Autorka: Yrsa Sigurðardóttir
Tytuł: Złe decyzje
Cykl: Czarny lód, tom 2
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Data premiery: 08.04.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 376
Gatunek: thriller kryminalny
Yrsa Sigurðardóttir to najpopularniejsza
współczesna islandzka pisarka, której nagradzane, bestsellerowe powieści
kryminalne tłumaczone są na ponad trzydzieści języków. Debiutowała pod koniec
lat dziewięćdziesiątych książką dla dzieci, na rynku literatury kryminalnej
pojawiła się kilka lat później - w 2005 roku ukazał się “Trzeci znak”, pierwszy
tom cyklu z prawniczką Thorą, który szybko został przetłumaczony na inne języki
zyskując sobie światową sławę. Do Polski twórczość Sigurðardóttir trafiła praktycznie
od razu, bo już rok później i przez kolejne osiem lat wydawana była przez
Wydawnictwo Muza, pod szyldem którego ukazała się cała debiutancka seria
autorki i powieść jednotomowa. Od 2018 roku autorką na polskim rynku opiekuje
się Wydawnictwo Sonia Draga, które właśnie teraz wydaje jej trzecią serię
kryminalną - Czarny lód zapoczątkowany genialnym thrillerem “Znikąd pomocy”
(recenzja - klik!). “Złe decyzje” to tom drugi, który na rodzimym rynku autorki
ukazał się w 2022 roku, polski czytelnik musiał więc na tłumaczenie trochę
poczekać. Dobra informacja jest taka, że jeszcze trzy najnowsze książki Sigurðardóttir
czekają na tłumaczenie - kolejne dwie z cyklu oraz jednotomówka. Już teraz
czekam na nie z niecierpliwością!
Południowe wybrzeże Islandii, Heimaey
wchodząca w skład Wysp Westmana. To tam 23 stycznia przypływa piątka
trzydziestoletnich przyjaciół, których przygnały tam wyrzuty sumienia - właśnie
zmarła ich znajoma, która należała do ich studenckiej paczki. W ostatnich
latach jednak kontakt z nią im się urwał, nie odpowiadali na jej wiadomości,
nie zareagowali nawet, gdy pisała, że leży w szpitalu śmiertelnie chora… Czy
przyjazd na jej pogrzeb choć trochę odkupi ich winy? Taką mają nadzieję, jednak
już od samego początku ich spotkania wszystko idzie nie tak, jak powinno…
Cztery dni później na wyspę wezwany zostaje
islandzki wydział kryminalny - policjanci Týr i Karó wraz z patolożką Idunn,
dla której ze względów prywatnych powrót na wyspę łatwy nie jest. Nie ma jednak
wyjścia - Idunn jest jedyną patolożką w kraju, a na Heimaey czekają na nią aż
dwa ciała: jedno spalone, drugie nienoszące żadnych ran, które miałyby okazać
się śmiertelne. Kim są, w jaki sposób doszło do ich śmierci i jak łączą się z
wyprawą piątki przyjaciół sprzed kilku dni?
Książka rozpisana jest na 31 rozdziałów i
epilog. Akcja powieści toczy się naprzemiennie w dwóch czasach - przed
morderstwem i po, rozpoczynając od dnia pierwszego tj. 23 stycznia, a kończąc
na dniu dziewiątym 31 stycznia. Każdy rozdział podpisany jest dniem i datą, ale
nie każdy dzielony jest już na krótsze fragmenty - nie ma to wpływu na odbiór
lektury, rozdziały i tak liczą po kilka stron, a każdy absorbuje tak, że nie
chce się go przerywać w połowie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie
czasu przeszłego z dwóch perspektyw: zdarzenia przed morderstwem opisuje
Trausti, młody lekarz, który na pogrzeb Guggi przyleciał aż ze Stanów, a
zdarzenia po morderstwie przedstawione są przez patolożkę Idunn. Akcja
prowadzona jest tempem umiarkowanym, mocno skupia się na samych postaciach,
przez co sporo w niej opisów, dialogi nie dominują, choć tekst układa się tak
gładko, że sama zauważyłam to dopiero teraz, przeglądając książkę na potrzeby
recenzji. Język, jakim posługuje się autorka, jest uniwersalny, raczej
pozbawiony przekleństw, dobrze stonowany. W prostych słowach buduje odpowiedni
nastrój.
Bo nastrój to jeden z najważniejszych punktów powieści,
a zarazem konsekwencja miejsca, w którym toczy się akcja. Tym razem to nie
niewielka Islandia, ale jeszcze mniejsza wyspa, miejsce, w którym dosłownie
wszyscy się znają. Miejsce, w którym policja nawet nie ma dwóch namiotów dla
techników, a ostatnie morderstwo popełniono tam lata temu. Małomiasteczkowy
klimat jest mocno wyczuwalny, a dzięki zamknięciu wyspy przez pogorszenie się
warunków atmosferycznych, klimat robi się klaustrofobiczny. Każdy element
otoczenie odpowiada za pogłębianie dusznego nastroju - fale uderzające o brzeg,
nieustanna szaruga, pole wulkaniczne, urwiska doskonale oddają surowość tego
miejsca, które w chwili, gdy zostaje popełniona zbrodnia, przemienia się w coś
na kształt pułapki.
“(...) im mniej się dzieje w czyimś życiu, tym większą ten ktoś ma potrzebę omawiania go w szczegółach.”
Niemniej jednak intryga powieści zbudowana
jest inaczej niż w tomie pierwszym, gdzie pułapka była potraktowana bardziej
dosłownie, choć pod kątem samej budowy wygląda podobnie - i tam, i tutaj, akcja
toczy się przed i po morderstwie. Tutaj jednak autorka nie skupia się tak mocno
na budowaniu napięcia, które sprawia, że czytelnik aż trzęsie się z emocji.
Tutaj liczy się przede wszystkim ciężar decyzji, które zarówno przed, jak i po
morderstwie postacie muszą podjąć. Ciężar, który przytłacza z każdą kolejną
decyzją coraz mocniej. Zamiast typowego dla thrillera napięcia, jest uczucie
smutku, który wynika z tego, że poprzez tę powieść zadajemy sobie pytanie - czy
autorka doszła do tego kim naprawdę jest człowiek?
Bo jej powieść pełna jest pytań, które musimy
sobie zadać. Pytań o to, w którą stronę kierują się nasze decyzje - czy zawsze,
nawet kiedy twierdzimy, że postępujemy uwzględniając dobro innych, są podszyte
egoizmem? Czy wystarczy, by ktoś pozwolił nam na usprawiedliwienie, by wybrać
to, co dobre dla nas, a nie właściwe, czy dobre dla innych? I czy tak naprawdę
zawsze pozwalamy sobie na wybór? Przecież ile w życiu jest takich decyzji,
które podjęły się same, które wynikają z zaniedbania, tego, że pozwoliliśmy, by
los toczył się po swojemu, a decyzje podejmowali inni? To przecież łatwiejsze
rozwiązanie, z którego na pewno każdy z nas w życiu nieraz korzystał. Czy
jednak to nie doprowadza do przesuwania granic tego, co jest według nas
akceptowalne, a co nie?
“Są chwile, kiedy najgorszym wyjściem jest nie podjąć żadnej decyzji. Taka chwila właśnie nadeszła.”
Historia przed morderstwem toczy się w grupie
przyjaciół, a to przenosi kolejne ciekawe refleksje na temat tego, jak inaczej
postępujemy, gdy jesteśmy wśród innych, w sytuacji, gdy decyzja musi zostać
podjęta nie przez jedną osobę, a kilka. Autorka dobrze wybrała swoje postacie,
bo mimo pięciu bohaterów, każdy z nich prezentuje nieco inny typ człowieka, a
to sprawia, że możemy dobrze przyjrzeć się mechanizmom podejmowania takich
wspólnych decyzji. Dla czytelników jednak najbliższy jest Trausti, który od
zawsze pełnił w grupie rolę tego wycofanego, tego nie zawsze zauważalnego,
który po cichu, na samym tyle grupy pilnuje porządku. Ta kreacja mocno wpływa
na odbiór powieści, bo jest to człowiek mocno przeciętny - z dobrym kodeksem
moralnym, ale nie na tyle silny, by nie ulec napięciom w grupie. Ale czy tak
naprawdę ktokolwiek jest na tyle silny?
“Co jest lepsze - wieść wymarzone życie, będąc dręczonym wyrzutami sumienia, czy przeżyć je z czystym sumieniem, przypłaciwszy to rezygnacją z ambicji i zawodowej satysfakcji?”
Historia po morderstwie ma wyraźnie kryminalny
charakter, w przeciwieństwie jednak do tomu pierwszego nie jest przedstawiona z
punktu widzenia policji, a patolożki, która jest postacią mocno w sobie
zamkniętą, co z kolei mocno wpływa na to, jak rozdziały pisane z jej
perspektywy wyglądają. Nie są dynamiczne, nie są porywające w sensacyjnej
formie, a wręcz odwrotnie - prowadzone są spokojnie, po cichu, ale wydźwięk
emocjonalny mają podobnie głośny co te, prowadzone z perspektywy Traustiego.
Idunn to ciekawa kreacja kobiety, które nie może wyzbyć się emocji, jakie
podyktowało się dzieciństwo, przyzwyczajenia i urazy są nadal w niej żywe. Ale
czy tak naprawdę ktokolwiek z nas zdolny jest odciąć się od tego, co nas w
młodości ukształtowało?
“Groza ma swój urok dla tych, którzy nie zdążyli się jeszcze do niej przyzwyczaić i nie muszą się mierzyć z jej skutkami.”
Sama intryga powieści budowana jest spokojnie
i skrupulatnie. Długo wydaje się niepozorna, jednak to tylko wrażenie - tak
naprawdę jest perfekcyjnie przemyślana, a ścieżki, jakie prowadzą do finału,
obrane są niebanalnie, co prowadzi do rozwiązania nieczęsto spotykanego w
kryminałach. Szkoda, że nie mogę na ten temat powiedzieć nic więcej!
Podsumowując, “Złe decyzje” to duszny thriller
kryminalny, w którego centrum stoi zwyczajny, szary człowiek. Autorka
skrupulatnie przygląda się procesowi, w jaki podejmujemy decyzje sami i w
grupie, obrazuje, jak łatwo jeden nierozważny krok może się zamienić w lawinę
złych decyzji, spod której nie sposób się wygrzebać. Podział akcji na dwa czasy
jest dobrym zabiegiem, który nadaje powieści dwa kierunki - zdarzenia przed
morderstwem to coś na kształt thrillera psychologicznego, w którym wiemy, że
finał będzie katastrofalny, nie wiemy tylko co do niego doprowadzi; a to, co
dzieje się już po morderstwie nosi znamiona spokojnego kryminału,
przedstawionego nie całkiem szablonowo, bo przecież oczami patolożki obciążonej
własnymi prywatnymi problemami. Co ważne, to że każda z postaci prowadzona jest
naturalnie, z dużym wyczuciem psychologii, tych wszystkich detali, do których
sami przed sobą nie chcemy się przyznać - bo czy nie każdy z nas nie woli
myśleć, że postawiony w sytuacji bohaterów, postąpiłby inaczej? Autorka dobrze
wie, jak bardzo nieprzewidywalne jest życie, jak w mgnieniu oka może stoczyć
się w przepaść… I to napawa ogromnym smutkiem, a równocześnie sprawia, że tak
powieść jest tak dobra!
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Sonia Draga.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!





.jpg)


.jpg)






