwości”. Czy przekroczyli już tę granicę? Musiałaby być hipokrytką, by się tego wypierać. (...) To tylko jeden mały kroczek poza granicę, ale gdy już się go robi, coraz łatwiej będzie robić następne.”
Równocześnie w powieści nie brak społecznego tła Madrytu, autorzy przeganiają nas po drabinie klasowej, odwiedzamy najbogatsze domy Hiszpanów u władzy, by za chwilę dać się pochłonąć biedzie, brudowi i mrokowi. Gangi i ich nielegalna działalność, ludzie pozornie dobrzy, którzy przez brak godnych warunków popełniają naprawdę złe czyny, ludzie popchnięci do ostateczności - raz za razem Mola czytelnikiem wstrząsa, coraz mocniej wsysa w miejsca, w których brud, czy to dosłowny, czy metaforyczny przesłania najmniejszy promyk słońca.
“Ma już dosyć okrucieństwa, które zalewa świat przez egoizm, przez niezdolność do postawienie się w cudzej sytuacji, przez obojętność mężczyzn chodzących na dziwki, bezduszny wyzysk ze strony pracodawców, tych wszystkich, którzy domagają się swoich rzekomych praw, nie zważając na środki konieczne do ich zapewnienia.”
Poza Madrytem przedstawionym pod kątem zasobu portfela i władzy, do głosu dochodzi tu jeszcze jeden wyznacznik - religia. Hiszpania mimo tego, że z założenia jest krajem katolickim, to jednak teraz pełna jest emigrantów - czy to z Ameryki Południowej, czy Afryki, gdzie wierzenia są całkiem różne od tych, które sami w Polsce dobrze znamy. Najmocniej w tej historii autorzy czerpią z wierzeń Joruby, a boginią, która najczęściej się tu przewija jest Iyami Osoronga - to ciekawostka, coś, co może pobudzić czytelnika, by na własną rękę odkrywał więcej, bo choć imię bogini jest nam (prawdopodobnie) nieznane, to już jej atrybuty czy samo znaczenie są tożsame z tym, co możemy znaleźć w innych religiach. A skoro wierzenia podobne, choć inaczej nazwane, to czy fanatyzm również może przybierać znajomą formę?
“Nie proszę, abyście to zrozumieli, ale uszanujcie nasze tradycje. Wydają się wam dziwne, lecz zapewniam was, że kiedy przyjechałem do tego kraju, też dziwiło mnie to, co robicie z Matką Boską i świętymi…”
Sama intryga powieści początkowo toczy się tempem umiarkowanym - fragmenty Violety są dla czytelnika bardzo enigmatyczne, nie wiadomo, jak łączą się z resztą, a akcja zamiast przyspieszać, każe nam snuć się ciemnymi uliczkami Madrytu. Jednak to potrzebne zawiązanie akcji, które wkrótce przeradza się w coś więcej, akcja przyspiesza, twisty zaczynają zaskakiwać, a poszczególne kropki, które do tej pory wydawały się nieznaczące, zaczynają się łączyć. Napięcie wyraźnie wzrasta, a zaciekawienie okazuje się tak duże, że książkę trudno jest odłożyć. Choć autorzy korzystają ze znanych zagrań, to jednak nie tworzą kalkowego kryminału - nurt intrygi wyszukuje sobie swój własny korytarz, korytarz metaforycznie głęboki, bo motywujący do rozważenia wielu różnych zagadnień. Nie jestem jedynie pewna jak odnieść się do zakończenia, które zdaje się kierować historię znowu w znajome rejony - to jednak wyjaśni się w tomie piątym i mam nadzieję, że i w nim autorom uda się uniknąć powielania schematów!
“Odwaga i podejmowanie pewnego ryzyka są w porządku, ale trzeba też wiedzieć, kiedy odwaga staje się brakiem odpowiedzialności. Widziałem wielu, którzy zginęli, bo nie umieli wycofać się w porę (...).”
“Matki” to powieść kryminalna, szokująca brutalnością zbrodni, jednak nie taplająca się z radością w tej makabrze. Tutaj ogrom przemocy jest fabularnie i tematycznie uzasadniony, a opisy, choć mogą szokować, to nie szokują makabrą samą w sobie, a po prostu makabrycznym pomysłem na zbrodnię. Choć sama nadmiernie brutalnych kryminałów nie lubię, to po raz czwarty przy tej serii mówię, że w jej wypadku ma to sens, wstrząsa, ale we właściwy celu. Carmen Mola snuje opowieść na wielu poziomach, wychodzi poza ramy klasycznego kryminału, znajduje też miejsce na rozbudowane wątki obyczajowe, psychologiczne, społeczne. A choć tym razem nie od początku byłam w stanie wgryźć się w rytm lektury, to ostatecznie nie narzekam - intryga mnie porwała i trzymała długo w satysfakcjonującym napięciu. Mam nadzieję, że tom piąty pojawi się na polskim rynku wkrótce, chciałabym też bardzo, by i powieść osobna pt.  “Bestia” trafiła na nasz rynek. Proza Carmen Moli wydaje się trudna do podrobienia, autorzy wypracowali dla siebie bardzo oryginalny styl.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 06, 2026

"Prostytutka" Maciej Klimarczyk

"Prostytutka" Maciej Klimarczyk

Autor: Maciej Klimarczyk
Tytuł: Prostytutka
Data premiery: 18.02.2026
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 296
Gatunek: powieść kryminalna
 
“Prostytutka” jest trzecią powieścią kryminalną wydaną na przestrzeni pięciu lat autorstwa Macieja Klimarczyka, na co dzień psychiatry, psychoterapeuty i seksuologa, który prowadzi swoją praktykę w Bydgoszczy i Mogilnie. Jeszcze przed pojawieniem się na rynku książki był postacią medialnie rozpoznawalną - nieraz występował (i nadal to robi) w telewizji i internecie jako ekspert, brał też udział w programach rozrywkowych, do których zaprowadziła go jego pasja do muzyki - sam hobbystycznie gra na fortepianie. Wśród jego talentów nie brakuje również zacięcia pisarskiego, które po raz pierwszy zaprezentował czytelnikom w roku 2021 w debiucie pt. “Śpiewaczka” (recenzja - klik!). Trzy lata później ukazała się “Prokuratorka”, kolejne dwa “Prostytutka”, a choć nie mówi się o tym książkach jako o serii, to jednak w pewien sposób są ze sobą powiązane - samym miejscem akcji, Bydgoszczą, ale też przewijającymi się w tle bohaterami np. w “Prostytutce” śledztwo prowadzi prokuratorka Alicja Zakliczyńska, która w “Prokuratorce” była jedną z prowadzących postaci.
 
Bydgoszcz, początek listopada. Dzień Doroty Dreckiej, psychiatry pracującej w przychodni swojego ojca, toczy się jak każdy inny - sesje, pacjenci, ich problemy. Jednak ta rutyna zostaje przerwana telefonem. Dzwoni jakaś kobieta, starsza pani, która wygraża się Dorocie - mówi, że jej syn odebrał sobie życie przez nią, przez jej terapię i leki. Lekarka jest w szoku - Patryk, ten wychodzący na prostą młody człowiek, odebrał sobie życie? Nie miał przecież myśli samobójczych, wszystko szło ku dobremu… Prawda? Z takimi wątpliwościami nie poradzi sobie sama, dzieli się więc nimi ze swoim ojcem, który jak zawsze ją zbywa umniejszając jej wiedzy, oraz z przyjaciółką, prokuratorką Alicją Zakliczyńską równocześnie prosząc ją, by tej sprawie się przyjrzała. Jest prawie pewna, że to nie mogło być samobójstwo. Zatem trzeba szukać winnego?
 
Książka rozpisana jest na 43 krótkie rozdziały i jednostronicowy epilog. Rozdziały bywają dzielone na krótsze fragmenty, przewijają się w nich też wiadomości internetowe, smsy, jakimi wymienia się Patryk z klientami. Akcja powieści prowadzona jest w dwóch liniach czasowych: współcześnie, po śmierci chłopaka z perspektywy Doroty i Alicji, oraz w przeszłości z perspektywy Patryka, przeszłości, którą poznajemy na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Narracja we wszystkich trzech perspektywach prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora, który równie sprawnie oddaje myśli postaci, co same wydarzenia. Styl jest dopracowany, nawet, kiedy autor ucieka się do stylizacji rozmów, jakie wymieniają z Patrykiem klienci, nie jest w tym zbędnie wulgarny - tu język jest środkiem wyrazu emocji, nie celem samym w sobie, by czytelnika szokować. Jasne, nie brakuje tu przekleństw czy innych dosadnych słów, opisów, ale mają one na celu tylko dokładne oddanie realiów życia chłopaka, nie są używane bezpodstawnie, a z dużym wyczuciem (również w scenach zbliżeń). Dialogi wypadają naturalnie, a nawet, gdy sytuacja i relacja na to pozwala, pojawia się w nich subtelny humor. Pod kątem stylistycznym powieść przygotowana jest solidnie.
"Nie zmieni pan świata ani postrzegania ludzi. A pana reakcja na moje pytanie świadczy o tym, że to pan ma problem z postrzeganiem siebie i tego, co robi."
Nie inaczej jest z warstwą psychologiczną - nie może być inaczej, gdy autorem powieści jest psychiatra. Najważniejszą postacią jest Patryk, 23-letni mężczyzna, którego koniec znamy - to on skończył martwy na osiedlowym chodniku. Co jednak do tego doprowadziło? Kim był, jakie życie prowadził? Najlepiej oddają to retrospekcje, dzięki którym możemy doskonale poznać jego charakter, dostrzec problemy, z jakimi się mierzył, zajrzeć za kotarę jego życia. Kreacja, jaką Klimarczyk oddaje, jest perfekcyjnie dopracowana – młodziutki, śliczny chłopak, który swoje uzależnienie od seksu przeistoczył w biznes. Pozornie roztrzepany, impulsywny, może nawet i beztroski, powoli odsłania przed czytelnikiem drugie dno, powody, dla których jest, jaki jest. Zaglądamy głębiej, szukamy początku, szukamy emocji i potrzeb, które nie miały szansy zostać spełnione w normalny sposób, a teraz się powykrzywiały, wykoleiły. Na którym etapie można było mu pomóc? Na którym etapie życia miał jeszcze szansę na powrót do społeczeństwa? Tak naprawdę w każdym, jednak jego życie potoczyło się inaczej. A teraz zdaje się wyrzucać to sobie tylko jego psychiatra… ale czy na pewno tylko ona?
"Nigdy nie próbowała nikogo powstrzymywać przed realizacją żadnych, nawet najgłupszych pomysłów. Była lekarką, nie policjantką. Tak ją nauczono. Teraz to podejście wydało jej się niewłaściwe, nieodpowiedzialne. Teraz. A wtedy?"
Bez wątpliwości to Patryk jest postacią najważniejszą, ale pozostali są dopracowani równie dobrze. Sporo uwagi przyciąga psychiatra, Dorota Drecka, która w wyniku śmierci chłopaka staje przed dylematem, zaczyna walczyć z wątpliwościami - była przecież przekonana, że dobrze jego terapię prowadziła, ale co, jeśli to były tylko wrażenia? Czy może jednak przegapiła jakiś sygnał, znak, że chłopak może targnąć się na swoje życie? To dylematy, z jakimi muszą radzić sobie ludzie w tym zawodzie, ale jednak można też potraktować je bardziej ogólnie - bo czy nie każda tragedia wywołuje w ludziach empatycznych będących jej blisko pytań: czy można było zrobić coś, by temu zapobiec?
"(…) co to znaczy, że ktoś jest najlepszym lekarzem? Czym to zmierzyć? Liczbą wyleczeń? Właściwych diagnoz? Miłą aparycją? Sympatią pacjentów? Wielkością dochodu? Odsetkiem zgonów? Każdy lekarz ma swój prywatny cmentarz, wiedzą o tym wszyscy w tym fachu (…)."
Mimo głębi psychologicznej, w warstwie fabularnej autor się nie patyczkuje – opisuje najgorsze ludzkie zachowania, upodlenia, odbieranie godności. A choć są to tematy szokujące, to jednak opisuje je z dużym wyczuciem, nie czerpie z nich przyjemności, a w akcji umieszcza, by oddać zawiłość i podłość świata, w którym znalazł się Patryk. Autor nie przekracza tej cienkiej granicy, kiedy z mroku ludzkiej duszy robi się po prostu rozrywkę.
"Kiedyś na jakiejś imprezie ktoś z branży powiedział mu, że eskort musi być trochę jak kelner — wycofany, ale stanowczy. Jeśli klient przekracza granice, trzeba natychmiast reagować, inaczej prawie zawsze kończy się to źle. Gwiazdą można być tylko wtedy, gdy się idzie w show-biznes."
Ale nie da się ukryć, że przez postać Patryka zabiera nas w środowisko niewygodne - to ludzie, całkiem bogaci, którzy z jakichś powodów płacą za seks, zastępują potrzebę bliskości jej atrapą. Ale nawet atrapa, jeśli spojrzeć na nią pod właściwym kątem, da poczucie realności, a to prowadzi do skomplikowania pozornie bardzo prostych relacji - ktoś płaci, ktoś wykonuje usługę. Proste tylko w teorii, bo kiedy produkt wiąże się z bliskością drugiego człowieka, nawet tylko tą cielesną, uczucia zaczynają przejmować kontrolę. I to niezależnie od ich nacechowania - nie tylko miłość, ale również złość, odraza, wstyd. To emocje skomplikowane, z jakimi trudno poradzić sobie z nimi dorosłej osobie, a Patryka nie do końca można tak traktować - to ciągle niedojrzały nastolatek, który postrzeganie świata zmienia co kilka chwil. Jak więc on, osoba w żaden sposób nieprzygotowana do znoszenia takiego natężenia emocji, może sobie z nimi radzić tak, by prowadzić życie stabilnie? Choć stara się, wydaje się od początku skazany na niepowodzenie, co nie znaczy, że czytelnik podczas lektury nie trzyma kciuków za jego powodzenie - choć przecież od początku wiemy, że te historia nie skończy się dobrze.
"Monetyzował potrzeby — swoje i innych."
Mimo bogatego tła psychologicznego, obyczajowego, tym, co historię scala, jest wątek kryminalny, śledztwo w sprawie śmierci Patryka. W przeszłości szukamy motywów, w teraźniejszości sprawców, a choć nie jest to klasyczny kryminał, w którym czytelnik może postawić na dedukcję, to mimo wszystko jest satysfakcjonujący - autor ze spokojem odkrywa przed nami jedną kartę po drugiej powoli budując domek, który runie w momencie śmierci Patryka, a teraz śledczy muszą go odbudować bez danych, które dzięki retrospekcjom dostaje czytelnik. Intryga poprowadzona jest sprawnie, z dbałością o realizm w detalach, a kolejne etapy śledztwa przynoszą nie tylko specjalistyczną wiedzę, ale i pytania. I smutek, żal spowodowany ilością zniszczonych żyć, coś na kształt efektu motyla.
 
Podsumowując, Maciej Klimarczyk w “Prostytutce” zabiera czytelnika w mroczny świat ludzkich namiętności, potrzeb, które pogrzebane głęboko, wypełnione zostają nie tym, czego potrzeba naprawdę, a substytutami. We współczesnej codzienności przecież tak łatwo się pomylić, dać się oszukać złudzeniu bez dostrzegania tego, jak jest naprawdę. Kto może pomóc? Leki, psychiatra? Ale czy potrzeba zmiany, pomocy, nie musi wyjść od człowieka tej pomocy potrzebującego? Historia Patryka, jaką prezentuje w tej powieści autor, porusza, a zarazem wymyka się jednoznacznej ocenie - bo choć na pierwszy rzut oka Patryk to piękny lekkoduch, to pod spodem jest to człowiek niesamowicie mocno w życiu, emocjach i potrzebach pogubiony. Intryga kryminalna, w którą zostaje uwikłany, jest zaskakująca, jest smutna, jest nieprzewidywalna i gorzka, ale dla tej powieści odpowiednia - tak jak cała jej warstwa psychologiczna, nie zostawia czytelnika z łatwymi odpowiedziami.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackim.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 05, 2026

"Zabiłaś?" Zbyszek Nowak

"Zabiłaś?" Zbyszek Nowak

Autor: Zbyszek Nowak
Tytuł: Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Gatunek: reportaż / true crime
 
Zbyszek Nowak jeszcze do niedawna znany był raczej w kręgach naukowych, specjalistycznych, eksperckich - jest doktorem nauk społecznych i prawnikiem, wykładowcą akademickim mocno interesującym się tematem zbrodni i kary, kryminologią w ogóle i bezpieczeństwem narodowym, od niedawno również pełni funkcję prorektora ds. studenckich Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie. Podczas pisania jednej ze swoim prac naukowych udał się do więzienia, by porozmawiać na żywo ze skazanym na dożywocie. I wtedy narodził się pomysł przeprowadzenia rozmów z szerszym gronem tego typu skazańców, by przybliżyć tę tematykę już nie tylko środowisku naukowemu, ale szerszemu gronu odbiorcy. I tak pod koniec 2024 roku po raz pierwszy jego nazwisko pojawiło się na okładce reportażu “24 razy dożywocie” (recenzja - klik!), a on szybko przerodził się w dylogię, którą tworzy wraz z wydaną niewiele później “Cela numer 24” (recenzja - klik!). Pamiętam, że wtedy miałam przyjemność chwilę z autorem porozmawiać (wywiad, który powstał w tym czasie - klik!) i to wtedy mówił, że zastanawia się nad nowym pomysłem. Teraz, po niecałym roku, pomysł przerodził się w książkę, która jest już w naszych rękach - to reportaż “Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo.”
 
23 rozmówczynie, każda z wyrokiem na koncie. Każda w trakcie odsiadywania kary związanej z zabójstwem - od tych, które tylko próbowały, ale ostatecznie nie zabiły, po te, które zrobiły to kilka razy. Kobiety, które w więzieniu siedzą już od lat i te, które jeszcze ciągle mają wyrok nieprawomocny. Sprawy, które zna cała Polska i takie, o których nikt nie pisał. Zabójstwa popełnione w Polsce i zagranicą, na dorosłych i dzieciach, obcych i najbliższych. 23 rozmowy, 23 kobiety - łączy je kara, dzieli je wszystko inne. Jak z nimi rozmawiać? Po co? Czy mają coś istotnego do przekazania światu? Zbyszek Nowak swoim reportażem próbuje na te pytania odpowiedzieć.
"Dla mnie ten wyrok to nauczka i nauka, to nie jest zmarnowany czas. Uczę się, jak budować własne poczucie wartości. Pracuję nad sobą, nad zrozumieniem tego, co robiłam źle, nad budowaniem relacji z siostrami, z mamą." (Klaudia)
Publikację otwiera definicja kary kryminalnej i jednostronicowy wstęp jednej z osadzonych zatytułowany “Oczami zza krat” oraz kolejna kartka pióra Agnieszki Kubiak, dyrektorki programowej i kreatywnej Telewizji Crime+ Investigation Polsat. Po nich głos zabiera autor krótko przedstawiając każdą ze swoich rozmówczyń, zapowiadając czego się po tej publikacji możemy spodziewać. Ton przyjmuje swobodny, zwraca się bezpośrednio do czytelnika, któremu każe się zatrzymać, pomyśleć nad tym, co w tej książce znajdzie. I dopiero wtedy przechodzimy do części właściwej, do rozmów z osadzonymi, a każda ułożona jest podobnie: ma swój tytuł i przedmowę autora, w której przytacza kodeksy prawne, definicje, fragmenty z prasy i swoje odczucia, a czasami też i wspomnienia, refleksje, jakie wywołały w nim opisywane osadzone. Potem przechodzimy do meritum - do rozmów, które poprzedza imię i nazwisko, samo imię bądź inicjały czy pseudonim rozmówczyni i dosłownie kilka słów dotyczących wieku, wykształcenia, bliskich. Rozmowy są różnej długość, jedne to kilka stron, inne kilkanaście, ale głos autor oddaje kobietom - on tylko rzuca hasła, czasem krótkie pytania, które jego rozmówczynie rozwijają wykorzystując czas, by przedstawić swoją winę i opisać to, jak teraz, w więzieniu wygląda ich życie. Czasami rozdział dalej rozmówczyni zamknięty jest notkami prasowymi czy artykułami znalezionymi w sieci, czasami na samej rozmowie się kończy. Po 23 takich wpisach, na zakończenie autor kusi się o posłowie, w którym zastanawia się co teraz, czy temat rozmów z osadzonymi to już dla niego skończony rozdział, i w którym wystosowuje podziękowania. Publikację zamykają krótkie opinie ekspertów - od osób związanych zawodowo z prawem, po psychologów i dziennikarzy.
"(...) nikt nie jest w stanie udowodnić, że jest niewinny. Udowodnić można – i to też nie zawsze – winę, ponieważ jest ślad, odcisk, jest plama, jest nagranie, ale takie, gdzie faktycznie widać, co się dzieje." (Matylda B.)
Sam styl wypowiedzi autora tej publikacji wydaje mi się bardziej swobodny niż w poprzednich dwóch - łatwiej przekazuje czytelnikom własne odczucia, niepewności, może i lęki, traktuje nas jako osoby równe sobie, znajomych, którzy chcą z nim pogadać o projekcie, który właśnie prezentuje. Z kolei wypowiedzi jego rozmówczyń jeszcze mocniej różnią się od tego, co w poprzednich dwóch publikacjach prezentowali przede wszystkim męscy rozmówcy - tam czasami rozmowy były urywane, zdania nie całkiem składne, tu z kolei wszystko odbywa się płynniej. Czy ta różnica wynika z płci rozmówców? Bo raczej nie z wykształcenia, we wszystkich trzech publikacjach były one na bardzo różnym poziomie. Może różnica wynika z tego, że kobietom łatwiej mówić o emocjach? O tym, co czują? Tutaj żadna z nich nie jest rozmowie niechętna, choć niektóre tematy są dla nich niewygodne, są tabu. Samo słownictwo rozmówczyń też jakoś specjalnie nie razi w oczy - raczej nie ma tu wulgarności, czasami pojawia się po prostu więzienny slang, jednak na tyle oczywisty, że czytelnik nie będzie miał problemów ze zrozumieniem całości. Pod kątem językowym publikacja wypada naprawdę dobrze, jest łatwa do przyswojenia.
"Zobaczyły we mnie człowieka, a nie czyn. Poznajcie mnie, a potem oceńcie." (Poetka M.)
Ale na tym łatwość się kończy, bo przecież historie, jakie tu poznajemy, zdarzyły się naprawdę. Historie, w których skala okrucieństwa czasami sprawia, że gardło podczas lektury mocno się zaciska. Autor oddaje głos każdego rodzaju osadzonym: są tutaj kobiety, które czyn popełniły z niewiedzy, dla których zabójstwo było jedynym sposobem na ucieczkę od przemocy. Zabiły partnera, ale też i niektóre zabiły swoje dzieci, albo przynajmniej się do ich śmierci przyczyniły. Tak, te sprawy dotyczące dzieci są naprawdę niewyobrażalnie poruszające, a jednak każda tak od siebie różna. Są kobiety, które zabiły kogoś pozornie przypadkowego, niespokrewnionego, są takie, które do czyjej śmierci się tylko przyczyniły, a może do niej namawiały. Niektóre przyjmują swoją karę, choć większość zdaje się oceniać wyrok jako zawyżony. Jedne są pełne pokory, przyjmują czas kary jako lata, które mają poświęcić na doskonalenie siebie, są i takie, które uważają, że lata kary to czas stracony, a po wyjściu będą jeszcze gorszymi ludźmi od tego, jakie są teraz. Trudno w ich podejściach znaleźć podobne głosy, trudno je uogólniać, wrzucić do przysłowiowego jednego worka.
"Wyciąganie na nowo z powrotem wszystkiego, co się wydarzyło 15 lat temu, to tak, jakby odkopać na cmentarzu trumnę z grobu po odległym pogrzebie." (Marta)
Ale choć wszystkie w jakimś stopniu mówią o swojej zbrodni, o motywach, o śledztwie i sprawie w sądzie, to jednak nie są to jedyne tematy rozmowy. Autor pyta je o to, jak odnajdują się w więzieniu, a to porusza temat resocjalizacji - czy jest skuteczna? I na to pytanie nie znajdziemy tu jednoznacznej odpowiedzi, bo sytuacja każdej z osadzonych jest różna: jedna pracują, inne nie, jedne zarabiają swoją pracą, inne robią to nieodpłatnie. Są prace w więzieniu i poza więzieniem, są konsultacje psychologiczne, które jednak większość z osadzonych uważa za żart. Jak dużo z nich faktycznie zmieni się podczas pobytu w więzieniu? Ile z nich wykorzysta tę chwilę, by przemyśleć życie na nowo? Tak naprawdę chyba nie ma ani jednej rozmówczyni, która deklaruje powrót do starego życia czy szukania zemsty - każda chce po prostu spokojnego życia, powrotu do rodziny, dzieci, jeśli takie ma. Różnią się tylko ilością nadziei, wiarą w swoje możliwości.
"Co państwo polskie może zaproponować takiej osobie? Pięcioosobową celę przez kolejnych 35 lat? Zbieranie plastikowych nakrętek i sklejanie karmnika z zapałek, aby nauczyć cierpliwości? Państwo chce przymknąć oko – tego chce, bo w dzisiejszych warunkach i dysponując nikłą kasą, tylko tyle może. Rzeczpospolita Polska."
Podczas takich rozmów nie da się uniknąć pytań o to, ile z tego, co kobiety mówią, jest prawdą, a ile odpowiednio przygotowaną wersją pod publiczkę. Czy możemy im wierzyć? Autor czasami kusi się o swoją ocenę, choć mam wrażenie, że do każdej z osadzonych podchodzi z pozytywnym nastawieniem i dobrymi życzeniami. To nie potwory, to ludzie, to kobiety, które z różnych powodów popełniły czyn straszliwy. Czy poznanie motywów i aktualnego spojrzenia na nie może coś w społeczeństwie zmienić? Powstrzymać nas od szybkich osądów, do jakich jesteśmy tak skorzy? A może idźmy dalej - może pomoże zmienić coś w prawie, w kondycji więziennej codzienności? Nie wiem, ale na pewno to dobry początek do debaty, refleksji na ten temat.
"(…) tak łatwo jest ulec pokusie oceny – to wygodne."
Mnie samą najbardziej uderzyło to, jak wiele zbrodni popełnionych zostało z bezsilności, z braku wiedzy, z braku pewności siebie, z braku próby poszukania na czas pomocy. Czy gdyby część z tych kobiet była lepiej wykształcona, bardziej doinformowana, nie czuła się sama, to część tych zbrodni by się nie wydarzyła? Czy jako społeczeństwo jesteśmy w stanie w przyszłości przynajmniej jakiemuś odsetkowi z nich zapobiec?
"Kobiety są tchórzami, nie potrafią odejść, bo się boją czegoś. Nie potrafią zmienić swojego życia. Ja nie potrafiłam odejść." (Aśka)
Reportaż Zbyszka Nowaka “Zabiłaś?” choć oparty jest na podobnych zasadach co poprzednie dwie publikacje, to jednak jest od nich całkiem inny. Bardziej swobodny, bardziej otwarty, w jakiś sposób bardziej też poruszający. Mimo okropnych zbrodni nie szokuje brutalnością, bo przecież nie o sensację w nim chodzi. To próba zrozumienia tych, co siedzą za kratkami, próba zrozumienia czynu i tego, z czym odsiadywanie kary się wiąże. Czy ma sens, czy kara coś zmienia? Czy zrozumienie motywów, oddanie głosu skazanym coś zmienia? Zbyszek Nowak w postaciach, które nieraz media oddawały jako potworów, wynaturzone jednostki, szuka tego, co we wszystkich pozostałych - człowieka. Emocji. Bólu, skruchy i nadziei. Nie wiem czy jest to publikacja, która ma skłonić czytelników do oceny, a może właśnie od oceny powstrzymać. Na pewno zmusza do myślenia, do próby wyciągnięcia jakiś ogólnych wniosków i do większej wrażliwości społecznej, dzięki której w przyszłości jakaś część podobnych spraw mogłaby zwyczajnie nie mieć miejsca. To kawał dobrej roboty, coś nad czym warto się pochylić, by uświadomić sobie jak bardzo skomplikowane psychologicznie naprawdę są zbrodnie - tego fikcja nam nie odda.
"Czy o emocje tu chodzi, czy o rozrywkę? A może o naukę?"
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 03, 2026

"Detektywka w podróży. Afera w Paryżu" Nicki Greenberg - patronacka recenzja przedpremierowa

"Detektywka w podróży. Afera w Paryżu" Nicki Greenberg - patronacka recenzja przedpremierowa

Autorka: Nicki Greenberg
Tytuł: Afera w Paryżu
Cykl: Detektywka w podróży, tom 3
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Data premiery: 04.03.2026
Wydawnictwo: Kropka
Liczba stron: 336
Gatunek: powieść detektywistyczna / kryminał retro
Wiek: 9+
 
Nicki Greenberg to australijska autorka powieści dla młodszych czytelników i ilustratorka, która tworzy już od dobrych ponad trzydziestu lat! Swoją karierę rozpoczęła bardzo wcześnie, bo już w wieku lat piętnastu, kiedy to stworzyła serię książek, które sprzedały się w prawie 400 tysiącach egzemplarzy! Od tego czasu zdobyła wiele nagród w obydwu swoich artystycznych profesjach, a pomiędzy rysowaniem i pisaniem znajdowała też czas, żeby przez chwilę być prawniczką. W Polsce ze swoją twórczością pojawiała się dopiero teraz z serią retro powieści detektywistycznych Detektywka w podróży, która w oryginale ukazywała się w 2021-2023. U nas częstotliwość wydania była szybsza, czytelnicy co pół roku dostawali nowy tom, dzięki czemu już od jutra trylogia Detektywka w podróży w polskim tłumaczeniu będzie w komplecie.
 
Zima, rok 1928. 14-letni Sol odbywający praktyki cukiernicze w Nowym Jorku donosi Pepper w liście, że na wiosnę został zaproszony na dwutygodniowy pobyt we Francji, w Paryżu, gdzie będzie mógł pobierać lekcje od najznakomitszego cukiernika świata. A że Pepper wraz z Elliottem, który teraz jest już jej przybranym bratem, mieszkają w Anglii leżącej bardzo blisko Francji, Sol proponuje wspólną wyprawę. Matka Elliotta, Emma chętnie na to przystaje, dołącza do nich również Nora, wschodząca gwiazda teatralna Nowego Jorku. Wszyscy razem mają spotkać się w wynajętym hoteliku w Paryżu w Wielką Sobotę. Tam poznają ciekawe towarzystwo, wśród którego między innymi znajduje się rosyjska hrabina. I to ona staje się sprawczynią zamieszania nad ranem dnia kolejnego - ktoś w nocy wykradł z jej pokoju jajo Fabergé… Hrabina jednak mocno wzbrania się przed powiadomieniem policji, co Pepper uznaje ze swoją szansę - teraz w końcu będzie miała okazję dowieść, że nie tylko jej przyjaciele spełniają się w dorosłych zawodach, ona też ma swoje powołanie: jest prawdziwą detektywkę!
“Wybacz, Nowy Jorku, ale dla osoby, która żyje i oddycha wypiekami, Paryż to najwspanialsze miejsce na świecie!”
Książka rozpisana jest na 33 kilkustronicowe rozdziały, które poprzedzone są czterema listami, w których czwórka przyjaciół uzgadnia ze sobą szczegóły przyjazdu do Paryża, a zamknięcie stanowi notka historyczna, w której autorka oddziela prawdę historyczną o Francji ówczesnych lat od stworzonej przez siebie fikcji. Poza listami pisanymi w narracji pierwszoosobowej, cała historia przedstawiona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a narrator relacjonuje ją z perspektywy Pepper. Styl powieści jest subtelnie stylizowany na dawne czasy i dopasowany do nastoletniego czytelnika, takiego prawdopodobnie w wieku w jakim jest Pepper - autorka nie unika sformułowań, które dla młodszych dzieci mogą być niezrozumiałe. Wizualnie tekst również jest dopasowany do odbiorcy - interlinia i wyśrodkowanie tekstu są nieco większe niż w powieściach dla dorosłych. W tekście przewijają się od czasu do czasu francuskie słówka, jednak i to nie będzie stanowiło problemu - na samym końcu publikacji dołączony jest dwustronicowy słowniczek wyrażeń francuskich.
“Taki był właśnie problem z byciem jeune dètective: dorośli wiecznie stawali na drodze śledztwa. Uniki przed nimi były niemal równie trudne i wymagające co samo śledztwo.”
Mimo tego, że seria Detektywka w podróży stanowi trylogię, dla której wspólne są losy głównych nastoletnich bohaterów, to jednak każdy tom to oddzielna, zamknięta historia kryminalna rozgrywająca się na tle opowieści o miejscu osadzonym w czasie przeszłym, sprzed stu lat. W tomie pierwszym doświadczyliśmy wyprawy parostatkiem (“Wyprawa przez Atlantyk - klik!), w tomie drugim zwiedzaliśmy Nowy Jork (“Powrót do Nowego Jorku” - klik!), teraz udajemy się do Paryża. I ach, ależ to jest Paryż! Autorka wyciska z niego wszystko, co tylko możliwe. Mamy tu zabytki, mszę wielkanocną w Notre Dame, mamy sztukę starą i nową, socrealizm, mamy kluby i kabarety, w których panuje francuska swoboda, mamy arystokratycznych Rosjan, którzy jeszcze przed dziesięcioma laty byli najbogatszą grupą odwiedzającą Francję, a teraz usługują już kolejnym, którzy przejęli to miejsce - napływającym Amerykanom. Ważną rolę odgrywa też moda, ale jest i sporo miejsca na dobre jedzenie: bagietki, croissanty, tarty, eklerki, ach! Jakie to wszystko pyszne! Paryż, jaki odrysowuje Nicki Greenberg w tej powieści jest kompletny, jest pełny, a równocześnie tak kontrastowy, tak ciekawy, że młodsi czytelnicy znajdą w nim wiele kwestii, które mogą dalej samodzielnie rozwijać - czy to będą zagadnienia typowo historyczne, czy historia mody, a może kina, to już zależy od własnych preferencji czytelnika. Na pewno jest tutaj w czym wybierać!
“Pepper, Nora i nawet Elliott zachichotali. W lokalu pełnym fascynujących postaci jedyne, na co Sol miał ochotę patrzeć, to ich talerze!”
Oczywiście mimo tego paryskiego bogactwa, to jednak zagadka kryminalna jest tym, co wiedzie prym, co skleja całą powieść w całość, co pobudza największe zaciekawienie w czytelniku podczas lektury. Zagadka również osadzona jest na zagadnieniu historycznym - z jajkami Fabergé wiąże się przecież spory fragment historii rosyjskiej, jest też pretekstem do odwiedzania przez nastoletnich bohaterów bardzo ciekawych miejsc, do których nie dotarliby, gdyby w Paryżu byli tylko po to, by zwiedzać. Sposób budowy intrygi nie różni się znacząco od powieści detektywistycznych dla dorosłego czytelnika, tych pisanych w klasycznym stylu - nie ma tu przemocy i niepotrzebnego rozlewu krwi, jest dobra dedukcja, obserwacja i po prostu zagadka. Historia oparta jest o zaginięcie Jaja Koronacyjnego, ale też i o wątek zniknięcia z hotelu pewnego Amerykanina, do którego doszło tej samej nocy, co do kradzieży. Przypadek? Akcja prowadzona jest sprawnie, tempem umiarkowanym, a finał naprawdę zaskakuje. Nie jestem pewna czy ktoś byłby w stanie odgadnąć sposób, w jaki doszło do kradzieży, ale podejrzanych na pewno mamy w zasięgu ręki.
 
W “Aferze w Paryżu” nastoletni bohaterowie już powoli dojrzewają. To nadal nie są dorośli, choć już za takich się uważają, ale to też już nie dzieci. Pojawiają się więc wśród nich bardzo skomplikowane emocje. Chęć udowodnienia swojej wartości za wszelką cenę, upartość w dążeniu do upatrzonego chwilę wcześniej celu nie do końca zwracając uwagi na otoczenie, na to, czy na pewno własne chęci współgrają z tym, co dobre moralnie. To dylematy, przed którymi staje przede wszystkim Pepper, 14-letnia dziewczyna, która czuje dużą presję - jej przyjaciele przecież już teraz udowadniają, że potrafią prowadzić dorosłe życie, normalnie pracować, pora przecież by i ona dowiodła, że jej życie nie jest pozbawione powołania, że też ma talenty inne niż wszyscy, że może je wykorzystać i stać się sławna. Problem w tym, że ze względu na swój młody wiek, jeszcze nie do końca wie, gdzie powinna się zatrzymać. To świetnie oddana nastoletnia kreacja, z którą myślę, że sporo czytelników w podobnym jej wieku może się utożsamiać niezależnie od tego, czy też chcieliby kiedyś zostać detektywami czy całkiem kimś innym.
“Pojawienie się jej nazwiska w gazetach stanowiło jedyny sposób na to, aby Pepper została uznana za prawdziwą detektywkę. Pragnęła tego dowieść całemu światu. I samej sobie.”
Pepper jednak to nie tylko dylematy natury detektywistycznej, ale i bardziej złożonej. To bohaterka, która przez 13 lat żyła tylko z ojcem, którego więcej w domu nie było niż był. Teraz nagle zjawił się ktoś, kto roztacza nad nią opiekę - matka Elliotta, nowa żona jej ojca. I choć Pepper z jednej strony z tej zmiany się cieszy, kobieta przecież jest bardzo sympatyczna i chętna, by odbyć z nimi przygody, to jednak z drugiej czuje, że miejsce jej matki zostało zajęte. A to uczucie nie do końca miłe… Przyjaźń w tym tomie też jest wymagająca, bo każdy z nastoletnich bohaterów zdaje się chcieć czegoś innego. Jak pogodzić sprzeczne potrzeby, sprzeczne pragnienia, by przyjaźni nie stracić?
“Taki był problem z myśleniem zawsze jak detektywka. Czasami odkrycie prawdy niosło ze sobą smutek.“
“Afera w Paryżu” to najbardziej dojrzała powieść z serii z Detektywką w podróży. To w niej nastoletnie postacie zaczynają już przyjmować cele skierowane na dorosłość, to w niej zależy im, by pokazać światu, że są jego pełnoprawnymi członkami. Tak jak to z nastolatkami bywa, tak i oni czasami w tej potrzebie przesadzają, chcą osiągnąć cel za wszelką cenę, a to sprowadza sytuacje, które młodszych czytelników mogą czegoś nauczyć bez popełniania błędów takich jak postacie powieści. Emocje i przeżycia z pewnością są nastoletnim czytelnikom bliskie, a wątek kryminalny, jak i historyczny powieści przyniesie frajdę każdemu, niezależnie od wieku - tyle ciekawostek, tyle zagadnień i intryga oparta o jajo Fabergé prowadzona tak, że nawet przy drugim czytaniu po trzymiesięcznej przerwie znowu sama dałam jej się zaskoczyć! Cała seria Detektywka w podróży to prawdziwa literacka perełka, mądra i napakowaną taką ilością ciekawej wiedzy, że w każdym z czytelników może obudzić ciekawość świata!
 
Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Kropka.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 03, 2026

Book tour z "Awanturą na morzu"!

Book tour z "Awanturą na morzu"!

Wszystkie ręce na pokład, ruszamy na obchody Nocy Kapitana Grimma! Oczywiście jest wśród nas detektyw, choć na razie się swoją obecnością nie zdradza - wygląda po prostu jak 10-letnia dziewczynka… ale wystarczą sztuczne wąsy i płaszcz – i proszę bardzo, oto detektyw Montgomery Bonbon! Macie chęć ruszyć wraz ze swoimi dzieciakami w ostatnią przygodę, jaką oferuje nam komik Alasdair Beckett-King i genialna ilustratorka Claire Powell za pośrednictwem Wydawnictwa Kropka? Zapraszam na book tour z „Awanturą na morzu”! Wrażenia niezapomniane wraz z niekontrolowanymi wybuchami śmiechu gwarantowane!

Choć jest to tom czwarty serii komedii detektywistycznych z detektywem Bonbonem skierowanej do czytelnika w wieku 8-12 lat, to bez problemu można po niego sięgnąć bez zachowania kolejności chronologicznej lektury, to osobna zagadka, a relacje pomiędzy postaciami oddane są tak, że nawet ci sięgający po Bonbona teraz po raz pierwszy nie będą poszkodowani! A mogą tylko zyskać - nową dobrą serię do odkrycia! 

Więcej o "Awanturze na morzu" znajdziecie w mojej recenzji - klik!, zapraszam również na wywiad z autorem książki, jaki miałam przyjemność przeprowadzić w roku poprzednim, przy premierze tomu drugiego pt. "Śmierć w latarni morskiej" - klik! 

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Kropka w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w środę/czwartek, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @malgorzatanocon (książka jest tu od 10.03)
2. @zaczytana_panna
3. @olap3474
4. @mirkowo3
5. @mom_the_reader
6. @olciagamesmol
7. @kociaramroczka