czerwca 24, 2026

"Pocałunek na pożegnanie" Lisa Gardner

"Pocałunek na pożegnanie" Lisa Gardner

Autorka: Lisa Gardner
Tytuł: Pocałunek na pożegnanie
Cykl: Frankie Elkin, tom 4
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Gatunek: powieść kryminalna
 
Lisa Gardner w przyszłym roku świętować będzie trzydziestolecie swojej twórczości kryminalnej, choć nie twórczości w ogóle - tę świętowała już kilka lat temu. Na rynku książki po raz pierwszy pojawiła się w 1992 roku z romansem i pod pseudonimem, co usatysfakcjonowało ją na tyle, że praktykowała to przez najbliższą dekadę. Teraz, na koncie ma ponad czterdzieści powieści rozpisanych na kilka cykli, cztery książki doczekały się ekranizacji, a większość statusu bestsellerów i tłumaczeń na inne języki. Ostatnie kilka lat spędziła na tworzeniu serii z nową postacią - Frankie Elkin, osobą prywatną zajmującą się nieodpłatnie poszukiwaniem zaginionych. W Polsce Frankie po raz pierwszy pojawiła się w 2022 roku (rok później niż w rynku anglojęzycznym) w “Zanim zniknęła”, teraz doczekaliśmy się tłumaczenia tomu najnowszego, czwartego pt. “Pocałunek na pożegnanie”, który, jak każdą książkę autorki, można od pozostałych części czytać niezależnie.
 
Wystarczy jeden telefon, by Frankie Elkin porzuciła postanowienie o odpoczynku i ruszyła w drogę - tym razem jej celem jest Tucson w Arizonie, gdzie trzy tygodnie temu rozpłynęła się w powietrzu młoda Afganka Sabera Ahmadi. A choć Frankie normalnie nie przyjmuje tak świeżych spraw, w końcu od czego jest policja? To jednak tym razem decyduje się na odstępstwo od normy - wydaje się, że wszyscy, z policją na czele, tę sprawę lekceważą. Przyjaciółka Sabery jest jednak przekonana, że kobieta nigdy nie zostawiłaby swojej czteroletniej córeczki, bez względu na to, jak faktycznie po przylocie do kraju wyglądało jej życie i relacje z dużo starszym mężem. Jak jednak dojść do sedna problemu, kiedy cała historia życia tej kobiety znajduje się tysiące kilometrów stąd? Na szczęście tym razem Frankie będzie miała wsparcie nie tylko w przyjaciółce zaginionej, ale i osobach, które prywatnie spotka na swojej drodze, a które, choć ekscentryczne, okażą się empatyczne i dobre jak mało kto.
“Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że zdecydowanie za dużo ludzi jest gotowych zabić dla kogoś innego. Może potrzeba nam więcej takich, którzy desperacko chcą dla kogoś żyć.”
Książka rozpisana jest na prolog, 47 rozdziałów i epilog, a każdy z nich dodatkowo dzielony jest na krótsze fragmenty. Narracja powieści prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez Frankie i Saberę - ta pierwsza dominuje, ta druga pojawia się od czasu do czasu i dla rozróżnienia teksta pisana jest kursywą. Co ciekawe, relacja Sabery również pisana jest w czasie teraźniejszym, mimo iż opisuje zdarzenia sprzed kilku lat, z czasów, gdy jeszcze znajdowała się w Afganistanie. Język, jakim autorka się posługuje, jest prosty, codzienny, elegancki, nie ma w nim miejsca na przekleństwa czy inne formy dosadnej stylistyki. To jedna z tych autorek, które udowadniają, że nie trzeba mocnych słów, by wywołać mocny emocjonalnie efekt. Zdania są krótkie, dialogi prowadzone z dużym wyczuciem, w odpowiednich momentach podszyte nawet subtelnym humorem. Mimo narracji pierwszoosobowej, to nadal historia sprawy kryminalnej jest najważniejsza, Frankie pozostaje w tle.
“(...) dla większości Amerykanów Afganistan to zacofany kraj i naród. Nie chcecie słyszeć o tym, że większość z nas chodziła do kawiarni, korzystała z komórek i pracowała w biurach typu open space, które wyglądają dokładnie tak samo jak u was. Nie chcecie wiedzieć, że pewnej niedzieli poszłam do biura o ósmej rano, żeby nadrobić zaległości w papierach, a o ósmej wieczorem do miasta weszli talibowie i skończył się kraj, jaki znałam.”
Jej postać prowadzona jest z dobrym wyczuciem - jest obecna, jej pokiereszowana psychika w pewien sposób wpływa na wydarzenia, jednak nie na tyle, by powieść zdominowała. A choć teoretycznie przyzwyczajona jest do tego, że działa sama, z nikim nie zaprzyjaźnia się bliżej, to i pod tym kątem jej pobyt w Tucson odbiega od normy - poznaje kilkoro ludzi, którzy pomagają jej się ze sprawą uporać, a sami nie chcą nic w zamian. Są to postacie kolorowe, bardzo przyjemne, zwracające uwagę na to, że inne wcale nie jest złe. To dzięki nim powieść, mimo trudnego wątku uchodźctwa, nie przytłacza, a daje wrażenie lekkości lektury - nieraz podczas ich rozmów wkrada się subtelny wątek humorystyczny. Nie brakuje też oryginalnych zwierzątek, które początkowo mogą budzić lęk, a jednak również okazują się równie przyjemne co cała ludzka ekipa. Bardzo polubiłam ich wszystkich!
“Witamy w świecie kryzysu migracyjnego. Wojny, głód, klęski żywiołowe. Czytasz poranne wiadomości i myślisz: o, jakie to smutne. Ja czytam wiadomości i myślę: gdzie mogę ich upchnąć?”
Sama intryga kryminalna jest skomplikowana, dobrze wpleciona w problemy uchodźców, ale równocześnie trzyma się fikcji literackiej, dzięki czemu ta część powieści nadal pozostaje w strefie mocno rozrywkowej. Akcja toczy się umiarkowanie szybko aż do dynamicznego, lekko sensacyjnego finału o słodko-gorzkim posmaku. Zagadka jest zagmatwana, a choć w teorii da się wpaść na właściwy trop (ja nie wpadłam), to całość wydaje się trudna do samodzielnego złożenia. Autorka choć podsuwa tropy z dwóch stron - w końcu obserwujemy perspektywę Frankie i wspomnienia Sabery, to jednak manipuluje nimi tak, że nie sposób domyśleć się o co może w nich chodzić, jak połączyć je w jedno.
“Więcej obserwuj, mnie oceniaj.”
Jednak najważniejszy jest temat, na którym autorka zbudowała tę całą opowieść - motyw uchodźctwa przedstawiony tak szeroko, jak w fikcyjnej powieści kryminalnej jest to tylko możliwe. To poruszający obraz kobiety, całych rodzin, których życie w przeciągu jednego dnia legło w gruzach i nie stało się to z ich własnej winy. Dzięki narracji Sabery możemy poznać okres przed i po wkroczeniu talibów do Kabulu, poznać ją jako dziewczynkę żyjącą w szczęśliwej rodzinie i sierotę, która mimo ogromnego szoku nagle musi uciekać. Autorka krótko, ale bardzo dosadnie i równie mocno emocjonalnie opisuje jej historię życia w Afganistanie i próbę ucieczki, co daje czytelnikowi jasny, przejmujący obraz tego, z jakim ogromem nieszczęść ci ludzie musieli się zmierzyć, jak mocno musiało to oddziałać na ich psychikę. Można też z tego wyciągnąć uniwersalne przesłanie - ceń to, co masz, nigdy nie wiesz, kiedy te bezpieczne, dobre życie, jakie prowadzisz, może się nagle zakończyć.
“Chwile przychodzą i odchodzą, a nawet te najokropniejsze, jak na przykład to, czego doświadczyła Sabera Ahmadi, zostają wypalone w naszych duszach na resztę drogi. Utknęliśmy w jakimś kosmicznym tosterze; wszechświat już dawno o wszystkim zapomniał, a my nadal zmagamy się z poparzeniami psychiki.”
Jednak to nie na przylocie rodziny Sabery do Stanów ta historia się kończy. Lisa Gardner równie dosadnie przedstawia los uchodźców nie tylko w obozach, ale też, a może przede wszystkim, w krajach, które obiecały zapewnić im bezpieczeństwo, które zgadzają się na azyl i teoretycznie oferują nowy początek. Jednak ich rzeczywistość nie jest tak kolorowa - przychodzi im zmierzyć z tragicznymi warunkami, bezczynnością państwa, które obiecuje dużo, a tak naprawdę jest przeciążone i niezorganizowane. To obraz, w którym pojedyncze jednostki próbujące im pomóc, są skazane na porażkę przez ogromną skalę uchodźctwa. Bo jak jeden człowiek może uratować tysiące?
“Na tym polega problem z próbami zbawienia świata: to zadania znacznie przekracza możliwości jednej osoby.”
Autorka się nie patyczkuje, nie wygładza rzeczywistości, dzięki czemu stali mieszkańcy kraju borykającego się z napływem uchodźców, mogą spojrzeć na zagadnienie od innej strony - nie swojej, a ich, tych, którzy stracili wszystko, a teraz muszą nie tylko odnaleźć się w całkowicie innym kraju, innej kulturze, ale też zbudować samodzielnie życie od nowa nie mając nic - nawet wykształcenia, bo przecież dyplomy afgańskie nie są uznawane w ich nowym kraju zamieszkania.
“Nigdy nie ufaj ludziom, którzy napychają sobie brzuchy cudzą krzywdą.”
No właśnie, jest jeszcze zagadnienie różnicy kultur. Bardzo podobała mi się dokładność, z jaką autorka zarysowała konwencję życia w społeczeństwie afgańskim. To w końcu inne podejście do ról społecznych, inne niepisane prawa, inna religia i inna kuchnia, do której również przywiązana została duża uwaga - opis potraw, smakołyków, deserów zrobiły na mnie duże wrażenie!
“Bez względu na kraj, kulturę, religię, wszyscy w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami: chcemy kochać i być kochani, chcemy wierzyć, że takie uczucia mogą trwać wiecznie.”
W “Pocałunku na pożegnanie” Lisa Gardner poruszyła jeden z kontrowersyjnych tematów ostatnich lat, który burzy krew nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w Europie, o którym i w Polsce w chwili wybuchu wojny w Ukrainie było bardzo głośno. Robi to z dużą wiedzą, zrozumieniem i empatią - opisuje dokładnie sytuację uchodźców, dzięki czemu czytelnik jest w stanie zrozumieć z jaką skalą tragedii się mierzy. Ta baza staje się zaczątkiem intrygi kryminalnej, która pozostaje w strefie rozrywkowej, angażuje i ciekawi, a towarzystwo, jakie się przez tę historię przewija, dobrze ze sobą współgra - los uchodźców budzi smutek, współczucie, a historia postaci, które zaczynają Frankie towarzyszyć, podbudowuje morale, daje poczucie, że mimo przeciwności losu, cały czas warto próbować. To było moje drugie spotkanie z Frankie, nieporównywalnie bardziej udane niż pierwsze - myślę, że “Pocałunek na pożegnanie” może być jednym z najlepszych tytułów tej autorki, jakie miałam okazję czytać!
“Czasem największym darem, jaki można ofiarować innej wojowniczce, jest wiara w jej odwagę.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 22, 2026

"Ideburga. Pod Trzema Cyrklami" Leszek Herman

"Ideburga. Pod Trzema Cyrklami" Leszek Herman

Autor: Leszek Herman
Tytuł: Ideburga. Pod Trzema Cyrklami
Cykl: Ideburga von Flemming, tom 2
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 384
Gatunek: powieść historyczna / kryminalna
 
Twórczość Leszka Hermana jest bardzo mocno związana z jego miejscem zamieszkania - ze Szczecinem, w którym żyje, pracuje, którego historią o dawien dawna mocno się interesuje. I temu właśnie daje wyraz w swoich powieściach - najpierw w książkach zaliczanych do uniwersum firmy ekspedycyjnej Sedinum, a teraz, jeszcze wyraźniej w serii z Ideburgą von Flemming, w której skupia się na końcówce XIX wieku, czyli czasie kluczowym dla tego miasta, w chwili, gdy rozpoczął się jego wielki rozkwit. Ideburga światło dzienne ujrzała rok temu i była oznaką zmiany, jakiej po dekadzie tworzenia uniwersum Sedinum autor potrzebował. Inne czasy, inna bohaterka, inna konwencja fabularna, która jest połączeniem powieści historycznej z detektywistyczną ubarwioną nutką sensacji. Pełny tytuł tomu pierwszego brzmi “Ideburga. Igrając z ogniem” (recenzja - klik!), drugi, na ten moment najnowszy, to “Ideburga. Pod Trzema Cyrklami”.
 
Połowa czerwca 1890 rok. Z soboty na niedzielę ze szczecińskiego hotelu porwany został dwudziestoletni książę Lambert von Tasso-Lunzenau. Po pierwszych przepytaniach świadków, policja zaczyna podejrzewać, że Heini von Flemming mógł być w jakiś sposób w sprawę zamieszany - zniknął dokładnie tej samej nocy. Na wieść o tym Ideburga, jego siostra, zjawia się w Szczecinie - przecież nie może siedzieć u ciotki, gdy jej bratu może grozić niebezpieczeństwo. Ida jest pewna, że Heini nie może być ze sprawą porwania powiązany, to po prostu przypadek, że zniknął tej samej nocy… A może nawet nie? Przecież Ida dokładnie pamięta, że z księciem spotkała się tydzień przed oficjalną datą porwania, kiedy uciekała przebrana za chłopaka z teatru i bardzo zaintrygowało ją jego dziwne zachowanie - może już wtedy działo się coś złego? Po co jednak ktoś miałby się dopuszczać porwania? I gdzie zniknął Heini?
 
Książka rozpisana jest na prolog, 21 rozdziałów, epilog i posłowie od autora, w którym wyjaśnia, co w jego powieści jest prawdą historyczną, a co fikcją literacką. Każdy z rozdziałów dzielony jest na krótsze fragmenty, często w jednym rozdziale dochodzi do zmiany perspektywy - im szybciej toczy się akcja, tym dynamiczniej zastosowana jest jej naprzemienność. Początki rozdziałów opatrzone są również datą w chwili, gdy do zmiany czasów dochodzi - większa część opowieści toczy się w 1890 roku, jednak kilka rozdziałów osadzonych jest jeszcze wcześniej, w 1850 rok i dotyczy dziadka Idy i Heiniego. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy dziadka Idy w 1850 roku oraz z perspektywy Idy, Martina i dziennikarza Maksa, jak i od czasu do czasu kilku drugoplanowych postaci w 1890. Styl powieści jest subtelnie stylizowany na ówczesne lata, co wyraźnie widoczne jest przede wszystkim w dialogach. Język dobrany jest z rozwagą, a to, czego czytelnik mógłby nie zrozumieć, tłumaczone jest w przypisach. Książkę czyta się płynnie, jednak przy dłuższych opisach, które czasami się w tym tytule zdarzają, trzeba się nieco skupić.
 
Tak jak w tomie pierwszym, tak i w drugim Ideburga wiedzie prym. To młoda dziewczyna, buntowniczka, którą niespecjalnie obchodzą nakazy etykiety - raczej tym, czego się boi, jest kara, jaką może dla niej zarządzić jej ojciec czy brat. W końcu są to czasy, gdy kobiety, szczególnie te z dobrych domów, były całkowicie zależne od męskich przedstawicieli rodziny. Dlatego też Ideburga przy swoim boku ma pokojówkę Almę - razem tworzą dobry duet, Alma dużo bardziej bojaźliwa i równocześnie ciągle dbająca o dobre imię swojej pani, nieraz przywraca Idę na ziemię i ratuje ją z potencjalnych tarapatów. Niemniej jednak poprzez ten duet autor doskonale oddaje realia życia ówczesnych lat z perspektywy kobiety - tego, jak niewiele mogły, tego, jak bardzo zachowawczo musiały się poruszać w towarzystwie.
“To temperamentna dzierlatka, myślał. Za jego czasów panienki z dobrych domów to same nawet nosa nie mogły wyściubić poza salon i bawialnię, a dzisiaj proszę, do czego doprowadziło takie bezstresowe wychowanie i ta cała emancypacja. W głowach się takim trzpiotkom przewraca.”
Tym razem jednak intryga powieści nie kręci się wokół Idy, a jej brata, Heiniego, który do tej pory stanowił jej podporę, młodego biznesmena, który bardzo sprawnie porusza się w świecie finansów. Przynajmniej robił tak do tej pory, bo właśnie teraz okazuje się, że umowa zakupu pewnej firmy związanej z żeglugą morską może okazać się dla niego wielką klapą… I tak historia wplata się w męskie kręgi, przybliża nieco kontrastowo powinności i akceptowane społecznie zachowania tej płci w porównaniu do tego, czego mogły dopuszczać się kobiety, ale też przynosi pytania, które chętnie zadają thrillery psychologiczne - o to, jak dobrze zna się najbliższych i w jakich okolicznościach bardzo łatwo o zwątpienie.
 
W oderwaniu od rodziny Idy warto też wspomnieć o postaci dziennikarza Maksa, który na wieść po porwaniu przyjeżdża z Berlina do Szczecina. Choć jego perspektywa pojawia się nieco rzadziej niż Idy i Martina, to jednak jest znacząca - to czarny bohater, który w pogoni za sensacją, jest w stanie zrobić dużo niekoniecznie dobrych rzeczy. Jak sam autor zwraca uwagę w posłowiu, to zachowanie dobrze nam współcześnie znane, a postać, na której wzorowany był ten bohater, była jedną z pierwszych, które tak jawnie nie trzymały się żadnego kodeksu.
 
Intryga powieści zapoczątkowana została już w tomie pierwszym (w formie epizodu), jednak w tym autor odpowiednio daną sytuację przypomina, by czytelnik nie czuł się w historii zagubiony. Ten zaczątek jest jednak znaczący, bo przez niego Ida zostaje w intrygę wplątana mocniej niż tylko poprzez postać swojego brata. Początkowe tempo akcji nie jest szybkie, autor poświęca dużo miejsca na opisy historii, miejsc, obyczajów, dopiero pod koniec znacząco przyspiesza - to wtedy narracja oddana jest w krótkich naprzemiennych perspektywach. Zagadka jest dobrze wymyślona, mocno wikła się w realia ówczesnych czasów, a twisty fabularne rozmieszczone są w odpowiednich miejscach, by utrzymać uwagę czytelnika na stałym poziomie. Jedynie rozdziały z roku 1850 trochę z rytmu lektury wytrącają, niemniej konieczne są nie tylko dla samej intrygi, ale także dla dwóch innych wątków: historycznej przemiany Szczecina i motywu masonów, który może i zalicza się do tych drugoplanowych, jednak jest dla całej fabuły ważny.
“A może był wobec niej niesprawiedliwy? Łatwo oskarżać innych o miłość do pieniędzy, kiedy samemu nigdy się ich nie potrzebowało, bo zawsze były w nadmiarze.”
Obok postaci i zagadki kryminalnej ważne jest też całe tło historyczne powieści. Autor oddaje każdy detal z dbałością - poczynając od mapy miasta, przez budynki i biznesy, jakie w ówczesnym Szczecinie się rozwijały, poprzez różne organizacje i społeczne mody na np. seanse spirytystyczne. Etykieta, środki transportu, forma publikowania prasy - wydaje się, że do oddania każdego jednego szczegółu tego świata przedstawionego autor przygotował się z najwyższą starannością. W tym tomie pojawia się też motyw, który czytelnicy znają z Sedinum - w końcu firma, jaką Heini kupił, związana jest z żeglugą morską i ze szczecińskim portem, który właśnie w tamtych czasach (jak wszystko wtedy w Szczecinie) mocno się rozwijał.
 
Leszek Herman serią Ideburga zapełnia dziurę, jaką mieliśmy w polskiej literaturze kryminalnej - nie tylko przenosi nas w końcówkę XIX wieku, ale i historię gatunkową opisuje z perspektywy młodej, charyzmatycznej kobiety, która dzięki swojej pozycji, jak i pieniądzom rodziny, może pozwalać sobie na więcej niż inne panny w jej wieku. Nie jest to więc mroczny kryminał, a raczej powieść detektywistyczna z domieszką awanturniczą. W tomie drugim wkraczamy w męski świat - biznesy, rozrywki, tajne organizacje i przeróżne spiski przejmują naszą uwagę, przez co wrażenie klasycznej powieści detektywistycznej z tomu pierwszego się rozmywa, ale za to ukorzenienie intrygi w historii, w ówczesnych zasadach, prawie i etykiecie robi duże wrażenie. Teraz pozostaje tylko pytanie - co przyniesie nam tom trzeci?
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka w papierze dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 21, 2026

Wygraj "Jeszcze nie teraz"! Konkurs patronacki

Wygraj "Jeszcze nie teraz"! Konkurs patronacki

Wygląda na to, że pogoda zatroszczyła się o to, by dobrze rozpocząć tę porę roku, na którą czekało tak wielu - w końcu dzisiaj mamy pierwszy dzień astronomicznego lata! A skoro pogoda już jest, to jedyne, o co jeszcze trzeba się zatroszczyć, to dobre książki - dlatego właśnie dzisiaj zapraszam Was na konkurs z nowym kryminałem Artura Żurka pt. "Jeszcze nie teraz"!

A jest to tytuł, który otwiera nową serię zatytułowaną Koło śmierci autora, który znany jest z tego, że lubi wrzucać swoje postacie w sytuacje bez wyjścia i uważnie przyglądać się im dylematom i podjętym decyzjom. I tak jest z Romanem, głównym bohaterem tej powieści, który musi zdecydować co teraz, w chwili, w której traci wszystko. Ale samo podjęcie decyzji wcale nie jest równoznaczne z jej realizacją, prawda? To historia, w której nic nie układa się gładko, a każda z postaci musi mierzyć się przede wszystkim z tym, co siedzi w jej głowie… Jest to więc powieść, która przypadnie do gustu czytelnikom ceniącym nie tylko dobrze rozpisane zagadki kryminalne, ale także dające do myślenia kreacje postaci, które nie zawsze podejmują decyzje, jakie podejmować powinny... 

Jeśli jednak jeszcze nie jesteście pewni, czy to książka dla Was, to zapraszam na moją recenzją, którą znajdziecie tu - klik!


By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Czy postać psychologa uwikłanego w zbrodnię jest dla Ciebie interesująca? Swoją odpowiedź uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 21 do 26 czerwca, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 3 lipca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze kierować się będę również stałą aktywnością uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profili autora książki (IG - klik!, FB - klik!), wydawnictwa na IG (klik!) i FB  oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 19, 2026

"Skwer Krwawiącego Serca" Elly Griffiths

"Skwer Krwawiącego Serca" Elly Griffiths

Autorka: Elly Griffiths
Tytuł: Skwer Krwawiącego Serca
Cykl: Harbinder Kaur, tom 3
Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgärd
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: powieść kryminalna
 
Elly Griffiths narodziła się niecałe dwadzieścia lat temu w Norfolk. To tam Domenica de Rosa spacerowała po mokradłach Titchwell Marsh ze swoim mężem, który właśnie przebranżowił się na archeologa. Podczas ich wędrówki opowiedział jej o dawnych wierzeniach związanych z tym miejscem, a to zasiało ziarno w płodnym umyśle pisarki - tak powstała jej pierwsza powieść kryminalna “Szlak kości”, początek cyklu z archeolożką Ruth Galloway, który przyniósł jej światową sławę. Autorka jednak na koncie miała już cztery książki obyczajowe, zatem by gatunki swojej twórczości rozróżnić, za namową swojej agentki, przybrała pseudonim literacki Elly Griffiths.
A choć teraz na koncie ma ponad trzydzieści powieści, kilka cykli kryminalnych i nagrody literackie, to jednak polski rynek cierpi na niedostatek jej twórczości. W 2011 roku ukazały się u nas dwa pierwsze tomy z Ruth Galloway, by dopiero po dwunastu latach, już pod szyldem Wydawnictwa Albatros, autorka pojawiła się ponownie z jednym z najnowszych jej cykli - z detektywką Harbinder Kaur.  W 2023 ukazały się dwa pierwsze tomy: “Piekło jest puste” i “PS. Dzięki za zbrodnie”, po czym znowu przyszło nam czekać aż trzy lata na kolejny tytuł - tom trzeci pt. “Skwer Krwawiącego Serca”, choć na rynku angielskim wydany był już kilka lat temu, a w  międzyczasie autorka zdążyła wydać kilka kolejnych powieści i rozpocząć kolejne cykle. Oby w końcu przyszedł czas na polską karierę Griffiths - po lekturze “Skweru Krwawiącego Serca” zdecydowanie mam ochotę na więcej!
 
Londyn, druga połowa września 2019 roku. Zbliżająca się do czterdziestki Angielka hinduskiego pochodzenia Harbinder Kaur w stopniu detektyw inspektor właśnie rozpoczęła pracę  w wydziale śledczym Policji Metropolitalnej, gdzie kieruje całym zespołem dochodzeniowym. To dla niej spory awans, ale też duże wyzwanie - dopiero co przeprowadziła się do Londynu z niewielkiej miejscowości, gdzie zostawiła całą swoją rodzinę i wszystkich znajomych. Traf chce, że jej pierwsza sprawa od razu okaże się śledztwem dużego kalibru, które przyciągnie uwagę krajowych mediów. Na zjeździe absolwentów w ekskluzywnym liceum Manor Park dochodzi do podejrzanej śmierci - to znany polityk, który dwadzieścia jeden lat temu zdawał w tym miejscu maturę. Teraz ze śladami białego proszku pod nosem znaleziony został martwy w łazience - przedawkowanie? Jego dawni szkolni znajomi wraz z policjantką Cassie, która nie tylko należała do tego samego rocznika, ale też trzymała się ze zmarłym w jednej paczce, wykluczają możliwość, by polityk w ogóle zażywał narkotyki. Badania medyczki sądowej to potwierdzają - to było upozorowane morderstwo. Kto go zabił? Trop zdaje się prowadzić do przeszłości, do dnia, w którym po zdanych maturach zginął w wypadku na stacji kolejowej jeden z nich… Czy paczka z Manor Park właśnie od tej chwili była przeklęta?
 
Książka rozpisana jest prolog, 47 rozdziałów i epilog. Każdy rozdział podpisany jest imieniem jednej z trzech bohaterek, której perspektywę poznajemy oraz dniem tygodnia, o ile ten ulega zmianie. Rozdziały nie są pisane jednym ciągiem, często dzielone są na krótsze fragmenty. Narracja powieści prowadzona jest trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez Harbinder oraz w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Cassie i Annę, dwie kobiety, które kiedyś należały do Grupy, czyli paczki nastolatków, do której zaliczał się też zmarły polityk. Narracja obydwu kobiet przeplata współczesne zdarzenia w wspomnieniami z przeszłości, narracja Harbinder jest skupiona na tu i teraz, na ważnym, pierwszym śledztwie, jakie w nowym miejscu prowadzi. Styl powieści jest lekki i spokojny, nawiązuje do klasyki gatunku powieści detektywistycznej, w której nie mrok zbrodni był najważniejszy, a zagadka i lekko podszyty humorem sposób jej przedstawienia. W tekście pojawiają się też nawiązania, a nawet dokładne cytaty do dzieł literackich, klasyki literatury, co prawdopodobnie jest cechą całego cyklu - tytuł tomu pierwszego zaczerpnięty był przecież z Szekspira, z “Burzy”, która i w tym tomie się przewija. Nie utrudnia to jednak lektury, wypada całkiem naturalnie, co daje wrażenie, że autorka jest bardzo dobrze zakorzeniona w historii literatury i historii Anglii (również takie wzmianki są od czasu do czasu zauważalne). Widać, że język w tej powieści jest ważny, słowa dobierane są tak, by uzyskać odpowiedni efekt, cały czas zachowując stylistyczną klasę.
“- Cześć, szefowo.
Harbinder uwielbia, kiedy tak się do nie zwracają. Chętnie wgrałaby to powitanie zamiast dzwonka swojej komórki.”
Mimo że “Skwer Krwawiącego Serca” to już trzecia książka z Harbinder Kaur, to jednak pisana jest tak, by dało się ją czytać jako powieść oddzielną. I dla mnie właśnie ten tytuł był pierwszym spotkaniem z tą bohaterką i tą autorką - nie czułam się w żaden sposób poszkodowana, niczego mi nie brakowało, choć przyznam, że główna bohaterka zaciekawiła mnie na tyle, że faktycznie chciałabym z czasem do dwóch poprzednich tomów wrócić. Niemniej jednak nie czułam, żeby coś mnie ominęło - poznałam Harbinder w momencie, w którym i ona rozpoczyna nowy etap swojego życia, po raz pierwszy opuściła rodzinne okolice, po raz pierwszy mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, a nie z własnymi rodzicami. To bohaterka przyjemna i ciekawa - Angielka hinduskiego pochodzenia o homoseksualnej orientacji, nie do końca pewna społecznie, ale doskonale znająca się na swojej pracy. Harbinder urzekła mnie swoim podejściem, poczuciem odpowiedzialności, a równocześnie potrzebą nawiązania z kimś bliższych, przyjacielskich relacji. Dzięki temu, że właśnie teraz trafiła do Londynu, czytelnik może odkrywać te miasto wraz z nią, a równocześnie poznać jej przeszłość, kiedy porównuje to, co ma teraz, do tego, co znała wcześniej. Co więcej, poprzez swoje pochodzenie i orientację bohaterka zwraca uwagę na wielokulturowość współczesnej Anglii, jak i wszystkie przejawy dyskryminacji - sama jest wyczulona na tym punkcie, sporo w tym temacie zauważa.
“- Typowe - zauważa Kim. - Mężczyzna traci panowanie nad sobą, ale kobieta jest zła jak osa.
- Nie ja ustanawiam zasady, Blondie - odpowiada Jake.
- Prawdopodobnie ustanawiasz. Bo reprezentujesz patriarchalny porządek - mówi Harbinder.”
Harbinder prezentuje spojrzenie na zagadkę kryminalną z zewnątrz, Cassie i Anna od środka. A choć obydwie należały do tej jednej Grupy, to przedstawiają dwa różne spojrzenia, dwie perspektywy na teraz i wtedy - bo w końcu na porównaniach przeszłości do teraźniejszości mocno ta intryga się opiera. Dwadzieścia jeden lat to dużo czasu na ułożenie sobie życia, założenie rodziny, zrobienie kariery, z czego członkowie Grupy ewidentnie korzystali. Poza nimi dwiema znajdują się tam politycy, muzyk i aktorka. To zderzenie ich dawnych marzeń i oczekiwań z tym, co faktycznie udało im się osiągnąć. Po tylu latach od rozstania w końcu wszyscy spotykają się ponownie - i tak jak dwadzieścia jeden lat temu, ktoś w czasie ich spotkania ginie. Przypadek?
“(...) za tymi brzydkimi ceglanymi murami kryło się takie bogactwo wspomnień, dobrych i złych, że nie mogłam się nadziwić, jakim cudem to wszystko nagle nie stanęło samoistnie w płomieniach, tak jak w filmach grozy domy zbudowane na wiekowych cmentarzach.”
Poprzez wracanie bohaterek to wspomnień z czasów licealnych możemy przyjrzeć się funkcji pamięci - dzięki dwóm perspektywom z dawnych lat jesteśmy w stanie dostrzec, że jedno zdarzenie może być interpretowane, zapamiętane na różne sposoby, a to, co po latach zostaje w pamięci, niekoniecznie zawsze musi być prawdą. Ponadto pojawia się temat traumy, tego w jaki sposób ona oddziałuje na pamięć, zapis tego, co było. To często poruszany motyw w literaturze, a jednak za każdym razem równie fascynujący.
“Pamięć jest dynamiczna, nieustannie podlega aktualizacji.”
Sama intryga bazuje na klasycznych założeniach gatunku - ważni są przede wszystkim ludzie w sprawę zaangażowani, zatem historia nabiera cech obyczajowych. Ich relacje, ich reakcje, sekrety, jakie skrywają, rozczarowania, których nie chcą okazać, są bazą, z której zbudowana została zagadka. Tempo akcji zatem nie jest szybkie, a uwaga skupia się na świadkach i kolejnych badanych tropach. I tych jest kilka - sprawa z przeszłości, polityczne zawiłości i listy, które zmarły dostawał, dają spore pole do manewru, a równocześnie rozpraszają uwagę śledczych - za którym tropem podążyć? Autorka raz po raz podsuwa jakieś tropy, choć nie do końca rozwija ich potencjał, podobnie jest z zakończeniem, po którym oczekiwałam czegoś więcej, efektu wow, spojrzenia na całą opowieść od kompletnie innej, acz nadal bardzo bliskiej całej fabuły strony.
“Kiedy długo żyjesz w strachu przed czymś, a ktoś w kilku słowach uwalnia cię od tego strachu, czujesz się dziwnie poirytowany.”
Te niedociągnięcia jednak neutralizuje klimat i miejsce powieści. Poruszamy się tu po Londynie, w którym dzielnice wielkich sław leżą tuż przy dzielnicach, w które strach się zapuszczać. Wielkie luksusowe domy kontrastują z małymi mieszkalnymi klitkami, a współczesna wielokulturowość miasta świetnie kontrastuje z cytatami i gatunkowym nawiązaniem do klasyki. Bogate dzieciaki, które wyrosły na znane osobistości funkcjonują tuż obok tych niewidzialnych, prowadzących zwyczajne, pełne codziennych trosk życia.
“Czas jechać do pracy, myśli Harbinder. Unosi rękę, gdy na światłach zatrzymuje się taksówka. Ilekroć to robi, zawsze ma wrażenie, że gra w filmie.”
Elly Griffiths w “Skwerze Krwawiącego Serca” sprawnie połączyła kilka elementów: klasykę gatunku z portretem współczesnego Londynu, wizję nastolatków wkraczających w dorosłe życie z postaciami wchodzącymi w wiek średni. Bardzo spodobał mi się sposób narracji - spokojny, elokwentny, niewymuszony, w odpowiednich momentach wykorzystujący ironię. Polubiłam też sposób kreacji postaci, przede wszystkim Harbinder, która zachowuje się, jak klasyczny detektyw (a przynajmniej się stara), a jednak jest kobietą bardzo nowoczesną. Choć rozwiązanie intrygi kryminalnej nie do końca sprostało moim oczekiwaniom, to nie uważam, że jest to coś, co przekreślałoby całą książkę, której spokojny sposób prowadzenia fabuły i skupienie na człowieku bardzo mi odpowiadały. Z pewnością nie było to moje ostatnie spotkanie z prozą Elly Griffiths!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 18, 2026

"Kłamstwa między nami" Jen Bray

"Kłamstwa między nami" Jen Bray

Autorka: Jen Bray
Tytuł: Kłamstwa między nami
Tłumaczenie: Magdalena Sommer
Data premiery: 10.06.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny / dramat rodzinny
 
“Kłamstwa między nami” to debiut literacki Jen Bray, do którego przygotowywała się od dawna. Kilkanaście lat literackich prób i błędów i osiemnastoletnia kariera dziennikarska w końcu zmotywowały ją do tego, by to zrobić - pokazać się światu jako autorka powieści kryminalnych. Na ten moment książka dostępna jest tylko na rynkach anglojęzycznych i polskim, w przyszłym roku ukazać ma się również w Niemczech. Autorka już teraz wspomina o pomysłach i pracy nad swoją drugą powieścią.
 
Czasy współczesne, kwiecień, południowo-wschodnie wybrzeże Irlandii, małe rybackie miasteczko Dunmore East, gdzie matka Lucy, Tary i Susanny ma niewielki domek pod wynajem, do którego tak naprawdę od czasów dzieciństwa dziewczynek nigdy nie przyjeżdżali. Teraz Susanna zabiera tam Lucy - mówi coś o wspólnej kolacji, szykuje cztery nakrycia. Zanim jednak wyjaśni Lucy, co to wszystko ma na celu, ktoś ją odwiedza, mężczyzna, z którym zaczyna się kłócić. Potem wychodzi, zanim jednak to zrobi, każe Lucy pozamykać dobrze drzwi i okna i nie ruszać się z miejsca. Problem w tym, że nie wraca, a kolejnego dnia w mediach pojawia się informacja o morderstwie w okolicy klifu tuż przy ich lokalizacji. Czy to może być Susanna? Co stało się poprzedniego wieczoru i po co starsza siostra ją tutaj ściągnęła? By rozwiązać zagadki teraźniejszości, Lucy będzie musiała odkryć historię ich rodziny sięgającą nie tylko jej własnej tragedii sprzed kilkunastu lat, ale i dalej - do czasu ostatnich rodzinnych wakacji w tym miejscu.
"(…) Jesteśmy zakładniczkami tego, co było (…). Nie możesz oczekiwać innej przyszłości, jeśli nie rozliczysz się z przeszłością."
Książka podzielona jest na trzy części i epilog. Części rozpisane są na pięćdziesiąt cztery krótkie, kilkustronicowe rozdziały, których akcja toczy się naprzemiennie: współcześnie, w Nowym Jorku roku 2011 i w Dunmore East w 1983 - czasy przeszłe zawsze na początku rozdziału są podpisane. Narracja historii współczesnej prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez Lucy, a przeszłości w trzeciej osobie również czasu teraźniejszego. Zdarzenia toczące się w Nowym Jorku pisane są z perspektywy kilku postaci, zdarzenia z 1983 przede wszystkich z perspektywy matki sióstr. Poprzez zaplątanie intrygi w przeszłość historia nabiera spokojnego, melancholijnego rytmu, a skupienie koncentruje się nawet nie tyle na samych zdarzeniach, co na emocjach, wspomnieniach i pamięci postaci. Język, jakim powieść jest pisana, jest bardzo przystępny, zarówno dialogi, jak i wewnętrzne przemyślenia postaci wypadają bardzo naturalnie. W tekście czasami pojawiają się fragmenty wiadomości, co jest odpowiednio zaznaczone. To wszystko składa się na książkę, którą czyta się łatwo, szybko i przyjemnie.
 
Mocny kryminalny akcent, od którego rozpoczyna się historia, zdaje się być tylko pretekstem, by odkryć przeszłość, sekrety i niedopowiedzenia, jakie narosły w tej jednej rodzinie przez lata. Bardzo szybko zatem narracja kieruje się w stronę dramatu rodzinnego i dwóch zdarzeń, wokół których na przestrzeni lat wyrósł mur milczenia i tajemnicy. To on powoduje emocje toksyczne - poczucie winy zbudowane na samych domysłach i oscylujące wokół egocentryzmu człowieka, bo przecież czyż nie jest tak, że osoby wrażliwe to siebie widzą jako przyczynek nieszczęść narastających dookoła? Tak jest z Lucy, późnym dzieckiem w tej rodzinie, jedyną z całej trójki, która wymagała zawsze opieki szczególnej przez synestezję dotykową, na którą cierpi. Wątek tej przypadłości wprowadza w historię ciekawy element fabularny i emocjonalny - poprzez niego empatia staje się zjawiskiem fizycznym, co wpływa na sposób funkcjonowania bohaterki. Jednak to nie jedyny powód jej obniżonego poczucia własnej wartości, a poprzez tę opowieść powoli, acz skutecznie będziemy docierać do sedna problemu.
“(...) tkwię uwięziona w pułapce tego, kim jestem, przeszłość i teraźniejszość walczą o moją uwagę.”
Choć Lucy przez narrację pierwszoosobową wydaje się czytelnikowi najbliższa, to jednak nie tylko ona zasługuje na uwagę. Tuż za nią ląduje Susanna, najstarsza siostra, pewna siebie, samowystarczalna, kobieta, która tak łatwo zawsze przejmuje ster i dba o swoją karierę - jest nagradzaną pisarką, która podporządkowała swoje życie tworzeniu opowieści, która poświęciła dla tego sukcesu wiele. Poprzez jej postać autorka ma szansę wpleść trochę motywów oscylujących wokół tworzenia literatury i priorytetów, bez których trudno jest współcześnie coś osiągnąć, a które mimo wszystko tak łatwo zacierają właściwe granice.
"Zawsze wydawało mi się, że istniało jakieś „przedtem”, gdy nasza rodzina była idealna jak na obrazku, i „potem”, gdy wszystko się popsuło.”
Trzecia, środkowa siostra wydaje się czarną owcą rodziny. Zbuntowana, kiedyś i teraz żyjąca na przekór, trzymająca się złych emocji, które utrudniają jej bliskie relacje z siostrami. Jej z całej trójki poświęcamy najmniej uwagi, a jednak przez tę swoją zadziorność i nieobecność jej rola w fabule mimo wszystko jest znacząca i wyrazista.
"Nasza rodzina miała życie przede mną.”
Każda z postaci otoczona jest kłębkiem toksycznych emocji, każda zdaje się odgrywać rolę, w jakie lata temu dały się wtłoczyć, a przez brak komunikacji pozwoliły frustracji, niedopowiedzeniom i szufladkowaniu narastać. Relacje siostrzeńskie przeplatane są zawiłością związków małżeńskich i to w dwóch perspektywach - teraz i kiedyś. Dlaczego w imię miłości tak łatwo idziemy na ustępstwa, zapominamy o swoich potrzebach, zatracamy się w drugiej osobie, a gdy orientujemy się, że jednak i my jesteśmy ważni, bardzo często okazuje się, że na zmiany jest już za późno?
 
No właśnie, wszystko sprowadza się tak naprawdę do decyzji. Błahych, podejmowanych w biegu, pod wpływem emocji, które nagle okazują się punktem zmieniającym całą przyszłość. Decyzji, których często się wstydzimy, które skrywamy, a to właśnie jest baza pod mur, z którego wyrastają toksyczne relacje pełne poczucia winy i niezrozumienia.
"(…)  zastanawiam się nad nieprzewidzianymi konsekwencjami pozornie prostych wyborów. Jak wybory podjęte pod wpływem impulsu mogą wszystko zmienić."
Cała ta opowieść toczy się na tle małej, irlandzkiej nadmorskiej wioski, gdzie życie płynie inaczej niż w Dublinie. Bliskość natury, surowość krajobrazu, który z daleka zdaje się piękny, a z bliska może okazać się zabójczy, wprowadzają ciekawy nastrój, tworzą dobre tło uwidaczniające ostre rysy rodzinnych relacji.
"Patrzysz na to z perspektywy osoby dorosłej. Przypomnij sobie, jak to jest być dzieckiem."
No koniec wróćmy do samej budowy powieści. Akcja prowadzona jest tempem spokojnym, w którym wspomnienia i refleksje zdają się liczyć mocniej niż to, co dzieje się teraz. Autorka dobrze czytelnika przez historię prowadzi - kończy rozdziały w odpowiednich miejscach, sprawnie korzysta z przeskoków czasowych tak, by czytelnik cały czas na coś oczekiwał. Jedne tajemnice narastają, inne się częściowo wyjaśniają, a intryga z kartki na kartkę robi się coraz bardziej rozbudowana. Jedynie samo zakończenie łatwo wpada w schematy, jest szybkie i zaskakująco sensacyjne jak na tak refleksyjny, podszyty mocnym wątkiem obyczajowym thriller.
 
Podsumowując, “Kłamstwa między nami” to dobry przedstawiciel gatunku thrillera psychologicznego, w którego centrum stoi rodzina. Jen Bray z dużym wyczuciem przygląda się trudnym emocjom, jakie w tej podstawowej komórce społecznej narastają, jak łatwo przemilczenia i uniki tworzą mur trudny do przebicia, a równocześnie zbroję, która po odpowiednio długim czasie zaczyna nas definiować. Ciekawa cecha jednej z bohaterek, wątek literacki i piękne surowe tło południowej Irlandii dodają historii charakteru, a przyjemnie prowadzona narracja zapewnia płynność i lekkość lektury. Debry debiut, dobra rozrywka, która zmusza do kilku refleksji - to thriller psychologiczny, jaki lubię. Czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka w papierze dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 17, 2026

"Zbrodnia, której nie było" Katarzyna Gacek

"Zbrodnia, której nie było" Katarzyna Gacek

Autorka: Katarzyna Gacek
Tytuł: Zbrodnia, której nie było
Cykl: Jaśminowy Dwór, tom 2
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał cosy crime
 
Katarzyna Gacek po skończonej psychologii wzięła się za… pisanie. Jest autorką scenariuszy polskich seriali telewizyjnych i filmowych, jak i powieści obyczajowych, kryminalnych i skierowanych do młodszego czytelnika. Swoją karierę literacką rozpoczynała w duecie z Agnieszką Szczepańską w 2008 roku, a dopiero dekadę później debiutowała solo z “W jak morderstwo”, które trzy lata później doczekało się ekranizacji. Na ten moment w dorobku literatury kryminalnej skierowanej do dorosłego czytelnika jest autorką trzech cykli: z Magdaleną Borowską, Agencja Detektywistyczna Czajka i Jaśminowy Dwór, co razem daje jej osiem powieści. Dwa pierwszy cykle zamknięte zostały w trylogii, zobaczymy, czy taki los czeka też Jaśminowy Dwór. Na ten moment liczy on dwie powieści: “Wypadek? Nie sądzę” (recenzja - klik!) z 2025 roku i “Zbrodnia, której nie było”, która ukazała się na polskim rynku właśnie teraz.
 
Do Nałęczowa zawitało lato. Gabriela Cybulska, która na prośbę rodziców kilka miesięcy temu przyjechała wspomóc ich w prowadzeniu pensjonatu Jaśminowy Dwór, teraz zdaje się coraz lepiej odnajdywać w nowej codzienności, ból po stracie męża już nie odbiera jej tchu, powoli też zaczyna patrzeć z nadzieją w przyszłość. Zresztą życie w spokojnym Nałęczowie nie stawia przed nią wielu wyzwań, ma więc czas, by z wszystkimi zmianami dobrze się oswoić. Pewnego wieczoru zaproszona przez przyjaciółkę Gosię udaje się na spotkanie lokalnego klubu książki. Gabi jest potrzebna jako ekspertka - ma na chorwacki kryminał spojrzeć okiem byłej policjantki. Kiedy kilka dni później w wypadku samochodowym ginie jej lekarka, Gabi zaczyna dostrzegać detale, które śledczy przegapili - czyżby to nie był wypadek, a dokonane z zimną krwią, okrutne morderstwo? Morderstwo, które mógł zapoczątkować wieczór z członkami Klubu Książki?
 
Książka rozpisana jest na prolog i 59 kilkustronicowych rozdziałów pisanych w większości z perspektywy Gabrysi w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, która równie mocno skupia się na zdarzeniach, co na przeżyciach wewnętrznych głównej bohaterki i towarzyszących jej postaci. Styl powieści jest prosty, klarowny, zdania są krótkie, a mimo to czuć, że autorka podchodzi do książki z dbałością o słowa, o to, jak układają się w zdania, jakie dają wrażenie. Dialogi wypadają przyjemnie, pozbawione są przekleństw, a słowa stosowane zamiennie, wzbudzają rozbawienie. Autorka prowadzi czytelnika przez tekst z lekkością i bardzo dobrym wyczuciem łączącym subtelny humor z poważnymi społecznie zagadnieniami.
"(…) to traumy najczęściej wprowadzają zaburzenia i blokady. A kiedy czakra trzeciego oka jest zablokowana, przestajemy ufać swojej intuicji, tracimy wiarę w marzenia i czujemy się bardzo samotni i zagubieni."
Mimo że jest to drugi tom serii, autorka zadbała o czytelników, którzy jeszcze z Jaśminowym Dworem się nie spotkali - w historię drugiego tomu wplecione są wzmianki o zdarzeniach z tomu pierwszego, wyjaśnione relacje i dylematy emocjonalne, przez co czytelnik dołączający do serii w tym momencie nie będzie czuł się zagubiony. W pewnym momencie wydało mi się nawet, że wzmianek o zdarzeniach przeszłych jest minimalnie za dużo, kilka razy powtórzone jest to samo, co może łatwiej wyłapać tym czytelnikom, którzy już z serią mieli do czynienia.
 
Podobnie jak w tomie pierwszym, tak i w drugim autorka mocno skupia się na głównych postaciach, na ich codzienności, emocjach, problemach i lękach, z jakimi się borykają, na zachwianej wierze w siebie. Problem z tym bezsprzecznie ma Gabi, która w ostatnim czasie dużo przeszła, a teraz staje przed wyzwaniem jak pogodzić w sobie dawną i aktualną ja. Problem z tym ma też jej przyjaciółka Magda, bibliotekarka, która swoje zamiłowanie do literatury posuwa o krok dalej i sama pisze kryminał. Dzięki temu autorka może wprowadzić czytelnika w świat lęków autora, pokazać, że pisanie wcale nie wiąże się z pewnością siebie, a jest ciągłym pasmem pytań i wątpliwości, z którymi walczy się dużo łatwiej mają obok siebie wsparcie drugiej osoby.
“Czuła, że zaczyna ją osaczać lęk. Ten sam, z którym walczyła przez ponad dwadzieścia lat. Lęk bycia niewystarczającą. Kiepską. Niezdolną. Lęk przed porażką. A może - lęk przed sukcesem?”
Bo te wsparcie jest w historii ważne. Tu za głównymi postaciami stoi ktoś (przyjaciel, rodzina), kto zawsze jest w stanie pomóc, interweniować, a czasami po prostu złapać za rękę, kiedy jest źle. Poczucie bycia kogoś tuż obok, daje siłę, której czasami sami w sobie nie czujemy, ale ma też drugą stronę medalu - czasami to właśnie przez brak tego poczucia, przez samotność, ludzie popełniają nierozważne czyny. Czyny, których w aktualnych czasach jesteśmy bardziej niż kiedyś świadomi, które czasami powodują nadwrażliwość, pochopne oceniania intencji innych. To bardzo trudne znaleźć środek, z jednej strony nie pozwolić sobie na naiwność, z drugiej na nadmierną podejrzliwość.
“Samotność sprawia, że człowiek staje się bezbronny i łatwo nim manipulować.”
Pojęcie rodziny analizowane jest też od innej strony - nie wszystkie rodziny są przecież szczęśliwe i bliskie, a nawet te dopada często proza codzienności. Toksyczne relacje, nierealne oczekiwania, różnice pokoleniowe, problemy, które dopadają człowieka z wiekiem, jak na przykład początki demencji, choć czasami są okryte dawką humoru, są ukazane dosadnie, nie pudrują rzeczywistości. Tutaj też lęki mają sporo możliwości przejęcia kontroli, lęki o dobro bliskich, lęki o to, jak zaakceptować zmiany. Poprzez próby postaci poradzenia sobie z nimi czytelnik może poczuć pewnego rodzaju wsparcie - nie jesteś sam z taką codziennością, inni też się boją, najważniejsze jest to, by nie dać się tym lękom sparaliżować.
“Nie ma miłości bez lęku, trzeba się z tym pogodzić. To koszt, jaki ponosimy.”
Jest jednak też i inny lęk, lęk, nad którym nie da się zapanować - fobia. W tej powieści autorka porusza coś, co dla wielu czytelników może ukazać się niekomfortowe - przez historię bardzo sugestywnie przewijają się pająki i fobia, jaką wywołują, tj. arachnofobia. Widać, że autorka dobrze ten wątek zgłębiła i dobrze przemyślała, mocno wplatając go w intrygę kryminalną i wątek literatury, jaki przez tę powieść się przewija.
 
A właśnie, a co z intrygą kryminalną? Oczywiście to ona stanowi bazę fabularną. Prowadzona jest w klasycznym stylu, z ukierunkowaniem na dobrą, trudną do rozwikłana zagadkę, która w tym wypadku toczy się dwutorowo - jest śledztwo, które w Lublinie prowadzi były partner Gabrysi, a o którym ona dowiaduje się dlatego, że związane jest ze sprawą, którą prowadzili kiedyś razem, jest też i prywatne śledztwo Gabi, która przygląda się sprawie wypadku samochodowego jej lekarki, który bardzo możliwe, że jednak wypadkiem nie był… Intryga jest dobrze rozpisana, jest ciekawa, niełatwa do przewidzenia i dobrze wpisana w zagadnienia społeczne i obyczajowe, jakie się przez tę opowieść przewijają.
“(...) ciągle obwiniasz siebie, a że nie da się na dłuższą metę żyć z takim ciężarem (...). Najpierw wybacz sobie, a potem wszystko się ułoży, zobaczysz.”
“Zbrodnia, której nie było” to subtelna historia kryminalna, w której wątki obyczajowe są równie ważne co sama intryga, w której wyraźnie czuć poczucie bliskości, a równocześnie tęsknoty, z którymi na różnych etapach życia się zmagamy. Jak budować pewność siebie, jak wybierać dobry kierunek podążania, rozwoju? Autorka nie mydli czytelnikowi oczu, nie twierdzi, że wyzwania codzienności są łatwe, ale poprzez to, z czym zmagają się jej postacie, daje poczucie, że nie wszystko trzeba tak mocno analizować, czasami po prostu warto sobie zaufać. Humorystyczne wstawki, za które w dużej mierze odpowiadają goście pensjonatu, nadają lekturze lżejszy ton, przez co określenie cosy crime nadal ma to swoje zastosowanie, choć mam wrażenie, że z wszystkich książek autorki, jakie czytałam, ta wydała mi się najpoważniejsza. Bez względu na proporcje powagi i humoru podoba mi się styl, w jakim autorka tworzy, jej przenikliwość, z jaką oddaje portrety psychologiczne i bolączki swoich postaci.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 16, 2026

"Anatomia morderstwa" Jo Murray

"Anatomia morderstwa" Jo Murray

Autorka: Jo Murray
Tytuł: Anatomia morderstwa
Tłumaczenie: Tomasz Szlagor
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller prawniczy / psychologiczny
 
“Anatomia morderstwa” to debiut Jo Murray, który na rynku polskim wydany został niecały miesiąc po premierze w rodzimym kraju autorki - Wielkiej Brytanii, gdzie w kilka dni osiągnęła status bestsellera, a jeszcze przed swoją premierą prawa do jej ekranizacji zostały zakupione przez AppleTV+, które zdecydowało się stworzyć z tej historii drugi sezon serialu “Uznany za niewinnego”. Jego premiera zapowiedziana jest już na jesień tego roku!
Sukces literacki tej autorki ma dobre podłoże - po studiach z literatury klasycznej i prawa, sama przez jakiś czas stawała przed sądem jako adwokatka karna. To właśnie z tych doświadczeń korzystała pisząc swoją pierwszą powieść w czasie, gdy z kariery prawniczej zrezygnowała na rzecz wychowania dwójki dzieci.
 
Anglia, Newcastle, 9 września 2024 roku. Trzydziestokilkuletnia adwokatka karna Leila Reynolds wraca po ciężkim dniu w sądzie do kancelarii prawnej, dla której pracuje. Jest jednak przekonana, że to teraz czeka ją trudniejsze zadanie - musi wziąć udział w przyjęciu, jakie właśnie tam teraz się odbywa. Atmosfera zdaje się jednak pasować do jej nastroju - jest dziwnie cicho, ludzie są smutni. Dlaczego? Bo zginął jeden z nich. Zaledwie trzy dni temu zamordowany został sędzia Sądu Koronnego, człowiek sprawiedliwy, poważany i praworządny. I właśnie teraz Leila dowiaduje się, że to ona bronić ma oskarżonego. Oskarżonego, którego dobrze zna, którego kilka lat temu broniła z marnym skutkiem za inne przestępstwo. Nie sama sprawa jest jednak najgorsza, a przeciwnik, który będzie stał po drugiej strony sali sądowej. Oskarżającym będzie Julian Kesler, jeden z najlepszych prawników i radców koronnych kraju, jej własny mentor i… mąż.
“Lubię obserwować ludzi. To poniekąd część mojej pracy. Człowiek staje się bardzo wyczulony na zachowania innych. Bycie adwokatem zmienia cię w domorosłego psychologa. Często te najdrobniejsze szczegóły obnażają największe sekrety.”
Książkę otwiera spis podstawowych zagadnień prawnych tj. morderstwo, ława oskarżonych czy adwokaci, po czym rozpoczyna się akcja rozpisana na prolog, dwie części (przed procesem i proces) oraz epilog. Części rozpisane są na krótkie, kilkustronicowe rozdziały, których w sumie jest 74. Pisane są naprzemiennie z perspektywy Leili z określeniem czasowym (w pierwszej części to odliczanie do procesu, w drugiej dni procesu z dokładnością do godziny) oraz tajemniczej postaci kryjącej się pod określeniem Świadek X. Obydwie postacie przedstawiają historię w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego, a język, jakim się posługują, jest swobodny, zagadnienia prawnicze, jeśli się pojawiają, są jasno tłumaczone albo przez same postacie, albo w przypisach. Styl jest płynny, mocno skoncentrowany na psychologicznych aspektach powieści, a jedyne, czego w nim brakuje to feminatywy. 
“Większość ludzi woli myśleć, że w niczym nie przypomina kryminalistów, o których się słyszy. Prawda jest jednak taka, że dzieli nas tylko parę kroków od skończenia na ławie oskarżonych.”
Poprzez narrację pierwszoosobową tym, co mocno przyciąga uwagę, są kreacje psychologiczne postaci. Leila, główna bohaterka, zdaje się być jedyną kobietą w bardzo męskim towarzystwie, która na każdym kroku musi znosić lekceważenie jej umiejętności i doświadczenia, mimo faktu, że w swojej jedenastoletniej prawniczej karierze już zdołała wiele osiągnąć. Jednak to właśnie ta sprawa będzie dla niej największym wyzwaniem - nie tylko ze względu na kaliber zbrodni, ale też fakt, że przez najbliższe sześć miesięcy będzie przeciwniczką dla własnego męża. I tak jej związek wchodzi o oko fabuły - obserwujemy, jak wygląda jej relacja z Julianem, mężczyzną pewnym siebie, który ma niesamowitą charyzmę i dar urzekania wszystkich, w tym oczywiście ławy przysięgłych. Co prawda, Leila zna jego sztuczki, którymi dzielił się z nią w czasie, w którym był jej mentorem, jednak czy na pewno poznała wszystkie?
“W sali sądowej milczenie jest złotem. Pauza w odpowiednim momencie ma większą moc niż sto nieprzemyślanych słów.”
Tak naprawdę każda kreacja postaci jest doskonale wyważona psychologicznie - dopracowana i spójna, a zarazem przedstawiona tak, że bardzo łatwo jej postrzeganie poddać manipulacji. Tak naprawdę nikt nie jest tu jednoznaczne dobry czy zły, nawet jeśli właśnie takim z początku się wydaje.
“Niestety, życie nie jest czarno-białe, ale ma pełne spektrum szarości. Złożone, skomplikowane, pełne niuansów. I taki też jest ten proces.”
Największą zagadkę postaci stanowi jednak ktoś określany mianem Świadka X, ktoś, kogo bardzo trudno jednoznacznie do odgrywanego przez niego miejsca w intrydze przypisać, a kto podświadomie od początku budzi niepokój. Jasne jest, że ten ktoś mocno namiesza, że ma jakiś niekoniecznie chwalebny cel. To rewelacyjnie poprowadzona postać, którą umiejętnie autorka w fabule mataczy.
“To jest klucz; kiedy ludzie zaczynają mówić do kogoś, kto jest chętny słuchać, wyjawią wszystko. Wszyscy chcemy zostać wysłuchani, nawet za cenę zdradzenia naszych własnych sekretów.”
Intryga powieści jest wielowątkowa, skupia się przecież nie tylko na przygotowaniu do procesu, prywatnym śledztwie i psychologicznych manipulacjach adwokatki i oskarżającego, ale też na ich związku i uczuciu osaczenia, które Leila coraz mocniej zaczyna odczuwać. Nie można też zapomnieć o Świadku X, którego rola bardzo długo jest niejasna. Autorka prowadzi czytelnika przez te zawiłości fabularne z gracją i wyczuciem - choć sama akcja nie toczy się w zawrotnym tempie, to wszystkie chwyty na przyciągnięcie uwagi czytelnika są odpowiednio wykorzystane. A choć po drodze w fabule zaskoczeń nie brakuje, to i tak na szok, w jaki wprowadza czytelnika rozwiązanie zagadki, przygotować się nie sposób. Jestem pod wrażeniem stopnia zaplątania wątków fabularnych, manipulowania nimi tak, że niełatwo samemu wpaść na właściwy trop (a przynajmniej właśnie tak było w moim przypadku).
“Na tym świecie nie brakuje ludzi, którzy potrafią dobrze kłamać, ani takich, których łatwo omamić. Zbierz ich razem i masz niebezpieczną sytuację. Takim można wmówić wszystko.”
Mimo świetnie rozpisanej fabuły i psychologicznych kreacji postaci, książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie refleksje, do jakich zmusza. Tu wszystko zdaje się mieć dwie strony medalu, które zauważa się w zależności od przybranej perspektywy. Autorka porusza takie kwestie jak wpływ innych ludzi na nas samych - wychowanie, nauczanie, ludzie, których podziwiamy w innym świetle mogą stać się kimś, kim będziemy pogardzać. Czy człowiek może się zmienić, czy po prostu zmienia się to, jak się go postrzega? A może tak naprawdę w każdym z nas kryją się patologiczne, toksyczne skłonności?
“Technika przesłuchania krzyżowego (...). Spraw, żeby spanikowali, wpędź ich w stan zagrożenia, następnie przywróć im poczucie bezpieczeństwa, a większość ludzi da ci, czego tylko chcesz.”
Nie można też nie wspomnieć o stronie prawnej powieści, w końcu cała historia rozgrywa się wśród prawników, a spora jej część toczy się na sali sądowej. I to coś nowego dla polskiego czytelnika, a przynajmniej dla mnie samej - do tej pory wszystkie thrillery prawnicze, jakie czytałam, rozgrywały się w USA lub w Polsce, z prawem UK jeszcze do czynienia nie miałam. A przecież w każdym kraju prawo wygląda nieco inaczej, bo choć podobieństwa są, to i różnice są zauważalne. Tu autorka wprowadza nas w świat prawników przywdziewających niewygodne peruki i togi, których materiał świadczy o zawodowych zasługach. Prawników, którzy ze względu na specyficzne prawo, mimo pracy w jednej kancelarii, mogą stanąć po przeciwnych stronach barykady.
„Jestem adwokatem, moją bronią są słowa. Uważnie dobrane słowa w odpowiednich okolicznościach potrafią znokautować.”
Podsumowując, debiut Jo Murray robi ogromne wrażenie bez względu na to, czy rozpatruje się go w kontekście thrillera prawniczego, czy psychologicznego. Bo tu po prostu wszystko się ze sobą zgadza, wszystko pasuje, wszystko się zazębia, a jednocześnie nic nie jest po prostu czarno-białe - ani postacie, ani zdarzenia, dla których wystarczy niewielka zmiana perspektywy, dorzucenie kilku detali, by na wszystko można było spojrzeć inaczej. Wielowątkowa fabuła zdaje się nie mieć słabych punktów, od początku do końca wzbudziła we mnie duże zaangażowanie. Poza samą rozrywką można też dopatrzeć się kilku ciekawych społecznych i psychologicznych analiz, kilku refleksji na temat funkcjonowania człowieka w społeczeństwie i pojęcia sprawiedliwości. Jeśli tylko Jo Murray zdoła w swojej drugiej książce utrzymać podobny poziom, co w “Anatomii morderstwa”, może okazać się, że najwięksi męscy przedstawiciele tego gatunku mają w niej sporą konkurencję!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!