Autor: Bruce Holsinger
Tytuł: Kwestia winy
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Data premiery: 17.06.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller psychologiczny /
obyczajowy
Bruce Holsinger jest cenionym amerykańskim
profesorem specjalizującym się w średniowiecznej literaturze angielskiej, który
równocześnie wykłada współczesną teorię krytyczną. Zdobywca wielu stypendiów,
pisze zarówno beletrystykę, jak i dzieła non-fiction. W dziedzinie literatury
rozrywkowej debiutował w 2014 roku powieścią historyczną, która rok później
doczekała się kontynuacji. Po nich autor skierował swoją twórczość w bardziej
współczesną stronę, trudne do jednoznacznego przypisania gatunkowego powieści, których
bazą stają się tematy go frapujące. Jak na przykład sztuczna inteligencja i jej
koegzystowanie w świecie zwyczajnego człowieka, nad którą pochyla się w swojej
najnowszej, piątej książce pt. “Kwestia winy”. W Polsce to dopiero druga
powieść z jego nazwiskiem na okładce, która doczekała się tłumaczenia, pierwsza
“Szkoła geniuszy” wydana została w 2020 roku.
Czasy współczesne, początek wakacji.
Pięcioosobowa rodzina Cassidy-Shawów jedzie na ostatni turniej lacrosse’a w tym
sezonie. Za kierownicą sterowanego przez AI samochodu siedzi siedemnastoletni
Charlie, tuż obok jego ojciec Noah z laptopem na kolanach dopracowuje ostatnie
pismo dla klienta przez rozpoczęciem rodzinnego weekendu. Z tyłu siedzą trzy
przedstawicielki płci pięknej tej rodziny: Lorelei pracująca nad swoimi
kolejnymi projektami dotyczących etyki AI i dwie nastolatki Izzy i Alice. To
czas, który każdy poświęca sobie, oczywiście poza Charliem, który powinien
pilnować trasy samochodu. Jednak dzieje się inaczej i nagły krzyk jego siostry
sprawia, że wykonuje ostry skręt kierownicą, co kończy się wypadkiem, w którym
to, że nikt z ich rodziny nie zginął jest prawdziwym cudem. Niestety szczęście
nie dopisało drugiemu samochodowi - starsze małżeństwo zginęło na miejscu.
Miesiąc po tym zdarzeniu rodzina
Cassidy-Shawów nadal nie doszła do siebie. By złagodzić nastroje, może
przepracować to, czego nie udało im się wyjaśnić do tej pory, wybierają się na
tydzień nad zatokę Chesapeake. Jednak i to nie idzie zgodnie z ich
oczekiwaniami - właśnie rozpoczynają się najgorętsze dni lata, a po przeciwnej
stronie zatoki klimatyczne stare zabudowania kupił miliarder, który zrobić z
tego miejsca nie tylko betonozę, ale też wszędzie lata helikopterem, który
trzęsie im wynajętym domem w posadach. Jak w takich warunkach dojść ze sobą do
ładu, jak sprawić, że rodzina pogodzi się z konsekwencjami wypadku i odzyska
spokój? Szybko okazuje się jednak, że to nie uciążliwy sąsiad jest największym
problemem, a ich własne małe tajemnice.
„Regresja „gdyby tylko”: przygnębiająca,
nieskończona, bezowocna, a jednak niemożliwa do uniknięcia – ponure pytania o
to, co wszyscy mogliśmy zrobić inaczej.”
Książka rozpisana jest na prolog, pięć
tytułowanych części i epilog. Części podzielone są na sześćdziesiąt rozdziałów,
które składają się na narrację Noah w pierwszej osobie czasu teraźniejszego,
fragmenty książki Lorelei “Silikonowe dusze. Kwestia winy sztucznych umysłów”,
internetowe rozmowy Alice z kimś o imieniu Blair oraz artykuły prasowe czy inne
dokumenty oddziałujące na to, jak toczy się akcja. W tym wszystkim to narracja
Naoh jest podstawą, pozostałe elementy uzupełniają obraz przez niego przedstawiony.
Styl powieści jest płynny, przyjemny w lekturze, dialogi prowadzone są z
lekkością, a ciągłość myśli narratora spójna i bardzo w emocjach ludzka. W
samej warstwie językowej czuć, że napisał ją ktoś, kto ma szeroki zakres słów,
autor jednak trudnymi słówkami się nie popisuje, wszystko wypada bardzo
naturalnie.
„Ludzie, którzy zginęli.
Dziwne sformułowanie: rzeczowe, bez
moralnego ciężaru i bez wskazania sprawcy. Jeszcze wczoraj mówiła: „Zabiliśmy
dwoje ludzi”. Jeszcze wczoraj Drummondowie byli nierozerwalnie z nami związani
samą strukturą gramatyczną jej zdania. Teraz to już tylko „ludzie, którzy
zginęli”.”
Główny bohater, a zarazem narrator powieści
Noah przedstawia nam się jako ta mniej inteligentna połowa w jego związku
małżeńskim. Ożenił się z kobietą, która przez światowych specjalistów etyki i
AI uznawana jest za geniuszkę, która w tym środowisku przez niektórych
traktowana jest jak bożyszcze. A choć ich małżeństwo zdaje się działać jak
dobrze naoliwiona maszyna, to czuć też, że Noah jest trochę tą sytuacją zmęczony,
sfrustrowany - stara się nieustannie “iść na rękę” żonie, co ostatnio bardzo
często obraca się przeciwko niemu. To skomplikowana i niejednoznaczna postać,
która tymi ciągłymi próbami “ułatwiania” życia, czyli zwyczajnymi
przemilczeniami, na pewno nie wzbudza zaskarbia sympatii czytelnika. Ale to nie
o sympatię przecież w tej powieści chodzi, a o dobrą historię i tematy, jak
dzięki niej porusza.
„(...) chciałem gwarancji, pewności już na
starcie, że wszystko mu się uda. Że nie będzie musiał liczyć na szczęście ani
wygrać na loterii, tak jak ja. Że nigdy nie znajdzie się w sytuacji, w której
to wszystko mogłoby po prostu wyślizgnąć mu się z rąk.”
Akcja powieści prowadzona jest tempem
spokojnym, początkowo historia kieruje się w stronę obyczajową, rodziny
próbującej pogodzić się z konsekwencjami zdrowia fizycznego i psychicznego po
wypadku, za który nie wiadomo kto ponosi odpowiedzialność. Dopiero gdzieś w
okolicy połowy powieści tempo akcji przyspiesza, pojawiają się znaczące twisty
fabularne, które są charakterystyczne dla gatunku thrillera i które sprawiają,
że mimo wakacyjnego klimatu (w końcu rzecz dzieje się latem nad zatoką, po
której w tę i z powrotem śmigają na deskach i w kajakach bohaterowie), napięcie
odczuwalnie wzrasta. Im dalej w fabułę tym bardziej wikłamy się w sieć kłamstw,
których ujawnienie może mieć nieprzewidywalne konsekwencje. Finał powieści jest
ciekawy, kieruje myśli w całkowicie inną stronę - pochyla się mocno na
zagadnieniami AI.
„Ta cała sztuczna inteligencja jest jak
karta „wyjdź z więzienia na wolność”.”
Bo choć przez całą powieść sztuczna
inteligencja jest w rzeczywistości postaci obecna, to jednak przez większą jej
część pozostaje w tle. Dopiero pod koniec jasno wybrzmiewa kwestia
odpowiedzialności, kwestia tego, czy w ogóle jest możliwe, by mieć pewność, że
stworzona przez człowieka, ale podejmująca własne decyzje AI, będzie czynić
dobro, kiedy nieraz człowiek sam dobra wybrać nie potrafi. Autor bardzo dobrze
przedstawia zagadnienia, z jakimi teraz globalnie się mierzymy - przedstawia
świat, w którym rozwój AI wydaje się nieunikniony, na który jednak ludzie nie
są gotowi. Poprzez swoją nieświadomość, niezrozumienie funkcjonowania AI,
poprzez brak odpowiedniego prawa regulującego życie ze sztuczną inteligencją.
Choć dylematy moralne pozostają, autor jasno obrazuje jedno - AI będzie nam w
życiu towarzyszyło, więc bez względu na to, jak bardzo będziemy temu przeciwni,
jak bardzo będziemy chcieli się od tematu trzymać z dala, to i tak się będzie
dziać. A czy odwracając wzrok nie szkodzimy przyszłości? Czy pozwalając, by
temat AI pozostawał w rękach tych, którzy działają z pobudek technologicznych
czy finansowych, nie przyzwalamy na to, by zapominano o wartościach? Żebyśmy
tylko nie obudzili się, kiedy będzie już na to za późno.
„Programujemy system, dajemy mu prawo do
tłumaczenia naszych dylematów moralnych, a następnie uruchamiamy przyciskiem. A
potem ufamy.”
Przez większą część lektury jest to jednak
opowieść o rodzinie, o relacjach, o tych cienkich połączeniach pomiędzy jej
członkami, którzy lawirują pomiędzy prawdą a kłamstwem. Każdy z nich skrywa
więcej sekretów niż można przypuszczać, każdy stawia czytelnika przed pytaniem
o swoje własne relacje rodzinne, przemilczenia i ustępstwa. Przyglądamy się
dynamice związku partnerskiego, w którym jedna strona emocjonalnie czuje się od
drugiej gorsza, a może po prostu niepewna, relacjom rodzeństwa i dzieci z rodzicami,
lękom rodziców, którzy tak bardzo chcą dla swoich dzieci dobrze, że nie
dostrzegają, że ich troska może przynieść skutek odwrotny, spowodować, że
dziecko wkraczające w dorosłość, zamiast wejść w nią gładko, zachłyśnie się
możliwością decydowania o sobie. Autor mocno bazuje na rodzicielskich wysiłkach
zapewnienia dzieciom lepszego startu w życie niż mieli oni sami, jednak
robiących to za pomocą pieniędzy, nie rozmowy. Ale czy lepsza szkoła, większa
liczba zajęć, czy dobry sprzęt mogą nauczyć, jak radzić sobie z problemami,
dylematami moralnymi?
„(...) czas się pogodzić ze straszną
prawdą. Nie zdołamy kontrolować naszych dzieci, a tym bardziej chronić.
Skutecznie. W pełni. (...) Bo nikt nie zdoła zapewnić dzieciom bezpieczeństwa
na zawsze, nawet ty, Danielu. Nie pomogą żadne pieniądze, żadna liczba
ochroniarzy ani aplikacji śledzących w smartfonach. Nieważne, jak dobry jest
twój algorytm, nie ochronimy ich przed wszystkim. Po prostu się nie da.”
Tytułowa kwestia winy rozpatrywana jest więc
na dwóch głównych poziomach: kto ponosi winę za przewinienie wchodzącego w
nastoletniość dziecka - ono czy rodzic? I kto ponosi winę, gdy w konsekwencji
działań maszyny sterowanej przez AI dochodzi do katastrofy? W jaki sposób w
kategorii AI mówić o winie?
„Możemy być wszyscy ubezpieczeni od
aresztowań, pozwów, upokorzenia czy publicznego uznania winy. Ale ciężar
odpowiedzialności pozostaje i ściska gardło.”
Bruce Holsinger stworzył powieść na miarę
naszych czasów, która dosadnie uświadamia, że choć nie zdajemy sobie jeszcze z
tego sprawy, żyjemy w całkiem innej rzeczywistości niż jeszcze dekadę temu. W
rzeczywistości, w której część funkcji, część decyzji (!) oddajemy maszynom
uczącym się samodzielnie, a więc takim, które w jakiś sposób same podejmują
decyzje. Autor pyta o wszystko, co w ten świecie ważne: moralność,
odpowiedzialność, decyzyjność. To jednak dzieje się na tle historii
uniwersalnej, historii o rodzinie, w której dzieci są dziećmi, a rodzice
próbują się zatroszczyć o dobro rodziny i siebie nawzajem tak, jak potrafią
najlepiej. Tylko czy czasami chęć uchronienia drugiej osoby przed bólem na
dłuższą metę może podziałać krzywdząco? To zmuszająca do wielu ciekawych
refleksji powieść prowadzona spokojnym tempem i mimo wszystko z przyjemnie
wakacyjnym klimatem. Poproszę o więcej książek Holsingera w polskim tłumaczeniu!
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Sonia Draga.