Autor: Andrea Camilleri
Tytuł: Ostatnie cięcie
Cykl: komisarz Montalbano, tom 24
Tłumaczenie: Lucyna Rodziewicz-Doktór
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 240
Gatunek: powieść kryminalna
Andrea Camilleri uznawany jest za jednego z
najwybitniejszych pisarzy włoskich XX i XXI wieku. Na rynku powieściowym
debiutował dobrze po pięćdziesiątce, serię, która przyniosła mu światową sławę,
jak i miano fenomenu czytelniczego rozpoczął jeszcze później, już zbliżając się
do siedemdziesiątki i tworzył ją do samego końca swojego życia, a ostatnie jej
tomy zostały wydane pośmiertnie. To seria z komisarzem Montalbano, duma
Sycylii, którą pokochały całe Włochy, czemu dali wyraz nie tylko w milionowych
nakładach sprzedanych egzemplarzy, ale też i uwielbianych przez nich
ekranizacjach. Podobno do teraz w sycylijskich hotelach i pensjonatach na półce
można znaleźć co najmniej kilka tomów tej serii.
Do Polski komisarz Montalbano trafił kilka lat
po premierze włoskiej. “Kształt wody”, czyli tom pierwszy w naszym kraju
pojawił się w 2001 roku i od tego czasu znajduje się pod opieką wydawniczą
Oficyny Literackiej Noir sur Blanc. Teraz, ponad dwadzieścia lat później,
pierwsze tomy serii doczekały się systematycznie ukazujących się wznowień, a
cała seria jeszcze nie dotarła do końca - u nas właśnie pojawił się tom
dwudziesty czwarty z dwudziestu ośmiu, jakie Camilleri zdążył napisać. Przy
takiej ilości oczywiste jest, że każdy tom można czytać od pozostałych
niezależnie.
Mała sycylijska miejscowość Vigata od pewnego
czasu boryka się z poważnym problemem. Co noc do portu przybijają statki
wypełnione muzułmańskimi uchodźcami. Obsługa portu plus kilkuosobowa załoga
lokalnego komisariatu nie radzą sobie z taką ilością osób, których trzeba
przypilnować, skierować we właściwe miejsce, uspokoić. Czasem też wsadzić do
więzienia - podczas ich przepraw nieraz dochodzi do dramatycznych przestępstw.
Tak wygląda każda noc, a przecież w ciągu dnia policjanci potrzebni są w
komisariacie. Tak przecież nie da się funkcjonować, prawda? W tym wszystkim
partnerka Montalbana wysyła go jeszcze do krawcowej! Bo przecież ludzkie
tragedie ludzkimi tragediami, ale życie sycylijczyków i Włochów kręci się dalej
- wkrótce mają się wybrać na odnowienie przysięgi małżeńskiej bliskich
znajomych, więc Montalbano musi się dobrze prezentować! Problem w tym, że zanim
jego garnitur będzie gotowy, w pracowni krawieckiej dochodzi do zbrodni.
Książka rozpisana jest na osiemnaście
rozdziałów, które nie są pisane jednym ciągiem - każdy z nich dzielony jest na
krótsze, wygodne fragmenty, pojedyncze scenki. Narracja prowadzona jest w
trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Montalbana, którego poznajemy
nie tylko czyny, ale też i myśli. Styl powieści jest dla serii
charakterystyczny - lekki i zadziorny, w którym przekleństwa przewijają się tuż
obok cytowanej poezji. A mimo to określiłabym go jako wyważony i uniwersalny,
przyjemny w odbiorze niezależnie od wieku czytelnika.
Ogromnym atutem całej serii jest umiejętność
Camilleriego do budowania nieszablonowych, ciekawych, a zarazem ludzkich
postaci, które rozmawiają ze sobą lekko, naturalnie, a zarazem z dobrym,
momentami wyraźnie sarkastycznym poczuciem humoru. Każda postać wypowiada się w
nieco inny sposób, każda ma własne tempo i cechy, którymi zwraca uwagę. Może to
naleciałości autora z czasów, gdy wystawiał sztuki na scenie teatralnej?
Powieściowe dialogi to praktycznie gotowe scenki do zagrania przed szerszą
publicznością.
„(…) gdy już urzeczywistniliśmy wspaniały
sen o zjednoczonej Europie, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby
zniszczyć ją od podstaw. Spieprzyliśmy historię, politykę, a nawet gospodarkę.
Jedyne, czego się nie tknęliśmy, to idea pokoju. Bo wyżynaliśmy się nawzajem
przez stulecia i mieliśmy już tego dość. Zdążyliśmy jednak zapomnieć, jak to
było, dlatego wykręcając się uchodźcami, wróciliśmy do granic,starych i tych
nowych z drutu kolczastego. Mówią, że wśród uchodźców kryją się terroryści,
zamiast powiedzieć, że ci nieszczęśnicy właśnie przed terrorystami uciekają.”
W centrum powieści stoją postacie, a zatem i
ten, który jest bohaterem głównym całej serii - komisarz Montalbano. To postać
z charakterem, sycylijskim temperamentem, który mimo to wie, kiedy przytaknąć,
ale i tak robić swoje. I choć takie zagrania dotyczą przede wszystkim życia
zawodowego, to i w prywatnym też mu towarzyszymy. W jego wieloletnim związku z
Livią, w jego przymiarkach u krawcowej czy posiadówkach w restauracji - bo
trzeba zaznaczyć, że jedzenie w tej powieści, w ogóle w całej serii odgrywa
bardzo ważną rolę. A choć w tym tomie nie ma szczegółowych opisów, to same
nazwy dań sprawiają, że chciałoby się wyszukać wszystkie przepisy i samemu je
przetestować. Montalbano jest więc postacią pełną, która w całej swojej
karierze policyjnej zachowała czułość, wrażliwość i pogodę ducha, co sprawia,
że mimo jego pomniejszych uszczypliwości i paru dziwactw, nie da się go
zwyczajnie nie polubić.
„Z policją jest jak z medycyną:
funkcjonariusze utracili intuicję i biernie przyjmują naukowe wyniki, tak jak
lekarze utracili zmysł diagnostyczny i zawierzyli jedynie analizom. A wszystko
w kraju, gdzie każdy uważa się za policjanta, lekarza sądowego, sędziego i
prokuratora, stając po jednej albo po drugiej stronie z zapalczywością równą
kibicom, którzy udają się na mecz piłki nożnej.”
Samo miejsce akcji ma duże znaczenie.
Niewielkie miasteczko, bliskość morza, którego szum słychać na kartach
powieści, mewy i turyści zapewniają dość wakacyjny klimat, a jednak w tym
wszystkim nie brakuje dobrze oddanego tła społecznego, klimatu społeczności
sycylijskiej, która we współczesnej dobie wcale już nie składa się z samych
Włochów. Ta wielokulturowość jest dobrze odczuwalna, a zarazem wśród
mieszkańców nienachalna - dopiero poznając postacie bliżej możemy zorientować
się jakiej są narodowości.
„(…) zaczął się zastanawiać, jak wielki
altruizm i uczynność marnują się w tragedii, która powtarza się noc w noc.
Flecista zrezygnował z wygodnego życia, z
dala od zagrożeń, wyrzekł się oklasków, wyrzekł się swej sztuki, żeby biec na
ratunek rodzinie, choć i jemu groziło niebezpieczeństwo — mógł skończyć w
więzieniu jak brat.
Wraz z ofiarami na dno szła najlepsza
cząstka człowieka.”
Bo tak naprawdę nie jest to po prostu powieść
kryminalna. Obok zagadki i funkcji dostarczania czytelnikowi rozrywki, mocno
angażuje się we współczesne problemy świata, w tym przypadku tematem, który
zaprząta uwagę, jest problem uchodźczy, który przecież Polakom nie jest wcale
obcy. Montalbano wraz z całym pozostałymi funkcjonariuszami policji co noc
odbiera z portu nielegalnych imigrantów, boryka się z lokalną polityką i
zwyczajnym brakiem sił na to wszystko. To baza do tego, by pogadać o problemie,
by pochylić się nad ludzką krzywdą, ludźmi, którzy w jednej chwili tracą
wszystko, muszą ruszać w nieznane, by przeżyć, a mimo to tam, gdzie trafiają,
traktowani są jak przestępcy. Tym wątkom dużo uwagi poświęcamy z początku
powieści, powoli kierując się w stronę kryminału, a jednak to one poruszają
najmocniej.
„— Do więzienia? Nasze ojczyźniane pudła
pękają w szwach od tych nieszczęśników.
— Komisarzu, ale tu chodzi o usiłowanie
zabójstwa!
— Jasne, Fazio, ale podyktowane przez
niedostatek i rozpacz. Czy kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie, gdzie się
znajdują organizatorzy tego procederu? A w Unii Europejskiej nic tylko debatują
nad rozwiązaniem kwestii nielegalnej migracji podczas bankietów, przy suto
zastawionym stole, na którym królują nasze ryby.”
Mimo że początek powieści wydaje się dość
obyczajowy, to jednak autor od początku buduje fabułę pod kryminał. Gdy już do
zbrodni dochodzi, śledztwo prowadzone jest w spokojnym, nawiązującym do klasyki
tempie, w którym jest czas na człowieka i jego emocje. Dla Montalbana ta
zbrodnia wydaje się szczególnie poruszająca, co jego samego dziwi, a jednak
poprzez to, jak i wyczerpanie spowodowane brakiem snu śledztwo nie idzie mu tak
sprawnie, jak by sobie życzył, jest ewidentnie zdekoncentrowany. By rozwiązać
zagadkę musimy poznać ofiarę, kim była, jakie życie prowadziła, jak była
odbierana przez innych i jakie tajemnice skrywała. Pomóc w tym może tylko
rozmowa z jej otoczeniem, obserwacja i dedukcja – do tego wszystkiego potrzebny
jest spokój, możliwość koncentracji, a jak to zrobić, gdy co chwilę w porcie
pojawia się nowy problem?
Na rozwiązanie zagadki czytelnik nie będzie raczej
w stanie sam wpaść, choć bardzo subtelne tropy do niego wiodące są po historii
rozrzucone. Trochę mnie to rozczarowało, w tego typu kryminałach lubię mieć
możliwość złożenia wszystkim kawałków układanki samodzielnie - czasami
równoważy to zaskakujące i dobrze rozpisane zakończenie, ta sprawa jednak
wydała mi się rozwiązana trochę za szybko i bez dużego efektu wow. Nie da się
jej jednak odmówić, że jako dramat jednostki od strony psychologicznej
przedstawiona jest doskonale.
„Dzięki wypracowanej dyscyplinie policyjnej
robił to, co było do zrobienia, ale jego ludzka dusza nie potrafiła w sobie
pomieścić ogromu tragedii.”
Ciężko mówić o przesłaniu powieści bez
zdradzania na czym opiera się cała zagadka kryminalna. Może zatem ogólnie?
Autor pochyla się nad postaciami, które pozornie otwarte, niewiele tak naprawdę
o sobie zdradzają, co zmusza do dość klasycznych pytań: jak dobrze znasz bliską
ci osobę? Czy podczas spotkań interesujesz się tym, kim jest naprawdę, a może
wolisz przymykać oko, bo łatwiej jest nie dociekać, nie wyciągać niewygodnych
tematów na wierzch? Prywatne dramaty są tym mocniej wyraziste, bo przecież rozgrywają
się w świecie w pewien sposób pochłoniętym wojną, a zatem na tle dramatów
całych narodowości. Jak w takiej rzeczywistości budować związki oparte na
miłości i zaufaniu? Jak długi termin ważności w takich warunkach może mieć
miłość?
„(...) to najwspanialsza lekcja, jaką
otrzymałem od Eleny: jak być zawsze gotowym na życie i jak przyjmować to, co
ono ofiarowuje.”
Mimo niewielkich rozmiarów, “Ostatnie cięcie”
jest powieścią bardzo pojemną: to nie tylko kryminał, ale też i komentarz
społeczny, jak i humorystyczna powieść obyczajowa, a wszystkie jej elementy są
odpowiednio wyważone. Gorący temperament sycylijczyków czuć w każdym dialogu,
nie brak też i momentów zadumy, a nawet złości na to, jak wygląda ówczesny
świat. Mimo tego po skończonej lekturze pozostaje wrażenie powrotu z wakacji -
w końcu w sycylijskim słońcu, a dużą ilością dobrego jedzenia pod ręką nie da
się nie odpocząć!
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach maratonu
czytelniczego #montalbanonatalerzu (
IG -klik!, FB - klik!) organizowanego we współpracy z Oficyną
Literacką Noir sur Blanc.
Podoba Ci się to, co robię?