marca 18, 2026

"Uśmiech fortuny" Richard Osman

"Uśmiech fortuny" Richard Osman

Autor: Richard Osman
Tytuł: Uśmiech fortuny
Cykl: Czwartkowy Klub Zbrodni, tom 5
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 440
Gatunek: kryminał cosy crime
 
Richard Osman od początku swojej kariery zawodowej związany był z brytyjską telewizją - najpierw zajmował się produkcją i zarządzaniem, później przeszedł na drugą stronę kamery i za sprawą teleturnieju The Pointless, którego prowadzącym był przez lata stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osobistości telewizyjnych. Ostatnio jednak dał poznać się też od innej strony - w 2020 wydał swoją pierwszą powieść pt. “Czwartkowy Klub Zbrodni”, która przyczyniła się do rosnącej popularności kryminału cosy crime. Teraz zapoczątkowana tym tytułem seria liczy już pięć tomów i sprzedała się w ponad pięciomilionowym nakładzie, a w poprzednim roku doczekała się ekranizacji filmowej w gwiazdorskiej obsadzie z Helen Mirren, Pierce'em Brosnanem, Benem Kingsley’em i Celią Imrie. W roku poprzednim autor rozpoczął również nową serię Wyjaśniamy morderstwa, którą będzie rozwijał naprzemiennie z Czwartkowym Klubem Zbrodni.
W Polsce na ten moment dostępne są wszystkie jego powieści, choć Czwartkowy Klub Zbrodni zaliczył dwa początki - po raz pierwszy wydany był w 2020 roku pod tytułem “Morderców tropimy w czwartki” i wtedy na tym jednym tomie się skończyło. Dopiero w 2023 książka wydana została ponownie, już pod tytułem “Czwartkowy Klub Zbrodni”, a niewiele później ukazały się tłumaczenia trzech kolejnych tomów (recenzje – klik!). Na najnowszy, piąty pt. “Uśmiech fortuny” przyszło nam jednak poczekać dwa lata i prawdopodobnie kolejne tyle będziemy czekać na tom szósty - autor wydaje jedną książkę rocznie, a zatem teraz przy dwóch seriach kolejne tomy danej serii właśnie w takim dwuletnim, naprzemiennym odstępie będą się ukazywać.
 
Od wydarzeń z “Ostatni gasi światło” minął już rok. W tym czasie życie na osiedlu seniorów Coopers Chase toczyło się spokojnym, stałym rytmem, a choć Elizabeth na jakiś czas ze wspólnych aktywności się wycofała, to Czwartkowy Klub Zbrodni, jaki połączył i rozpoczął przyjaźń czwórkę emerytów, przetrwał. Jednak tego czwartku to nie w osiedlowej bibliotece będą się spotykać, a na weselu córki Joyce: Joanna wychodzi za mąż za Paula, wykładowcę, którego poznała pół roku temu. A kiedy wszyscy tańczą, do Elizabeth pozostałej przy stoliku podchodzi drużba pana młodego, Nick Silver, współwłaściciel dużej firmy zajmującej się przechowywaniem zimnych danych. Nick twierdzi, że ktoś dzisiaj rano chciał go zabić, a że Paul mówił mu, że Elizabeth jest byłą agentką specjalną, pomyślał, że mogłaby mu pomóc. Mężczyzna jest przekonany, że ktoś czyha na jego życie, a Elizabeth patrząc na zdjęcie bomby, jaką odkrył przyczepioną do swojego samochodu, jest w stanie się z nim zgodzić. Umawiają się zatem na dzień kolejny, jednak gdy dociekają wraz z Joyce do jego mieszkania, jego już tam nie ma. Jest bałagan, jakby ktoś czegoś szukał, i cienka teczka podpisana imieniem Elizabeth… W tym samym czasie Ron musi zmierzyć się z innym problemem, w którym zagrożone jest życie jego własnych dzieci. Czy po raz kolejny czwórka emerytów zdoła wyjść z tych tarapatów obronną ręką?
“Niektórzy ludzie zajmują się w życiu podkładaniem bomb, dlatego inni muszą je potem rozbrajać.”
Książka rozpisana jest na dziewięć części, z czego osiem toczy się w przeciągu ośmiu dni, według których są podzielone. Ostatnia część to zdarzenia już mocniej rozciągnięte w czasie, aż do półtora miesiąca później. Części dzielone są na rozdziały, których w sumie jest 76, a poprzedza je krótki prolog. Pisane są w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego z perspektywy Elizabeth, Rona, Ibrahima i jeszcze kilku powiązanych z nimi postaci znanych w tej serii, okazyjnie przewijają się też krótkie rozdziały pisane z perspektywy osób występujących tylko w tym tomie. Wyjątek narracyjny stanowi Joyce, która pisze w narracji pierwszoosobowej w formie pamiętnika. Całość utrzymana jest w lekkim, subtelnie podszytym humorem tonie, w którym jest miejsce zarówno na zagadkę kryminalną, jak i refleksje na tematy przyjemnie uniwersalne, a język dobrze tę uniwersalność oddaje, dzięki czemu jest to powieść, która trafić może do szerokiego grona odbiorców w różnym wieku.
“A więc do tego już doszło? Każdy nowy dzień przynosi nowe poniżenia. Każdego dnia mężczyzna, który nigdy nie prosił o pomoc, nagle musi polegać na cudzej życzliwości.”
Richard Osman serię Czwartkowy Klub Zbrodni oparła na czwórce mocno kontrastowych postaci, które szybko odkrywają, że mimo dzielących ich różnic, tak naprawdę dzięki nim się uzupełniają. Jednak mimo rozwijającej się przyjaźni, każdy z nich w jakiś sposób nadal pozostaje samotny - dzieli ich życiowe doświadczenie, osobiste zmartwienia. W tomie piątym Elizabeth nie jest już tą samą osobą co kiedyś, po ostatnich zdarzeniach jest bardziej wyciszona, mniej aktywna. Ron z kolei zaczyna dostrzegać, że zawodzi go ciało, co dla mężczyzny żyjącego według stereotypów, jest naprawdę trudne do przyjęcia - bo jak taki macho może przyznać się do słabości? Ibrahim z kolei coraz mocniej odczuwa samotność, brak obok siebie drugiej osoby. Joyce poświęca uwagę swojej relacji z córką, z którą różni się jak ogień i woda, a przez to nigdy nie była w stanie jasno się porozumieć, żadna z nich nie umie wyrazić, co tak naprawdę dla siebie znaczą. I każdy osobisty problem każdej z tym postaci ma w tej powieści swoje miejsce – a przez to na pewno nie można powiedzieć, że jest to po prostu zagadka kryminalna.
“Życie to nie tylko szukanie morderców, chociaż jest z tym niezła zabawa. Czasem trzeba pomóc ludziom, którzy jeszcze żyją.”
Cała fabuła powieści jest wyraźnie wielowątkowa - poza główną zagadką, pojawia się też motyw rodzinnych problemów Rona, prywatne problemy każdego z nich, oraz dość świeżej relacji Ibrahima z przestępczynią Connie. Nie brakuje też i fragmentów z życia Bogdana (polski wątek!), który już w pierwszym tomie zaprzyjaźnił się z emerytami, są też i policjanci, a przede wszystkim Donna. I choć każdy z tych wątków nie jest bardzo rozbudowany, to jednak sprawia, że tempo powieści czasami się rozmywa, a czytelnicy, którzy nie znają wcześniejszym tomów serii, mogą mieć chwilowe problemy w połapaniu się kto jest kim. Mimo to jednak historię da się czytać od nich niezależnie, trzeba się jednak przygotować na małe poplątanie, jakie od czasu do czasu może dawać się we znaki.
“Z kłopotami jest trochę jak z miłością: kiedy nadejdzie właściwy moment, same cię znajdą.”
Sama zagadka kryminalna oparta jest na wątkach mocno współczesnych: w grę wchodzą komputerowe dane, ich bezpieczeństwo i bitcoiny, a dzięki przedstawieniu ich z perspektywy emerytów, czytelnik nie musi się obawiać, że coś w tych technologicznych zawiłościach okaże się niezrozumiałe - w końcu wszystko musi być tak wytłumaczone, by połapały się w tym osoby starsze, nieraz będące na bakier z technologią. Sama intryga przybiera momentami lekkie zabarwienie gangsterskie - emeryci balansują na krawędzi prawa, zawierają i korzystają ze znajomości, które wcale takie prawe nie są. W fabule pojawia się kilka wyraźnych twistów, a autor dobrze manipuluje uwagą, tak by rozwiązanie mogło czytelnika zaskoczyć.
„Znajduje kolejne fragmenty układanki, ale nikt nie chce mu pokazać obrazka na pudełku.”
Przede wszystkim jednak “Uśmiech fortuny” nie jest historią o zbrodni, a o miłości. Miłości, która przejawia się w różnych odcieniach, zarówno tych zdrowych, jak i toksycznych. Autor stawia na wartości, jakie są w życiu ważne, przypomina, że warto komunikować się z drugim człowiekiem, doceniać go, póki jeszcze nie jest na to za późno. Bo w serii, w której postaciami są osoby starsze, ta nieuchronność końca jest wyraźnie wyczuwalna - jest lęk przed tym, co dzieje się z ciałem, lęk przed zależnością, przed poczuciem bycia kulą u nogi czy po prostu nikomu niepotrzebnym. Jak sobie z tym radzić? Emeryci z Coopers Chase choć nieidealni, przybliżają te zagadnienia, w lekki, ale bardzo prawdziwy sposób.
“- Ach, czyli nie wiesz - domyśla się Donna. - Słuchaj, to nic złego przyznać się czasem do niewiedzy.
- Donna - mówi Elizabeth. - Ja to wiem. Tylko jeszcze nie w tej chwili.”
Podsumowując, “Uśmiech fortuny” to udana kontynuacja serii Czwartkowy Klub Zbrodni. Richard Osman bazuje na tym, co już dobrze sprawdziło się w poprzednim tomach: na zbrodni, w której łączy motywy współczesne z gangsterskimi, na relacjach rodzinnych i wadze przyjaźni, jak i emocjach i niepewnościach, jakie coraz wyraźniej odzywają się, gdy wiek staje się coraz bardziej zaawansowany. Pod płaszczykiem dobrej, kryminalnej rozrywki, mówi o tym, co faktycznie w życiu ważne, a choć brzmi to górnolotnie, to w formie kryminałów cosy crime sprawdza się całkiem przyjemnie - bo środkiem przekazu nie są wydumane słowa, a ciepłe uczucia i szczypta humoru. Miło było wrócić do ekipy Czwartkowego Klubu Zbrodni! Już czekam na więcej!
“(...) o tym, kim jesteśmy, nie decyduje to, co nam się przydarzyło, tylko to, co z tym potem zrobimy.”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 17, 2026

Book tour z "Tak blisko"!

Book tour z "Tak blisko"!

Małomiasteczkowa powieść obyczajowo-kryminalna, w której tym, co najważniejsze, są ludzkie zachowania, przyzwyczajenia i emocje - to "Tak blisko" Agnieszki Olejnik, dostępne na naszym rynku  już od miesiąca. To drugi tom serii Miasteczko, jednak z pierwszym powiązany jest tak naprawdę tylko miejscem, bez najmniejszego problemu można czytać go od niego niezależnie. 

W przeciągu ostatniego miesiąca opowiadałam o tej książce na swoich profilach sporo (recenzja - klik!), a nawet w ostatni weekend oddałam głos samej autorce! Koniecznie wysłuchajcie tego krótkiego wywiadu, jakiego Agnieszka Olejnik mi udzieliła: część pierwsza IG - klik!, FB - klik!, część druga IG - klik!, FB - klik!. To zaledwie osiem minut, a informacji, które z pewnością do Was przemówią sporo. Dzisiaj nadeszła pora na ostatnią aktywność z tym tytułem, jaką mam do zaoferowania - zapraszam na book tour! Dla wszystkich, którzy lubią historie kryminalne prowadzone tempem spokojnym!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil autorki i Wydawnictwa Książnica w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w przeciągu tygodnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autorki, wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytana_daria
2. @zaczytanamatkapolka
3. @zaczytana_panna
4. @z_ksiazka_mi_po_drodze
5. @malgorzatanocon
6. @zaczytane_matka_z_corka
7. @zakochani.wksiazkach
8. @marza.czyta
9. @poczytane_zapisane
10. @mirkowo3
11. @danutabobrowicz

marca 16, 2026

"Gniazdo" Roisin O'Donnell

"Gniazdo" Roisin O'Donnell

Autorka: Roisin O’Donnell
Tytuł: Gniazdo
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: literatura piękna
 
Roisin O’Donnell to nowy kobiecy głos w literaturze irlandzkiej. Od dekady znana jest z krótkich opowiadań, z których część wydana była w 2016 w jednym zbiorze. Pisywała do gazet i na zlecenie, i właśnie z jednego takiego projektu zrodził się pomysł na debiutancką powieść pt. “Gniazdo” z roku 2025. Ten tytuł przyciągnął sporą uwagę, szybko wskoczył na listę bestsellerów, zdobył nominację do Women’s Prize for Fiction i wygrał statuetkę Irish Book Awards 2025. Sama autorka podkreśla, że jest to fikcja literacka, osadzona jednak na bardzo realnych problemach psychicznej przemocy domowej i bezdomności, jaka od kilku lat zalewa Irlandię, kraj, w którym mieszka ze swoją rodziną od lat, choć podobnie jak bohaterka jej powieści, wychowała się w Anglii.
 
Wiosna 2018 roku, Dublin. Słoneczny, acz ciągle jeszcze chłodny dzień Ciara z mężem Ryanem i dwoma kilkuletnimi córeczkami spędzają nad morzem. A choć z daleka wyglądają na szczęśliwych, to gdy spojrzy się bliżej w oczach Ciary widać czujność i lęk. To już sześć lat tkwi w związku, który z początku wydawał się spełnieniem marzeń, jednak szybko przerodził się w niekończące się pasmo przemocy psychicznej. Przemocy, od której Ciara już kilka razy próbowała odejść, za każdym razem jednak wracała. Teraz ponownie szykuje się do ucieczki, odkłada po cichu każdy grosz, który może się do tego przydać. A kiedy test ciążowy potwierdza to, co już czuła, w jednej chwili łapie to, co ma pod ręką, pakuje córki do samochodu i jedzie do hotelu. Czy teraz im się uda? Czy w końcu ostatecznie i na stałe uwolni spod władzy tego okrutnego mężczyzny, manipulującego otoczeniem tak, że każdy widzi w nim tylko to, co dobre, a z niej robi tą, która rozbija szczęśliwą rodzinę? Ale przecież tak nie jest, prawda? Ciara musi ratować siebie, musi ratować swoje córki zanim okaże się, że jest już na to za późno.
“Dryfowałam. Przeżywałam dzień po dniu. Skupiałam się na drobiazgach: pierwsze buciki, szczepienia, przeziębienia, purée z batatów. Uczyniłam z macierzyństwa religię - kult, który przysłonił wszystko inne.”
Książka podzielona jest na sześć tytułowanych części, których akcja rozciąga się na przestrzeni półtora roku - od wiosny 2018 do lata 2019 roku. Części podzielone są na 37 rozdziałów, a te znowu dzielą się na krótsze fragmenty, scenki z życia Ciary prowadzone w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego z jej perspektywy, obarczonej trudnymi, pogmatwanymi emocjami. Styl stoi do tego w kontraście - zdania są krótkie, proste, esencjonalne. W tekście pojawiają się fragmenty wiadomości, a urywane myśli sygnalizowane są wielokropkiem. Autorka doskonale radzi sobie z piórem - wybrała prosty sposób na przekazanie tego, co emocjonalnie trudne i robi to tak szczerze, tak realnie, że czytelnik ma wrażenie, jakby siedział w głowie głównej bohaterki. Książkę czyta się szybko i płynnie, język nie odciąga uwagi od tego, co faktycznie ważne, choć jeśli przypatrzy się uważnie, można dostrzec w nim sporo subtelnych metafor.
“Strach rządził jej domem tak długo, że teraz, bez niego, czuje się lekka. Nieskrępowana. Jakby chodziła po Księżycu.
Tak właśnie jest, kiedy podnosi się mgła.”
A tematów ważnych jest kilka. Pierwszy, podstawowy, to życie w związku przemocowym, z przemocą, której na pierwszy rzut oka nie widać, ale która w głowie miesza równie mocno. Na przykładzie Ciary autorka doskonale oddała cały proces tego, jak przemocowiec uzależnia od siebie swoją ofiarę - najpierw przekonuje o swojej ogromnej miłości i dobrych intencjach, później zaczyna zasiewać myśli, które izolują ją od społeczeństwa, a od niego w pełni uzależniają. Ciara po sześciu latach takiego życia, jest wyczulona na każdy grymas twarzy swojego oprawcy, stara się zapobiegać wszystkiemu, co może wyprowadzić go z równowagi, bo przecież za każdą winę zapłaci ona. Ten strach, tę ciągłą czujność czuć jeszcze długo po ucieczce, ale wtedy dochodzi coś jeszcze - niepewność, czy na pewno postąpiło się dobrze. A choć przemocy się nie stopniuje, to jednak przy tej psychicznej nie widać ran, nie ma fizycznego dowodu krzywdy. To nie tylko trudne do udowodnienia przed światem (innymi ludźmi, sądem...), ale i przed samym sobą - bo kiedy Ciara się oddala, a Ryan zaczyna do niej pisać, pojawia się w jej myślach pytanie, czy na pewno zrobiła dobrze. A może sobie tylko tę przemoc wyobraziła? Może tak naprawdę nic złego się nie działo? To, jak autorka oddaje te splątanie myśli, te podważanie własnych odczuć, te poczucie okropnie niskiej wartości umacnianej przez lata związku robi naprawdę duże wrażenie.
“Przypomina sobie swoje wyznania z początków ich znajomości, wypowiadane w przypływie miłości - wszystko to, czego nie powinna była mu mówić. “Tata odszedł, kiedy byłam niemowlakiem, a Sinéad miała trzy lata.. Mama powinna była wrócić do Derry, ale była zbyt uparta…” Wzdryga się na wspomnienie tego, jak słuchał, głaszcząc ją po włosach. Chce krzyknąć: “Przestań! Zamknij się. Nie wiesz, jak on to wykorzysta? Jak będzie to na okrągło wyciągał, aż w końcu nie będziesz wiedziała, które lęki, które rany były twoje, a które zasiane i podtrzymywane przez niego?”.”
W ogóle problem przemocy w związku oddany został szeroko, bo nie tylko obserwujemy, jak wpływa to na samą Ciarę, ale i wszystkich wokół. Przede wszystkim na jej dzieci, których dobro leży jej na sercu, a które dla Ryana są tylko pionkami w jego grze. Pojawiają się też inni - rodzice jego i jej, znajomości, jakie Ciara po odejściu nawiązuje. To tak naprawdę dzięki nim zaczyna budować życie na nowo, odgania myśli o tym, że może to ona uroiła sobie powód odejścia. I znowu tę wagę otoczenia, tego jak oni odbierają taki związek, autorka oddaje w krótkich, szybkich słowach, w wątkach pobocznych, ale tyle jej wystarczy, by obraz był boleśnie i realistycznie pełny.
“- Ludzie często mówią o ofiarach przemocy domowej, że są słabe (...). Dlatego, że nie dostrzegają naszej siły. Nie jesteśmy ofiarami przemocy z powodu naszej słabości. Jesteśmy nimi z powodu naszych mocnych stron, naszej siły. Twoją siłą jest dobroć, a on to wykorzystuje.”
Jednak odejście to tylko pierwszy krok. Po jednej nocy w hotelu Ciara nie ma już pieniędzy, musi szukać innego wyjścia z sytuacji. I tu pojawia się tło krajowe, problem, który w 2018 roku był mocno w Irlandii odczuwalny, zresztą podobno odczuwalny jest i teraz - brak domów i mieszkań, które można kupić i wynająć, kryzys mieszkaniowy, który przyczynia się do dużej liczby osób bezdomnych. Tylko że my problem oglądamy od strony osoby wychodzącej z przemocowego związku, która w przeciągu jednego dnia została z dwójką małych dzieci bez dachu nad głową. Jak poradzić sobie w takiej sytuacji z logistycznej strony? Jak od nowa stanąć na nogi, gdy nie ma się gdzie żyć, pieniądze na koncie starczą na kilka posiłków, a jedyny dach nad głową, to ten samochodowy? Jak z takiego miejsca stworzyć znowu normalne, godne dla dzieci życie? Czy w ogóle się da? Autorka nie ubarwia, nie wygładza tej rzeczywistości - zderza czytelnika z realnością tego problemu.
“Czasem świadomość, że inni przechodzą przez podobne piekło, wcale nie pomaga.”
Zresztą dom potraktowany jest tutaj równie szeroko, co obraz związku przemocowego. Poza problemem miejsca do życia, historia przynosi ten temat zaznaczony w tytule - dom jako gniazdo, miejsce, które automatycznie kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, a jednak niekoniecznie takie jest. Ciara jako matka roztacza opiekę nad swoimi dziećmi, jednak czy na pewno jest w stanie ustrzec je przed tym, co najbliżej? Bo nawet po odejściu nie może zabronić ojcu widywania się z dziećmi, prawda? I tak bezpieczne gniazdo staje się pułapką, z której trudno znaleźć jakieś dobre dla niej i dzieci wyjście.
“Kiedy zapytała, jak długo pisklęta pozostają zwykle w gnieździe, zmarszczył brwi i odparł:
- Nie tak długo, jak można by sądzić. Bo pomyślcie: gniazdo to dla ptaka właściwie najniebezpieczniejsze miejsce. Drapieżniki wiedzą przecież, gdzie ich szukać.”
Pojęcie domu rozpatrujemy też w kontekście wpływu na dzieci, na ich przyszłość. Czy brak stałego miejsca zamieszkania, ciągłe przenosimy wpłyną na nie niekorzystnie? Czy będą to pamiętać, nawet nie we wspomnieniach, ale własnej podświadomości? Jak bardzo potrzebujemy własnego miejsca, by czuć się bezpiecznie i czy w takiej sytuacji, w jakiej one się znajdują, jest jeszcze w ogóle coś takiego jak bezpieczne miejsce? Bo stopień kontroli przemocowca jest najczęściej większy niż uświadamia sobie jego ofiara, a przebiegłość zaskakuje nawet tych, którzy są w stanie przewidzieć sporo.
“- Nie wiem, czy powinnam była odchodzić - dodaje. - Mąż mnie nie zdradzał, nie pił, nie uprawiał hazardu. I nie był agresywny. Nie był mnie ani nic takiego.
- Ach… Nie bił? No to serio, bardzo, kurwa, miło z jego strony. Koniecznie wyślij mu esemesa z podziękowaniami.”
Tym, co robi ogromne wrażenie, to sama kreacja Ciary. Sposób, w jaki autorka ją oddaje, jest tak realistyczny, że aż trudno przyjąć do wiadomości, że jest to fikcja literacka. Na jej podstawie pokazuje jak jeden człowiek potrafi wpłynąć na drugiego, jak człowiek nie orientując się, że w ogóle coś takiego się dzieje, może zmienić się nie do poznania - w końcu Ciara była kiedyś odważną, samodzielną podróżującą po świecie kobietą, a teraz? Teraz robi wszystko, by tylko męża nie rozzłościć. Czy pozostało w niej jeszcze coś z tej kobiety sprzed lat? Czy jest w stanie ją jeszcze odnaleźć? Zresztą może nazywanie ją ofiarą jest niewłaściwe - w końcu wykazuje się siłą, na jaką nie każdy mógłby się zdobyć, co też potwierdzają historie, które przewijają się w tle…
“To, jak się czujesz, ma znaczenie. Nie tylko jego samopoczucie jest ważne, twoje również. Ty też się liczysz.”
Podsumowując, “Gniazdo” to powieść bardzo realistycznie oddająca to, co to znaczy żyć w związku przemocowym, w którym to nie siła fizyczna wyrządza największe krzywdy. W związku, w którym tej krzywdy na pierwszy rzut oka nie widać, bo wyrządzana jest w głowie. Tu punktem ataku jest mózg, w którym zaczyna się wszystko zlewać, w którym poczucie samego siebie zmienia się w obraz widziany oczami oprawcy. To bardzo trudny do odwrócenia proces, który autorka oddaje dosadnie, prawdziwie, a równocześnie z czułością ukrytą w prostych słowach. Kreacje postacie, jakie zarysowuje, całe tło zdarzeń i reakcje otoczenia oddane są z prawdziwą starannością, dzięki czemu fikcja literacka staje się tak realna jak rzeczywistość. To proza, która pozwala czytelnikom zmierzyć się z ciężarem dramatów ludzkich, jakie mogą rozgrywać się tuż obok, w pozornie szczęśliwych rodzinach. A choć rzecz dzieje się w Irlandii i zarówno prawo, jak i poglądy społeczne w tle oddane zostają doskonale, to historia jest równie uniwersalna – tak samo uniwersalna jak pojęcie domu czy rodziny.
“(...) nie ma nic złego w popełnianiu błędów. Że nie trzeba żyć w cieniu jednej złej decyzji.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 13, 2026

Wygraj "Aferę w Paryżu" z serii Detektywka w podróży! Konkurs patronacki

Wygraj "Aferę w Paryżu" z serii Detektywka w podróży! Konkurs patronacki

Zapraszam na literacką wyprawę do Paryża, którą możecie odbyć wraz ze swoimi nastoletnimi dziećmi, albo po prostu wręczyć im bilet na podróż samodzielną - gwarantuję, że w towarzystwie Pepper i jej przyjaciół nie będą czuć się samotni! Bo to właśnie "Afera w Paryżu" taką podróżniczo-kryminalną wyprawę Wam zagwarantuje - w końcu Paryż, koniec lat 20. XX wieku i zniknięcie Jaja Koronacyjnego to podstawy tej powieści. Dzisiaj taką podróż chcę Wam ułatwić, zapraszam zatem na konkurs z tym tytułem! 

A jeśli przegapiliście recenzję tej książki, to nic straconego - możecie do niej zajrzeć teraz, znajdziecie ją tu - klik!
"Afera w Paryżu" to trzeci, ostatni tom serii powieści detektywistycznych dla młodzieży (9+) Detektywka w podróży, ale można go czytać również bez znajomości tomów poprzednich. 


Co zrobić, by wziąć udział w konkursie:
Wyobraź sobie, że zostajesz zaproszon* na wyprawę do Paryża wraz z Pepper. Napisz, czego w tym mieście chcesz doświadczyć jako pierwszego? Sztuka, dobre jedzenie i modne kluby (kabarety też!) są przecież na wyciągnięcie ręki! 
Swój wybór krótko uzasadnij. 



Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!
Oczywiście w odpowiedzi możecie również zaangażować swoje dzieci, w końcu to one przede wszystkim zaproszone są na tę wyprawę, my, dorośli, to tacy trochę pasażerowie na gapę 😉

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 14 lutego do 18 marca, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 25 marca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa  na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 13, 2026

"Skąd wyleciało to ciało?" Małgorzata Starosta - zapowiedź ambasadorska

"Skąd wyleciało to ciało?" Małgorzata Starosta - zapowiedź ambasadorska
W ostatnich miesiącach Małgorzata Starosta prezentowała nam się od mocno poważnej strony, ale wcale nie znaczy to, że o komediach zapomniała! Ten rok jej twórczości rozpoczynamy zatem na wesoło - już 25 marca na naszym rynku ukaże się "Skąd wleciało to ciało?", a Kryminał na talerzu ma przyjemność zostać ambasadorem tej powieści! 


Jakie jest prawdopodobieństwo, że weekendowa konferencja historyczna zamieni się w poszukiwanie mordercy, a nawet dwóch morderców? A jeśli w tym równaniu pojawi się duet Miller–Organek?
Linda Miller i Jeremi Organek oddalają się od rodzimego Dolnego Śląska, pewni, że nie grożą im żadne trupy, denaty i zwłoki. Ani żaden zaprzyjaźniony policjant. Tymczasem podwarszawski Teresin, skrywający ponadstuletnią tajemnicę, ma wobec nich swoje plany. Lecząc złamane serce, Jeremi znów znajdzie się w prosektorium, gdzie przyjdzie mu odkryć niejeden sekret, a Linda – jak to Linda – wbrew wszystkim nadepnie komuś na odcisk.
Zapraszamy do poznania zawiłości najgłośniejszego i do dziś nierozwiązanego morderstwa Kongresówki oraz sprawdzenia, skąd wyleciało pewne ciało i kto pomógł mu wylecieć.

"Skąd wyleciało to ciało?" to czwarty tom serii z lekarzem medycyny sądowej Jeremim Organkiem i Lindą Miller, jednak jeśli macie chęć, możecie po niego sięgnąć od pozostałych tomów niezależnie. A co ten tytuł nam oferuje? Oczywiście dobry, inteligentny humor, świetny styl, dzięki któremu książka czyta się praktycznie sama i jak najbardziej poważną zagadkę kryminalną, która sprawi, że lektura okaże się po prostu nieodkładalna. To Małgorzata Starosta w najlepszym, komediowym wydaniu! 

Autorka: Małgorzata Starosta
Tytuł: Skąd wyleciało to ciało?
Cykl: Jeremi Organek, tom 4
Data premiery: 25.03.2026
Wydawnictwo: Mięta
Liczba stron: 304
Gatunek: komedia kryminalna

Zaproszenie!
Już w dniu premiery tj. 25 marca o godzinie 19:00 odbędzie się live z Małgorzatą Starostą, który będę miała przyjemność poprowadzić. Miejsce spotkania: mój profil na Instagramie - klik! 

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 


Dostępna jest już teraz, przedpremierowo!, w abonamencie 


We współpracy z Wydawnictwem Mięta. 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 12, 2026

"Morderstwa w Marble Hall" Anthony Horowitz

"Morderstwa w Marble Hall" Anthony Horowitz

Autor: Anthony Horowitz
Tytuł: Morderstwa w Marble Hall
Cykl: Susan Ryeland, tom 3
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Data premiery: 10.03.2026
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 592
Gatunek: powieść kryminalna
 
Anthony Horowitz to brytyjski autor, którego popularność w kraju porównywana jest do J.K. Rowling. Napisał ponad 50 książek, a sprzedaż egzemplarzy podpisanych jego nazwiskiem przekroczyła 21 milionów. To zaskakujące, że tak kochany na rynku angielskim autor, na polskim ukazuje się tylko do czasu do czasu i przechodzi bez większego echa. A niezasłusznie, bo sama jestem właśnie po pierwszym spotkaniu z jego piórem i muszę od razu powiedzieć: jakie to jest dobre!
Anthony Horowitz nie miał szczęśliwego dzieciństwa, więc to właśnie w literaturze szukał ucieczki od niesprzyjającej mu rzeczywistości - pierwszą swoją sztukę napisał w wieku lat dziesięciu, a dwanaście lat później debiutował na rynku prozy. Od tego czasu zyskał sobie sławę jako autor niezwykle poczytnego cyklu dla młodzieży, tworzył powieści ze znanych na cały świat cykli z Sherlockiem Holmesem i Jamesem Bondem. Oczywiście i jego autorskich historii dla dorosłych w dorobku nie brakuje, a seria z Susan Ryeland jest jedną najnowszych. Jej pierwszy tom pt. “Morderstwa w Somerset” pojawił się na rynku w 2016 roku (w Polsce rok później), drugi “Morderstwa w Suffolk” w 2020 (pol. 2022), trzeci, najnowszy pt. “Morderstwa w Marble Hall” w roku poprzednim (w Polsce teraz). Oczywiście każdy tom opisuje zamkniętą, oddzielną zagadkę kryminalną, więc można czytać je od siebie niezależnie.  Jak wiele książek tego autora, tak i ten doczekał się ekranizacji w formie serialu, a tom trzeci autor pisał równocześnie - jako książkę i scenariusz ekranizacji.
 
Redaktorka Susan Ryeland wraca do Londynu. Znudziło jej się życie na Krecie i zdalna praca redaktorki, a że związek, który był jednym z powodów jej wyjazdu, powoli się wypalał, to już nic jej tam tak naprawdę nie trzymać. Teraz pora zacząć życie na nowa - kupić nowe mieszkanie, rybki, kota, może w końcu zacząć na stałe pracę w jednym wydawnictwie. I może faktycznie ma na to szansę - jej aktualny pracodawca zaprasza ją na rozmowę. Jednak nie o stałym etacie chce mówić, a o projekcie specjalnym: ma powstać nowa książka o słynnym detektywie Atticusie Pündzie, przy których poprzednich tomach pracowała właśnie Susan. Problem w tym, że jej pierwotny autor nie żyje, a ostatni tom kosztował Susan wszystko… Czy na pewno powinna do tego wracać? Jednak wizja stałego etatu i zarobku zwyciężają i Susan zgadza się wziąć ze sobą pierwszą połowę powieści. Jej autorem jest mężczyzna, którego znała lata temu - wnuk znanej na cały świat autorki powieści dla dzieci, który od zawsze sprawiał rodzinie kłopoty, a jego pisarskie próby skończyły się na dwóch kompletnie niesprzedających się książkach. Czy zatem teraz jest szansa, że będzie inaczej? Gdy Susan zaczyna czytać, zdaje sobie sprawę, że tak… historia wciąga, a ona sama czuje się dokładnie tak, jak przy poprzednich tomach, jakby wraz z postaciami powieści znalazła się w Londynie roku 1955…
“Pisarze nie są podobni do innych ludzi. Wszystkie te godziny spędzone w samotności, obsesyjne dumanie nad każdym słowem - to sprawia, że stają się neurotyczni, nerwowi, kapryśni albo (...) zwyczajnie podli.”
Budowa powieści oparta jest na zasadzie książki w książce. Każda z nich składa się z kilkustronicowych, tytułowanych rozdziałów, a ich ułożenie jest narzucone przez fabułę historii współczesnej: po pierwszych kilku rozdziałach współczesnych, Susan siada do czytania powieści i wtedy na kilka kolejnych rozdziałów przenosimy się w powieść o Pündzie. Książki są jasno rozdzielone - rozdziały o Pündzie są numerowane, rozdziały współczesne noszą tytuły hasłowe. Początek książki o Pündzie otwiera spis postaci, początek powieści współczesnej drzewo genealogiczne rodziny Crace’ów, do których należy nowy autor, z którym Susan rozpoczyna pracę. Narracja powieści współczesnej prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Susan, powieści o Pündzie pisane są klasycznie w trzeciej osobie czasu przeszłego. Styl obydwu też oczywiście się od siebie różni, choć każdą czyta się równie dobrze - współczesny jest nieco bardziej podszyty ironią, która jest jedną z cech narratorki, a ten drugi jest stylizowany na klasyczny. W każdym można zauważyć dość długie wstawki, wypowiedzi, postacie mają tendencje do długich monologów czy snucia wewnętrznych przemyśleń, jednak w większości przypadków, o dziwo, to nie nuży - zaledwie kilka razy wyłapałam zbędne powtórzenia. Język, w jakim obydwie powieści są pisane, jest subtelnie literacki, uniwersalny, nie ma w nim wulgarności, przekleństw czy językowych zgrzytów - to się po prostu doskonale czyta!
“Największa zaletą prozy jest to, że bez względu na trudy przeprawy jej finał zawsze jest nieunikniony. Nawet gdy umiera główny bohater (...) to nietrudno zauważyć, że inne rozwiązanie nie istniało i w tym trzeba znaleźć pocieszenie.”
Tym, co zrobiło na mnie największe wrażenie, jest sam pomysł na intrygę - to w fikcyjnej powieści mamy szukać wskazówek do rozwiązania zagadki z historii współczesnej. Ta pierwsza pełna jest ukrytych nawiązań, łamigłówek, zabawy słowem, czyli zagadki doskonale dopasowanej do głównej bohaterki – w końcu redaktorka musi powieść prześwietlić z każdej strony. To doskonały zabieg, bo nie dosyć, że czytelnik w jednej książce dostaje dwie ciekawe historie, to dodatkowo musi szukać w nich ukrytych powiązań. Co więcej, powieść fikcyjna to nie urywki - to druga prawie że cała pełnoprawna powieść, która mogłaby bez problemu zostać wydana oddzielnie. To bardzo klasycznie osadzona historia - duża rezydencja, zamknięte grono podejrzanych, a każdy z nich skrywa jakieś potencjalne motywy zbrodni. To w tej powieści pojawiają się ciekawe wątki - wątek sztuki, malarstwa, a nawet historyczne konsekwencje II wojny światowej, której echa w tamtym czasie cały czas były słyszalne. Ta powieść jest tak samo dopracowana, przemyślana, jako historia tworząca wokół niej klamrę, a to daje przyjemność podwójną.
“Czy na tym polega uniwersalna wartość kryminalnych opowieści, że ujawniają nie tylko detale konkretnych zbrodni, ale i prawdę o całej ludzkości: cywilizacja i przyzwoitość to tylko cieniutka maska, pod którą drzemią potwory?”
Historia współczesna mocno osadzona jest w środowisku wydawniczym - w końcu Susan to redaktorka, więc czytelnik ma okazję zajrzeć jej przez ramię, zobaczyć jak taka praca wygląda. Oczywiście w wersji wygładzonej, bo i tekst książki, którą Susan redaguje, jest raczej pozbawiony błędów, jakie normalnie w pierwszym rękopisie można znaleźć. Niemniej jednak sam jej sposób patrzenia na powieść i uwagi, jakie przy okazji rzuca, mocno osadzają nas w tym świecie literackim, świecie twórczym i jego blaskach, ale też i cieniach.
“Wcześniej o tym nie myślałam, ale zbrodnie i kara - choć każda na swój sposób - idą ramię w ramię, jeśli chodzi o dehumanizowanie człowieka.”
Bo choć czytelnik doskonale bawi się przy tych obydwu dość klasycznych zagadkach, to wyłuskać może z nich też sporo ciekawych zagadnień. Przede wszystkim autor porusza temat wizerunku pisarza - tego, że niekoniecznie to, na kogo się w mediach kreuje, musi oddawać jakim faktycznie jest człowiekiem. W czasach współczesnych z jednej strony te dwie kreacje mocniej się ze sobą zlewają, z drugiej dużo łatwiej jest odkryć, jaki dany autor jest naprawdę - to znak naszych czasów, życie w sieci dwadzieścia cztery godziny na dobę, bycie pod ciągłą obserwacją. Czy zatem nasze postrzeganie książek, literatury też uległo zmianie w porównaniu do jej odbioru sprzed wieku?
“Nic nie wyrządziło współczesnej literaturze detektywistycznej większej krzywdy niż wynalezienie Internetu. Zapomnijcie o dedukcji Sherlocka Holmesa i małych szarych komórkach Herkulesa Poirota! Dziś pod opuszkami palców mamy całą wiedzę świata i niczego już nie musimy dedukować.”
Ważnym tematem jest również życie z osobą sławną. Tego, jak sława podporządkowuje sobie życie nie tylko samego autora, ale i wszystkich, którzy są wokół niego. Jak tworzy się z niej mit, który nawet po świeci się utrzymuje - bo przecież twórczość żyje dalej. I tu znowu pojawiają się kolejne ciekawe wątki - autor umiera, ale nie jego postacie. Czy kontynuowanie serii przez innych jest właściwe? Tak przecież jest z Bondem, tak jest z Sherlockiem i jeszcze wieloma postaciami, z których stworzono całe uniwersum.
“Ale nie wiesz, jak to jest, gdy każą ci być cząstką czyjegoś literackiego dziedzictwa. Jak możesz nienawidzić kogoś, kto jest kochany przez wszystkich ludzi na świecie? Jak możesz wieść samodzielne życie, gdy nosisz nazwisko zdefiniowane przez jej geniusz i wiesz, że cokolwiek zrobisz, czeka cię porównywanie do jej osiągnięć?”
“Morderstwa w Marble Hall” to rozbudowana powieść ze skrzętnie stworzoną intrygą, która robi tym większe wrażenie, że przecież ma podwójne dno - motyw książki w książce dopracowany został do perfekcji, a każdy detal, choć początkowo wydaje się zbędny, ma znaczenie. To taka zabawa z główną bohaterką Susan, ale i czytelnikiem - naszym zadaniem jest dokładna obserwacja i szukanie powiązań, dedukcja, której umiejętność według narratora w czasach Internetu zwyczajnie zanika. Jednak sama intryga i przyjemny, acz spokojny styl autora, to nie wszystko - w tle pojawiają się ciekawe tematy związane z branżą literacką i wydawniczą, które z pewnością zainteresują każdego miłośnika literatury, a także zmuszą do refleksji na temat wizerunku pisarzy i tego, jak inaczej współcześnie na to wszystko spoglądamy. Bardzo ciekawa powieść, a choć i w niej wyłapałam kilka niewielkich potknięć, to i tak dawno nie bawiłam się tak dobrze, jak podczas jej lektury! I myślę, że niekoniecznie jest to wrażenie pierwszej książki, bo choć sama budowa powieści mnie zachwyciła, to jednak tym, co zrobiło największe wrażenie, była ta doskonale przemyślana intryga. Dlatego cieszę się, że na półce mam dwa poprzednie tomy z tej serii do nadrobienia!
“Być może na tym polega różnica między redaktorem a autorem. Autor żyje swoim dziełem, redaktor musi zerkać jednym okiem na świat zewnętrzny.”
Moja ocena: 8/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 11, 2026

"Historie łajdackie" Jacek Dehnel

"Historie łajdackie" Jacek Dehnel

Autor: Jacek Dehnel
Tytuł: Historie łajdackie
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 176
Gatunek: opowiadania / literatura piękna
 
Jacek Dehnel to polski pisarz, który już w wieku szkolnym oddawał się tworzeniu - wtedy wygrywał konkursy poetyckie, by kilka lat później stanąć wśród kandydatów do najważniejszych polskich nagród literackich. Debiutował na przełomie wieków zarówno w prozie, jak i poezji, a choć na swoim koncie ma wiele tytułów, to i na tym nie poprzestaje - zajmuje się też tłumaczeniami prozy i poezji. Ponadto tworzy pod pseudonimem Maryla Szymiczkowa wraz ze swoim mężem Piotrem Tarczyńskim serię retro kryminałów z profesorową Szczupaczyńską - i właśnie dzięki najnowszemu tomowi pt. “Szaleństwo i śmierć spłyną z gór” (recenzja - klik!) jego prozą się bliżej zainteresowałam. Zresztą wątki kryminalne przewijają się również w jego solowej twórczości - może nie aż tak wyraźnie, na pierwszym miejscu stoi po prostu literatura piękna, jednak nie da się ukryć, że jest to temat autora interesujący. Kilka lat temu prowadził nawet blog poświęcony zbrodniom międzywojennych, z którego powstała książka non-fiction “Tajna Warszawa”.
 
A wspominam o zbrodni, bo zbiór opowiadań zatytułowany “Historie łajdackie” właśnie na tym motywie się opiera. Wydawca nazwał go literacką odpowiedzią na rosnącą popularność true crime w wersji głębokiej i psychologicznej. I faktycznie, jest w tym sporo racji, bo w każdej z ośmiu opowieści granice tego, co prawe, co moralne, zostają w jakiś sposób przekroczone. W każdym z nich można znaleźć tytułowe łajdactwo - czasami to ono gra pierwsze skrzypce, czasami przyjmuje rolę drugoplanową. To wycinki z różnych żyć, różnych czasów i różnych miejsc, które można interpretować szeroko.
“Ja nie wiem, czy ja się wypowiadam w sposób jasny w tej całej ciemności? Jestem zrozumiała? Sala mnie rozumie, pani w trzecim rzędzie z boku mnie rozumie? To nie są łatwe rzeczy, ale też nikt nie obiecywał, że będzie łatwo być nieżywą.” (“Nieznajoma z Sekwany”)
Książka składa się z ośmiu opowiadań różnej długości, z czego sześć było publikowane już wcześniej - w magazynach, antologiach czy specjalnych projektach. Każde z opowiadań opatrzone jest datą powstania, każde ma swój tytuł i na tym ich podobieństwa w budowie się kończą. Narracje, jakie autor w nich obiera, są bardzo różne - raz jest to alter ego autora i narracja pierwszoosobowa, raz kilka postaci sprzed wieku w narracji trzecioosobowej. Niektóre opowiadania kierowane są bezpośrednio do kogoś - w “Nieznajomej z Sekwany” narratorka zwraca się do widowni (pierwotnie był to monodram wystawiony w 2024), w “Wicekrólowej Rugii” bezpośrednim odbiorcą jest sąd. Podobnie jest również z samym stylem, który przybiera formę odpowiednią do treści i czasu opowieści. Znaleźć można tu stylizacje na język, jakim wiek temu posługiwały się niższe i wyższe klasy, pojawiają się lekko poetyckie wstawki czy zapiski przypominające pamiętnik. Niemniej jednak to w języku pod warstwą stylizacji można znaleźć wspólne mianowniki - to inteligentny humor, który ma moc zmieniania dramatów w komedie. W każdym z opowiadań czuć, że język jest autorowi posłuszny, plastyczny, dopasowuje się do potrzeb, a narracja płynie w sposób elokwentny, nawet kiedy stylizowana jest na niespecjalnie bystre postacie. Tu słowo jest tak samo ważne, jak treść, bo już samo niesie jakieś znaczenie. Czasami wymaga skupienia, czasami chwili zastanowienia, a czasami rezonuje w głowie na długo po przeczytaniu.
“(...) każdy z nich ze swoimi meblami, swoimi życiami, melodiami, z opowieściami do opowiadania i takimi, których nigdy nie opowiedzą, i kamienice, które nie istnieją, w a nich nieistniejący ludzie i opowieści, które powinny były zostać opowiedziane, ale nie było im to dane - i czuję, jak przez całe miasto biegną nitki tych historii, od kamienicy do kamienicy, i świecą: tak, że niebo robi się zupełnie różowe.” (“Bieg okoliczności”)
Każde z opowiadań ma swoje miejsce akcji, jest Warszawa i Paryż, Hiszpania i Kraków. Czasami miejsca oddane są dokładnie, jak na przykład w opowiadaniu pierwszym “Biegu okoliczności”, w którym tłem do refleksji narratora jest trasa jego biegu po Warszawie oddana w żywych, barwnych kolorach. Czasami z kolei pełnią rolę tła jak to jest w “Ćwiartce papieru”, gdzie miejsce usuwa się w cień, a postacie i okoliczności przejmują plan pierwszy. Zresztą w każdym z nich to właśnie postacie, ich refleksje, ich uczynki są tym, co faktycznie ważne. Każda historia w jakiś sposób przekracza granice społeczne, granice moralne - często przez opowieść przewija się temat zbrodni wojennych, są morderstwa i samobójstwa. Jest fascynacja zbrodniarzem, jego poczuciem wolności psychicznej mimo uwięzienia fizycznego. Nie brak i wątku wielkiej, acz nieszczęśliwej miłości czy prawości, której granice są przesuwane odpowiednio do potrzeb. Ale to nie sam czyn zbrodniczy stoi na pierwszym miejsce - te zajmują powody, motywacje i okoliczności.
“Człowiek póki żyje, to nie wie, że ciągle patrzy na rzeczy, a powinien może na ludzi.” (“Nieznajoma z Sekwany”)
Autor poprzez swoje opowieści zadaje wiele bardzo ciekawych pytań, zwraca uwagę na zagadnienia, które w codzienności umykają. Pyta o sprawiedliwości i sądy, pyta o prawa i ich egzekwowanie, o społeczną obojętność na ludzką krzywdę, ale dziwną fascynację tym, gdy krzywda wyrządzona zostaje. Te pytania, forma opowieści, która narzuca ich zadanie, zostają w głowie, poruszają i odbijają się echem na długo po zakończeniu lektury. Aż chciałabym przytoczyć przykłady, jednak robiąc to, mogłabym pozbawić Was elementu zaskoczenia - bo każde z opowiadań ma naprawdę mocny koniec. Autor nie obiera banalnych kierunków, dobrze odwraca uwagę czytelnika, który nie jest w stanie przewidzieć, do jakich wniosków dojdzie wraz z zakończeniem opowieści.
“Tak, proszę wysokiego sądu, wszystko to jest ważne dla sprawy. Przenajważniejsze nawet. Stąd to wszystko, proszę wysokiego sądu, stąd to całe… jak to powiedziano… wejście na drogę przestępstwa. Stąd to, z gazet, z książek. Naczytał się, a potem powtarza.” (“Wicekrólowa Rugii”)
Przyznam, że trudno opowiada się o krótkich formach zamkniętych w jednej książce, gdy każda z nich tak mocno różni się od pozostałych, a równocześnie każda jest tak zaskakująca, że nie chce się tej przyjemności zaskoczenia czytelnikowi odbierać. Autor doskonale w każdym jednym opowiadaniu gra słowem, raz kieruje się w liryczną stronę, raz w sarkastyczną, jedne opowiadania są melancholijne, inne żywe, dynamiczne. Jedne łapie się wprost, inne na długi czas jeszcze po lekturze pozostają zagadką, ale bez wątpliwości mają wspólny mianownik - to opowieści, w których zbrodnia, przekraczanie granic oddziałuje na postacie, ale to one, ich decyzje bardziej czy mniej świadome, ich motywacji i historie interesują nas najbardziej. Miejsca, czasy, płeć, klasy społeczne - to wszystkie jest zmienne, płynne, ale myśli, refleksje, jakie sobą niosą, pozostają stałe.
“Wydaje się wam, że sprawujecie tu sprawiedliwość. Ale wy sprawujecie tylko sądy, ludzie i ułomne.” (“Wicekrólowa Rugii”)
Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!