Autorka: Merryn Allingham
Tytuł: Morderstwo w bibliotece
Cykl: Flora Steele, tom 8
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Data premiery: 17.06.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał cosy crime
Flora Steele to główna bohaterka cyklu
kryminałów cosy crime, która na rynku polskim po raz pierwszy pojawia się w
2023 roku, na angielskim dwa lata wcześniej. To nie był jednak debiut Merryn
Allingham, która wtedy tworzyła już od prawie dekady, choć na swoim koncie
miałam powieści innego rodzaju - przede wszystkim trzymała się literatury
historycznej z nutą romansu. W kilku jej wcześniejszych powieści przewijał się
już też kryminalny motyw, jednak to seria z Florą okazała się tym, co zarówno
autorce, jak i czytelnikom przypadło do gustu najbardziej (recenzje - klik!).
Teraz, w Anglii dostępnych jest już piętnaście tomów tej serii i wcale na tym
autorka nie poprzestaje! Na polskim rynku nadal jesteśmy dokładnie dwa lata do
tyłu, właśnie ukazała się u nas część ósma, ale to dobrze - mamy pewność, że
żadnej dłuższej przerwy od Flory mieć nie będziemy. Każdy tom trzyma się
stałych ram gatunkowych, ale jest w nich ten urok, któremu nie da się oprzeć
bez względu na to, ile się tych książek przeczyta! A równocześnie kolejność
chronologiczna lektury nie jest konieczna, każdą książkę da się czytać
oddzielnie, więc i dołączyć do serii można w każdym momencie.
W tym roku lato w Abbeymead będzie wyjątkowe! Szczególnie
dla fanów kryminałów, bo to właśnie w tym niewielkim miasteczku położonym w
hrabstwie Sussex w południowo-wschodniej Anglii ma odbyć się pierwszy zjazd
wielbicieli tego gatunku organizowany przez stowarzyszenie “Sztylet i
scyzoryk”! Chcąc nie chcąc zaangażowani są w niego Flora i Jack - ona jako
właścicielka lokalnej księgarni ma odpowiadać za zaopatrzenie uczestników
zjazdu w odpowiednie tytuły, on jako znany autor kryminałów wspomaga wydarzenie
organizacyjnie, choć szczerze powiedziawszy, wolałby ten czas spędzić w swoim
domu pracując nad kolejną książką, na którą ciągle brakuje mu czasu! I teraz
też niewiele go zostanie, bo już pierwszego dnia zjazdu okazuje się, że
wydarzenie będzie bardziej dosłowne kryminalnie niż było to w planie - w
przewoźnej bibliotece, która znajdowała się na miejscu wydarzenia, Flora
znalazła martwą bibliotekarkę… To starsza pani, znajoma jej zmarłej cioci,
kobieta urocza, która właśnie miała przejść na emeryturze. Dlaczego zatem musiała
zginąć? I czyż to nie ironia, że stało się to w chwili, gdy z jej sejfu
zniknęło pierwszy wydanie Dickensa, a narzędziem zbrodni była trylogia
Tolkiena? Kto dopuścił się tak haniebnego czynu?
Książka rozpisana jest na trzydzieści dwa
kilkustronicowe rozdziały pisane z perspektywy Flory i Jacka w narracji
trzecioosobowej czasu przeszłego. Styl powieści jest spokojny i lekki, z
dialogami podszytymi subtelnym humorem typowym dla cosy crime. Język, jakim
autorka się posługuje, jest uniwersalny, przyjemny, lekko stylizowany na sposób
wypowiedzi czasów powojennych, w których toczy się akcja powieści. Tekst nie
zawiera przekleństw czy wulgaryzmów, jest więc odpowiedni dla każdego rodzaju
czytelnika - dokładnie tak, jak w klasycznych powieściach detektywistycznych.
Choć to już ósmy tom serii, za każdym razem
zachwyca mnie dbałość autorki o detale, która objawia się nie tylko w samej
intrydze kryminalnej, ale i w tle społeczno-historycznym. Intryga jest bardzo
dobrze rozpisana, już na samym jej początku dostajemy kilka tropów, którymi
Flora podąża, a każdy zaangażowany jest w historię człowieka, dzięki czemu
możemy poznać realia życia tamtych czasów - np. poruszany jest wątek rozwodów.
Zagadka toczy się przyjemnym tempem, w klasycznym stylu, ale jest dopracowana w
każdym szczególe, który w odpowiedniej chwili wskakuje na swoje miejsce. Dużą
atrakcją tego tomu jest to, że mocno związana jest z ówczesnym rynkiem
kryminalnym - co prawda autorzy kryminałów, którzy faktycznie biorą udział w
zjeździe, są postaciami fikcyjnymi, a jednak autorka dba, by oddać rynek
kryminalny lat ówczesnych z zaskakującą dokładnością. To rynek zdominowany
przez mężczyzn, ale już wtedy w rodzajach jednego gatunku różnorodny. Rynek, w
którym ci bardziej przedsiębiorczy widzą dobrą okazję do zarobku, nawet jeśli
to nie o samych autorach mowa. Autorka mocno osadza nas w tym literackim
świecie dylematów pisarskich i czytelniczych, w których osobne miejsce dostają
wydania kolekcjonerskie - jak zagubiony egzemplarz książki Dickensa, który
mógłby uczynić kogoś bardzo bogatym. Otoczenie miłośników książek, pisarzy i
wszystkich, którzy są z tą branżą związani dodaje historii niepowtarzalnego
klimatu, który odpowiada za to, że “Morderstwo w bibliotece” jest jednym z
najlepszych tomów tej serii!
“Pisanie najwyraźniej było opłacalne, choć być może nie dla pisarzy.”
Jednak nie tylko scena kryminalna dawnych lat
oddana jest z dokładnością, a cały przedstawiony w tej historii świat. Czuć, że
autorka dobrze zbadała temat, kiedy pisze o białych krukach, ale też i
funkcjonowaniu biblioteki od strony technicznej, biurokratycznej. Każda postać
też w jakiś sposób odpowiedzialna jest za oddanie tła - dowiadujemy się na
przykład w jakim wieku dzieci kończyły wtedy szkołę, jakie były możliwości i
ile funtów oznaczało małą fortunę. To wszystko detale tła, ale jeśli im się
przyjrzeć dokładniej, każdy jeden jest oddany z dużą precyzją!
Tym, co serię spaja w całość, są oczywiście
postacie, przede wszystkim Flory i Jacka. Ich relacja oddana jest z wyczuciem,
ale też swoistą czułością, jest bardzo nowoczesna, jak na ówczesne lata, bazuje
na równości, na partnerstwie, w którym potrzeby drugiej osoby są zawsze równie
ważne co swoje. Flora i Jack będąc w związku to nadal dwie oddzielne osoby,
dwie indywidualności, co w tamtych latach wymykało się konwenansom - wtedy
jeszcze kobiety nie miały równych praw, a ich rola najczęściej sprowadzała się do
opiekowania się mężem i domem. Na szczęście są takie bohaterki jak Flora i jej
przyjaciółki, które pokazują innym, że życie nie tylko na tym musi polegać, a
kobieta, tak samo jak mężczyzna, ma prawo realizować swoje pasje, ale też
przyjmować odpowiedzialność za własną rzeczywistość.
“Stawianie kogoś na piedestale może się okazać równie niebezpieczne, jak darzenie go nienawiścią.”
Oczywiście mimo jasnych zasad związek Flory i
Jacka nie jest idealny, w tym tomie przychodzi im zmierzyć się z kolejnymi
dylematami dotyczącymi np. transparentności życia w związku. W tym tomie wraca
też przeszłość Flory - już w nie tak niepokojącej, uwierającej formie jak
kiedyś, ale jednak nadal nie pozwalająca zostawić się za sobą. Jest też i przyszłość,
nie tylko ta wspólna, ale i jednostkowa - Jack zajmuje się swoją karierą, a
Flora staje przed pytaniami o to, jak jej księgarnia, ciągle jeszcze traktowana
jako świętość po zmarłej ciotce, powinna teraz wyglądać.
“Flora całym sercem kochała Abbeymead, ale opinie mieszkańców miasteczka bywały nieprzyjemne, a każde wydarzenie pamiętano długo i bezlitośnie.”
W “Morderstwie w bibliotece” otoczenie
książek, dobrego jedzenia i przyjaciół znajdujących się wokół budują bardzo
przyjemny klimat, choć nie brakuje też i szarych stron życia - taka mała
społeczność jak Abbeymead skora jest przecież do plotek i szybkich osądów, co
już wtedy, bez dostępu do internetu, mogło komuś zniszczyć życie. A że postaci
ze skrzętnie skrywanymi tajemnicami i w tym tomie nie brakuje, to jest o czym
plotkować! Świetnie oddane tło społeczno-historyczne, te wszystkie sztywne
konwenanse stają się otoczką dla zbrodni, którą rozwikłać musimy przez
dociekliwość i uważne obserwowanie, jak i rozmowy z otaczającymi zmarłą ludźmi.
Tym razem tak się składa, że większość z nich, to miłośnicy kryminałów…
Przyznam, że stopień dopracowania zagadki kryminalnej, te wszystkie mylne
tropy, zrobiły na mnie w tym tomie spore wrażenie! I jak zawsze - czekam na tom
kolejny!
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Mando.
Dostępna jest też w abonamencie
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!




.jpg)




