Autorka: Elizabeth Fremantle
Tytuł: Niepokorna
Tłumaczenie: Izabela Matuszewska
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400
Gatunek: powieść historyczna
Elizabeth Fremantle na rynku powieści
historycznej pojawiła się w roku 2012 ze swoim debiutem “Rozgrywka królowej”
skupiającym się na postaci ostatniej żony Henryka VIII, Katarzyny Parr, który wraz
z kolejnymi trzema książkami opublikowanymi do roku 2016 tworzy tetralogię
Tudorów. To sprawiło, że Fremantle została okrzyknięta jedną z najwspanialszych
współczesnych autorek prozy historycznej, która oddaje głos kobietom z początku
epoki nowożytnej do tej pory przez historię pomijanym. Jej proza cieszy się
dużą popularnością zarówno w Anglii, jak i zagranicą, nie jest pomijana także
przy przyznawaniu nagród literackich. Między innymi to właśnie “Niepokorna”,
jej siódma powieść, została wyróżniona HWA Gold Crown 2024, a sama autorka we
współpracy z Danielem Dreifussem zaadaptowała ją na potrzeby filmu. Wydana
została na rynku anglojęzycznym w 2023, który dwa lata później mógł już cieszyć
się jej kolejną powieścią osadzoną w tym samym czasie co “Niepokorna” -
“Sinners” to historia kobiety, której egzekucję w pierwszej scenie
“Niepokornej” ogląda mała Artemisia Gentileschi.
W Polsce autorka pojawiła się dość późno - w
2024-2025 Wydawnictwo Albatros wydało jej trzy pierwsze powieści osadzone w
czasach Tudorów, “Niepokorna” to czwarty tytuł jej autorstwa przetłumaczony na
język polski.
Wiosna, rok 1611, Rzym. 17-letnia Artemisia
Gentileschi wraz z ojcem i młodszymi braćmi przenieśli się do innej części
miasta, do mniejszego domu - w ostatnim czasie jej ojciec, malarz, kiedyś
przyjaciel Caravaggia, dostaje coraz mniej zleceń. Może dlatego, że coraz
więcej pije? To tak naprawdę Artemisia pomaga mu w jego karierze, to ona
wykańcza jego dzieła, tchnie w postacie życie. Dla niej nie istnieje nic poza
sztuką, chce tworzyć, malować, oddawać się swojej pasji. Ale w Rzymie początku
XVII wieku to przecież niemożliwe - kobieta nie może żyć sama, nie może żyć dla
swoich pasji - ma mieć męża, który przejmie od ojca władzę nad nią. I właśnie
do tego jej ojciec się szykuje, pełen nadziei, że jej małżeństwo pomoże ich
rodzinie stanąć finansowo na nogi. Ale w jaki sposób wydać za mąż tak krnąbrną
dziewczynę, która nie zamierza zajmować się obowiązkami kobiecymi, a talentem
przewyższa większość mężczyzn? Kiedy jej ojciec snuje swoją intrygę, Artemisia
jeszcze nie wie, jak wiele będzie musiała przejść, by w końcu świat o niej
usłyszał.
“Ten drogocenny skarb pozwolił jej zrozumieć coś, co Merisi powiedział jakiś czas później: “Malarze upierają się, żeby zalewać wszystko światłem, gdy tymczasem to ciemność sprawia, że wyłania się forma rzeczy i obdarza je życiem”.”
Książka podzielona jest na trzy części, a
każda opatrzona jest cytatem, którego autorką jest główna bohaterka. W sumie
składają się na 39 tytułowanych rozdziałów i kilku wtrąconych pomiędzy nie
fragmentów o świętych, kobietach męczennicach, które pochodzą z anonimowych
źródeł z okolic XVI wieku. Większa część historii toczy się w roku 1611, a
fabuła, choć beletryzowana, oparta jest o bogate źródła historyczne, jak np.
listy samej Artemisii czy zapiski z sądu, przed którym Artemisia musiała
dowodzić swojej niewinności. Każdy rozdział liczy kilka, kilkanaście stron,
niektóre dzielone są na mniejsze fragmenty - ich długość jednak nie ma
znaczenia, książkę czyta się tak dobrze, że czytelnik nie zwraca na to
najmniejszej uwagi. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu
teraźniejszego przez narratora wszechwiedzącego, który bez problemu oddaje
emocje wszystkich postaci. Historia opowiedziana jest z kilku perspektyw,
przede wszystkim Artemisii, ale też jej ojca, jak i Zity, kobiety zamężnej,
która po przeprowadzce rodziny Gentileschich była dla Artemisii przyzwoitką.
Język, jakim autorka się posługuje, jest stylizowany tak, że czytelnik już po
samej warstwie językowej jest w stanie ocenić, że historia toczy się w czasach
mocno przeszłych - autorka używa słów, jakie wyszły już z użytku, ale robi to umiejętnie,
tak, że czytelnik nie potrzebuje przypisów, by wiedzieć o co chodzi, a płynność
i swoboda lektury nie została zakłócona - to się po prostu doskonale czyta!
Dialogi, opisy, emocje postaci są świetnie wyważone, tak, by czytelnik mógł
wczuć się w historię ani na moment nie tracąc zainteresowania. Już na poziomie
opisów czuć te poetyckie, malarskie zacięcie, jakie przedstawia główna
bohaterka.
“- Spójrz. - Artemisia wskazuje niebo pokryte srebrzystoróżowymi smugami. Znad horyzontu wygląda ostatni jasny kawałek słońca. - Czyż to nie wspaniałe? - Rozpościera ramiona, jakby chciała objąć ten widok (...).”
Bo dla Artemisii malarstwo to nie po prostu
zajęcie, nie coś, w czym może pomagać swojemu ojcu w utrzymaniu rodziny. Dla
nie to życie, to ona sama, poprzez barwy i obrazy widzi świat. To czuć w powieści,
kolory, cienie, barwy, sceny, które mogą stać się natchnieniem do powstania
czegoś wielkiego. Autorka tę pasję, tę potrzebę tworzenia oddaje doskonale,
czytelnik ani na moment nie wątpi w to, jak wielki talent przejawia ta kobieta.
A jednak to czasy, gdy kobiety miały inne przeznaczenie - nie mogły decydować o
sobie, to było domeną mężczyzn. I z tym autorka sobie radzi, bo nawet, gdy
sprawstwo Artemisii zostaje na chwilę odebrane, to bohaterka znajduje w sobie
siłę, by je odzyskać. To mocna, dosadna, momentami kipiąc gniewem proza, w
której siła głównej bohaterki, jej dążenie do spełniania swojego przeznaczenia,
są napędem całej powieści.
“Wspomnienie ulatuje, a ona zastanawia się, jak mogłaby odtworzyć ten kolor: smalt jako baza, gęsta czerń ze spalonej pestki brzoskwini oraz szczypta karmazynu, żeby nadać ciepły odcień. Barwa dwudniowego sińca. Jeśli sprowadzi świat do kolorów, to da sobie radę.”
Jednak nie sama Artemisia budzi tu emocje.
Obok niej pojawia się kilka innych kobiet, wśród których Zita, jej towarzyszka
zaznacza się najmocniej, a równocześnie jest jej największym kontrastem. Zita
to kobieta, której mąż popłynął do Ameryki, a ona została z trójką małych
dzieci. Jednak nie skarży się na swój los, a w roli ówczesnej kobiety czuje się
szczęśliwa i spełniona. Poprzez wprowadzenie tej bohaterki autorka nie tylko
podkreśla kontrast z główną bohaterką, ale równocześnie sprawia, że jej powieść
nie jest feministyczno-moralizatorska - dzięki tym dwóm postaciom przekaz jest
jasny: tu nie chodzi o wyłamywanie się kobiet z ról społecznych, nie chodzi o
bunt, a o wolność. Wolność wyboru, wolność decydowania o sobie, której ówczesne
kobiety w żadnym razie nie miały.
“-Muszę wybrać między jednym piekłem a drugim - odzywa się w końcu dziewczyna. - Czy nie doprowadza cię do szału, że kobiety mają taki niewielki wybór?Zita nigdy nie zastanawiała się nad złymi stronami tego, że jest kobietą, o czym Artemisia tak często opowiada. Ona myślała tylko o korzyściach: o braku odpowiedzialności, o darze od Boga, jakim jest rodzenie dzieci. Gdyby miała się mierzyć z decyzjami, które muszą podejmować mężczyźni, chyba by oszalała.”
Postacie męskie również są różne. Jest Piero,
młody chłopak, który w pracowni ojca Artemisii zajmuje się przygotowywaniem
farb. To bardzo pozytywna postać, która rozumie ambicje Artemisii i mocno im
przyklaskuje. Poza nim jednak przeważają postacie o zabarwieniu negatywnym.
Ojciec Artemisii to pijak, który czerpie zyski z przywłaszczania sobie zasług
córki. To człowiek zagubiony w życiu i we własnym egoizmie, ambicji
artystycznej, która po śmierci jego żony wymyka się spod kontroli. Jest słaby i
chwiejny, a jego kreacja oddana jest bardzo przekonywująco. Jest też inny
malarz, przez którego Artemisia staje przed sądem. To postać nikczemna,
okropna, a autorka doskonale oddaje jej fałsz i umiejętność manipulacji
otoczeniem, które zachwyca się jego pewnością siebie i urodą, nie zwracając
uwagi na brzydotę, która kryje się pod tym.
“Tak naprawdę nie chce, żeby umarł, tylko żeby się zmienił. Lecz może gdyby on się zmienił, ona też nie byłaby sobą.”
Fabuła powieści oparta jest o jedno tragiczne
wydarzenie z życia Artemisii, które jest dla niej doświadczeniem granicznym.
Czytelnik poznaje zatem wszystko, co dzieje się wokół tego punktu - zdarzenia,
które do niego doprowadziły i konsekwencje, jakie z niego wynikły. Mimo tego,
że fabuła jest więc dość prosta, to autorka obudowała ją zarówno w emocje, jak
i czułość historyczną, tak, że te czterysta stron mija w mgnieniu oka, a
czytelnik po skończonej lekturze pyta: ale to już koniec?
“Słyszy głosy swoich braci rozmawiających swobodnie w kuchni. Zazdrości im. Ich życie jest takie proste. Pewnego dnia każdy spotka młodą kobietę, która mu się spodoba, i ożeni się z nią. Będą szczęśliwi albo nieszczęśliwi, ale przynajmniej sami podejmą decyzję.”
Warte zaznaczenia jest też samo osadzenie
historyczne powieści w XVII -wiecznym Rzymie i temacie malarstwa. To przecież
miasto, w którym sztukę spotyka się na każdym kroku, w którym pełno jest
artystów i mecenasów sztuki. To czas powstawania wielkich dzieł, ale też bardzo
rygorystycznych norm społecznych, za których złamanie, albo samo podejrzenie
złamania jest się brutalnie karanym. Kradzież, pomówienia, oszczerstwa to coś,
co może odebrać cześć całej rodzinie, sprawić, że wyląduje na bruku. To też
czas władzy nierównej - tych bogatszych traktuje się inaczej niż biednych,
mężczyzn inaczej niż kobiety. To czasy, kiedy wierzy się tym pierwszym, ci
drudzy muszą bronić się sami.
Za to same opisy tworzenia, mieszania barw, ożywiania
postaci na płótnie, pozowania są niezwykle barwne i poetyckie. To w nich czuć
tę pasję, ale i ogromną wiedzę, jaką autorka musiała nabyć, by tak doskonale
opisach twórczość i pasję Artemisii.
“- Na ścianach i sklepieniach Rzymu można zobaczyć tysiące takich obrazów. (...)- Ale żadnego z nich nie namalowała kobieta.”
“Niepokorna” to powieść, którą trudno opisać w
kilku zdaniach. Pozornie to krótki wycinek z życia włoskiej malarki, fabuła
oparta o jedno zdarzenie. A mimo to historia jest bogata, jest przejmująca,
jest pełna barw i emocji, ale też tego, co najważniejsze - bez ozdobników
oddaje ówczesne normy społeczne, które nie pozwalały połowy ludzkości decydować
o sobie. Autorka jednak nie przedstawia tego jednostronnie, dzięki dwóm
kobiecym bohaterkom, mocno do siebie przeciwstawnym, zwraca uwagę na potrzebę
wolności wyboru i decydowania o sobie. Bezbronność, jaką jej bohaterki nieraz
pokazują, jest pełna mocnych emocji - rozpacz, złość, bezsilność staje się
motorem napędowym do zmiany. To świetna powieść historyczna buzująca od emocji,
o krzywdach, które są znane tak długo, jak istnieje świat, a jednak dopiero
niedawno zaczęły być zauważane, dostrzegane. To też opowieść o pasji
silniejszej niż jakiekolwiek inne uczucie, pasji, która dodaje siły, by o jej
spełnienie walczyć.
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Albatros.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!










