Autorka: Patricia G. Bertényi
Tytuł: Ostatni pacjent
Cykl: Janka Vitéz, tom 1
Tłumaczenie: Bożena Kojro
Data premiery: 20.05.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 560
Gatunek: kryminał / thriller medyczny
Patricia G. Bertényi to fińska autorka
węgierskiego pochodzenia, od lat pracująca jako pielęgniarka na oddziale
intensywnej terapii. Na swoim koncie ma sześć powieści, składające się na dwie
serie kryminalne, z których nowsza jest ta z Janką Vitéz. “Ostatni pacjent” na
jej rodzimym rynku wydany został w 2024 roku, a Polska jest jednym z pierwszych
obcojęzycznych krajów, w których ukazało się jego tłumaczenie. Autorka, poza
pisaniem powieści i pracą zawodową pasjonuje się też fotografią, którą
studiowała przed przyjazdem do Finlandii w Nowym Jorku. Ewidentnie wszystkie
swoje doświadczenia chętnie wykorzystuje w tworzonych przez siebie powieściach,
co mocno wyczuwalne jest w “Ostatnim pacjencie”.
Fińskie nadmorskie miasteczko Aboa, późny
listopad. Pewnej deszczowej nocy niedaleko opery dochodzi do śmiertelnego
potrącenia - ktoś z premedytacją zabił światowej sławy śpiewaczkę, której
śmierć wstrząsa całą społecznością. Wieści o jej śmierci szybko docierają
również do szpitala, w którym oddział intensywnej terapii jest najlepszym w
całym kraju, jednak tam życie toczy się tak szybko, że nikt nie ma czasu
poświęcić tej informacji więcej uwagi. Do czasu aż policja nie zjawia się w
szpitalu.
W tym samym czasie sześćdziesięcioletnia
salowa Janka Vitéz jest świadkiem śmierci pacjenta, który właśnie przeszedł
operację serca. Nikt nie dopatruje się w tym zdarzeniu nieprawidłowości, takie
rzeczy się przecież zdarzają. Inaczej myśli Janka, która kilkadziesiąt lat
temu, jeszcze w Węgrzech, zdobywała doświadczenie, o którym w Finlandii nikt
nie wie. Janka zauważa coś, czego nikt inny nie dostrzega - wysypkę i dziwny
zapach, jaki unosi się znad ciała zmarłego. Kiedy wkrótce w podobny sposób
umiera drugi pacjent, salowa zaczyna węszyć - czy faktycznie ktoś w tym
szpitalu mógłby zabijać pacjentów? Ale dlaczego miałby to robić?
“Śmierć stanowiła nieodłączna część ich pracy i nie zawsze traktowali ją jak wroga. Niekiedy dawała ulgę zarówno bliskim, jak i personelowi, choć nigdy nie była łatwa. Poznanie przyczyny odejścia człowieka za każdym razem pomagało.”
Książka rozpisana jest na prolog, 78
kilkustronicowych rozdziałów i epilog. Narracja prowadzona jest w trzeciej
osobie czasu przeszłego, w której główne perspektywy są dwie: Janki i
pielęgniarki Dani, jednak od czasu do czasu pojawia się ktoś trzeci. Język,
jakim narrator się posługuje, jest prosty, choć zdania nie należą do
najkrótszych, czasami potrzeba nieco więcej skupienia podczas lektury, by nie
stracić wątku. Autorka jednak dba, by czytelnik miał jasność sytuacji, nawet
mocno medyczne fragmenty są pisane w taki sposób, by czytelnik nieorientujący
się w zawiłościach tego zawodu nie czuł się zagubiony. Przez tak dokładne
tłumaczenie dialogi momentami dają wrażenie sztuczności, choć widoczny jest
wysiłek Bertényi, by wszystkie rozmowy uwiarygodnić. W polskim tłumaczeniu czasami pojawiają się
nie do końca trafnie dobrane słowa, jak i nie zostały poszanowane prawa jednej
z postaci w formie odmiany czasowników. Mimo tych potknięć, książkę czyta się
całkiem płynnie.
Bezsprzecznym atutem tej powieści jest jej
główna bohaterka Janka, kobieta przez status imigrantki i zawód salowej dla
pracowników szpitala w dużej mierze niewidoczna. Sceny, w których jest
lekceważona, traktowana jak ktoś gorszego sortu wzbudzają oburzenie, a
równocześnie uwrażliwiają czytelnika, by nigdy nie traktował kogoś z góry,
nigdy nie podchodził do innych z obranymi już założeniami. Bo Janka, mimo że
jest starszą, pulchniutką panią o opadających powiekach, doświadczenie naukowe
ma bogate - autorka niewiele w tym tomie z jej przeszłości zdradza, jasne jest
jednak, że na tematy medyczne Janka wie naprawdę dużo. To bardzo sympatyczna
postać, która w literaturę kryminalną wnosi ciekawy powiew świeżości, jej
troska o bliskich, ciągłe karmienie ich dobrym jedzeniem i miłość do książek
wzbudzają rozczulenie. Jednak i Janka ma swoje uprzedzenia, wynikające z jej
doświadczeń w przeszłości, które dobrze tłumaczą, dlaczego tak długo w sprawie
węszy sama, nie angażując w nią policji.
Wiedza i umiejętność łączenia faktów bohaterki
jest ubrana w lekko abstrakcyjny wątek, który w kryminale może wydać się
dziwny, jednak jest w pewien sposób podobny do tego, co przewija się przez
różne tego typu seriale. Można go traktować jako minus, ale równie dobrze jako
po prostu cechę charakterystyczną cyklu.
Otoczenie Janki, wszyscy pracownicy szpitala
wprowadzają w powieść klimat zażyłości, zamkniętego miejsca, w którym wszyscy
się znają, a plotki przenikają szybciej niż alarmy osób wymagających
interwencji zespołu medycznego. Autorka dobrze oddaje ten specyficzny klimat,
który mnie samej skojarzył się z atmosferą panującą w szpitalu z serialu “Facet
na święta”, choć oczywiście poza tym te tytuły nie mają ze sobą nic wspólnego.
Jak zawsze w małych społecznościach, plotki plotkami, ale trudne doświadczenia,
jakie skrywają postacie każdy trzyma blisko siebie, zatem jest w tym
towarzystwie sporo zagadek do odkrycia. Momentami jednak postacie zdają się
przedstawione na tyle powierzchownie, że ich reakcje dają wrażenie sztuczności.
To wynik małej uwagi poświęconej wątkom psychologicznym, co będzie uwierać
tylko tych czytelników zwracających uwagę na psychologiczne portrety postaci
innych niż główne. Obcobrzmiące imiona i nazwiska będą też wymagać od polskich
czytelników pewnego wysiłku, by zapamiętać kto jest kim – mnie samej nawet przy
drugiej lekturze kilka postaci ciągle się ze sobą mieszało.
“Myślałaś kiedyś o tym, jak dziwną pracę wykonujemy? (...) Wgryzamy się w bebechy żywych ludzi, podłączamy urządzenia i przewody do wszelkich ludzkich otworów, a czasami robimy im dodatkowe dziury. Dokonujemy strasznych rzeczy w imię dobra. Gdybyś zrobiła komuś to samo w swojej piwnicy, uznano by cię za potwora.”
Poza Janką, imigrantką, w powieści przewija
się wątek innych mniejszości, wśród których jasno zarysowują się dwie: wątek
związków jednopłciowych oraz postaci zmieniającej płeć. Przede wszystkim z tym
drugim autorka dobrze sobie radzi oddając perspektywę bliskich takiej postaci,
dylematów, z jakimi przychodzi im się mierzyć. W wątku mniejszości przewija się
również motyw romansowy, który jednak na tle pozostałych wypada nienaturalnie,
a jego uzasadnienie fabularne jest bardzo nikłe. Jedynie samo zakończenie może
sugerować, że to punkt zaczepienia do fabuły kolejnych tomów serii.
Akcja powieści prowadzona jest tempem
umiarkowanym, jednak kolejne twisty fabularne rozłożone są tak, by czytelnik
był stale w lekturę zaangażowany. Autorka stosuje dobre zmyłki, a każdy twist,
każdy kolejny krok w śledztwie bardzo dokładnie tłumaczy nie pozostawiając już
miejsca na nieścisłości czy domysły. Sam pomysł na intrygę kryminalną jest
bardzo ciekawy, widać w nim dużą wiedzę medyczną, jednak stopień przypadkowości
zdarzeń i zrządzenia losu wydaje się momentami podejrzanie wysoki. Niemniej zagadka
prowadzona jest z wyczuciem, jest bardzo rozległa, przez co niełatwo jest
złożyć jej wszystkie elementy w całość, wyjaśnienie jednak jest
satysfakcjonujące.
Nie bez znaczenia dla fabuły jest samo miejsce
akcji. Na oddziale intensywnej terapii dzieje się dużo, a życie pacjentów stale
jest zagrożone, co autorka opisuje doskonale - wszystkie akcje medyczne opisane
są ze znawstwem, ale i świadomością czytelnika, który musi się w nie
zaangażować nie znając właściwych określeń medycznych. Fachowe nazwy są więc
jasno tłumaczone, dzięki czemu można podczas lektury poszerzyć swoją wiedzę.
Idźmy jednak dalej, bo miejscem akcji jest nie
tylko szpital, ale i po prostu Finlandia, ujęta w perspektywę osoby długo tam
mieszkającej, a jednak kulturalnie obcej. Dla polskiego czytelnika nieczęsto
spotykającego się z literaturą z tego rejonu świata, obraz społeczno-kulturowy
miejsca będzie nie lada gratką.
“Ostatni pacjent” na pewno jest powieścią
wyróżniającą się wśród innych kryminałów dostępnych na polskim rynku książki,
nie tylko ze względu na miejsce akcji, ale i na sposób prowadzenia fabuły. Mimo
ilości wątków i objętości książki nie jest też specjalnie wymagający, gdyż
autorka dba, by każdy fabularny twist został czytelnikowi jasno wytłumaczony i
uzasadniony. Dynamiczny klimat oddziału intensywnej terapii, której załoga
traktuje się jak rodzinę, wprowadza w historię pewną zażyłość, z której
wykluczona jest główna bohaterka. To gwiazda tej powieści, postać, która zwraca
uwagę na wiele problemów społecznych, przenikliwa, sympatyczna, a mimo wszystko
enigmatyczna, dzięki czemu nie wykluczam, że po kolejny tom jej przygód sięgnę.
“Ostatniego pacjenta” polecam tym, dla których szpital wydaje się ciekawym
miejscem akcji, jak i tym, którzy otwarci są na śledztwa prowadzone w sposób
niekonwencjonalny. Dobrze prowadzona akcja, mimo objętości książki, nie pozwala
na nudę!
Moja ocena: optymistyczne 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Mando.
Dostępna jest też w abonamencie
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!









