Autor: Michał Zgajewski
Tytuł: Dolina czarownic
Cykl: Norbert Krzyż, tom 4
Data premiery: 08.04.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 392
Gatunek: kryminał noir
Michał Zgajewski to autor, który z powodzeniem
łączy czarny, duszny kryminał z lokalnym folklorem okolic Żywca. Debiutował w
roku 2024 powieścią “Strażnik jeziora”, pierwszym tomem serii z prywatnym
detektywem Norbertem Krzyżem (recenzje – klik!), a zarazem jej narratorem,
który z czytelnikiem się nie patyczkuje, a sam nieustannie ładuje się w kolejne
kłopoty. Teraz, od zaledwie tygodnia, seria liczy już cztery tomy, pomiędzy
nimi ukazała się też powieść osobna - “Czarnobogi” (recenzja - klik!), która ma
zapoczątkować drugą serię autora. Wszystkie te książki zostały dobrze przyjęte
przez czytelników, a debiut otrzymał statuetką Kryminalnego Debiutu Roku 2024
przyznawaną na Gwiazdozbiorze Kryminalnym.
Październik, Dolina Zimnika. Prywatny detektyw
Norbert Krzyż po telefonie podkomisarz Zuzy Madejskiej zjawia się na miejscu
zbrodni - ofiarą jest młoda dziewczyna, studentka psychologii, która niedawno
rozpoczęła z nim współpracę jako testerka wierności mężczyzny podejrzewanego o
związki z Czarnym Domem, szemranym miejscem, w którym dochodzi do najgorszych
zbrodni… Czy to przez ich współpracę Klaudia straciła życie? Naga, z podciętym
gardłem, przywiązana do drzewa od razu wzbudza w Norbercie poczucie winy. Nic
więc dziwnego, że detektyw angażuje się w tę sprawę, dobrze jednak idzie, bo
nowy policjant aspirant Szczepan Bryś bardzo chętnie z nim współpracuje. Czy
uda im się wspólnie dojść do prawdy: kto stoi za śmiercią dziewczyny i o co tak
naprawdę chodzi z tym Czarnym Domem?
Książka rozpisana jest na trzy tytułowane
części, które w sumie składają się na dwadzieścia pięć rozdziałów, a te
dzielone są na jeszcze krótsze fragmenty - niektóre scenki to zaledwie pół
strony, inne liczą ich dosłownie kilka, co potęguje wrażenie dynamizmu akcji.
Warto też wspomnieć o wydaniu książki, grafikach, które podsycają mroczny
klimat - każda część oznaczona jest dużą grafiką gołych konarów drzew, a numery
stron malutkimi pochylającymi się do siebie bezlistnymi drzewami. Detale, które
oddziałują na odbiór!
Narracja powieści prowadzona jest w pierwszej
osobie czasu przeszłego przez Norberta Krzyża, a zatem świat, który czytelnik
widzi, jest światem prezentowanym subiektywnie, nacechowany emocjami głównego
bohatera. Styl powieści jest jednym z elementów budujących jego charakter, a
równocześnie doskonale wpisuje się w podgatunek czarnego kryminału. Krzyż nie
przebiera w słowach, przekleństw używa dla podkreślenia swoich gęstych emocji,
nie nadużywa ich jednak na tyle, by miały tracić sens. Zdania są krótkie,
konkretne, co dobrze wpisuje się w dynamiczną fabułę, a dialogi prowadzone
sprawnie, momentami doprawione są nutą uszczypliwości. Kilka razy pojawiają się
też fragmenty tekstu, który Krzyż znalazł w lokalnej bibliotece na temat zbrodni,
jakie wieki temu popełniono na kobietach podejrzanych o czary…
“Jak jesteś w czymś dobry, ktoś zrobi z tego użytek.”
Bo jak sam tytuł wskazuje, czarownice mają
solidne miejsce w tej fabule. Autor korzysta z historii miejsca - Skrzyczne
uważane było za punkt, w którym odbywały się sabaty czarownic. Tam też w XVI
wieku dochodziło do polowań, których zapisy wplecione są w fabułę powieści. W
tym wątku jednak nie chodzi tylko o grzechy przeszłości - czarownice w nieco
innej formie pojawiają się też we współczesności nadając powieści lekko
oniryczny charakter. Nietoperze, eliksiry, zioła używane do własnych celów, ale
też siła, jaka płynie z tych wierzeń, raz po raz wplatają się w fabułę.
“(...) religia i władza nigdy nie zaspokoją duchowych rozterek. Człowiek zawsze będzie szukał czegoś, z czym będzie mógł się podskórnie identyfikować. Dziś przecież też tak jest. Ludzie szukają autorytetów wśród oszołomów na YouTubie i innych kaznodziejów czy bioenergoterapeutów (...).”
A wraz z nimi tematy do refleksji, w których
szukamy źródła lęku, ludzkiej niepewności i granic, których przekraczać się
boimy - a ten strach czasami posuwa ludzi do okropnych czynów, czynów, które
poparte są tylko i wyłącznie niezrozumieniem. Zresztą granice to przewodni
temat tej powieści - te granice, które oddzielają zwyczajne, normalne życie, od
tego, z którego trudno zawrócić. Czy to chodzi o nałogi, fanatyzm, brutalność,
przestępstwa, odbieranie życia czy popadanie w szaleństwo - nie ma to znaczenia,
po przekroczeniu tej jednej, czasami tak mocno zatartej granicy, powrót do
normalności wydaje się już niemożliwy…
“Miałem wrażenie, że dziś ludzie wszystko robią na pokaz. Dbają wyłącznie o swój wizerunek w mediach. Reszta się nie liczy. A już na pewno nie liczy się sprawiedliwość. A może nigdy się nie liczyła?”
Już samo to zagadnienie wprowadza w powieść
duszny, przytłaczający mrokiem kryjącym się w człowieku klimat. Ale autor idzie
jeszcze dalej, potęguje go poprzez samą pogodę, miejsce, w którym zamknięte
społeczności trzymają sekrety blisko i ten Czarny Dom, coś naprawdę złego, coś,
co do tej pory jest dla Norberta nie do końca określone, mimo że z tym tematem
spotyka się od pierwszego tomu swoich przygód… To wszystko doskonale wpisuje
książkę w podgatunek czarnego kryminału, ten zaduch, mrok, beznadzieja wręcz
wylewają się z kart powieści.
I Norbert w ten klimat doskonale się wpisuje -
to bohater, któremu na drugie imię kłopoty. Ale w tym swoim pakowaniu się w
problemy jest bardzo ludzki - on chce poprawy, próbuje od bodajże drugiego
tomu, jednak zawsze pojawia się coś, przez co ze swojej ścieżki ku poprawie
schodzi. Najczęściej jest to praca, dążenie do poznania prawdy w mocno
zakłamanym świecie, któremu nie potrafi odmówić nawet, kiedy na szali staje
dobro jego dziewięcioletniej córki. Bo tak, to nie tylko detektyw, ale i
ojciec, który choć mocno nieudolnie, nieustannie pracuje nad relacjami z
dziewczynką. Norbert, mimo pozytywnych cech swojego charakteru, jest też
typowym samotnym wilkiem - w sytuacjach, w których powinien iść na policję,
działa sam, co nieustannie kończy się dla niego źle. Och Norbert, czy ty się
kiedyś nauczysz?
“- U mnie zawsze jest kiepsko. - Uśmiechnąłem się sztucznie. - Gorzej jest tylko, gdy to “kiepsko” się spotęguje. Wtedy nie ogarniam.”
Fabuła powieść prowadzona jest tempem
przyjemnie dynamicznym, a przeplatają się w niej wątki solidnie gangsterskie z
małomiasteczkowymi. Tu szemrane typy, które nie cofną się przed niczym krążą
wokół zwyczajnych ludzi zamieszkujących odludne, górsko-leśne tereny - a
pomiędzy nich ładuje się oczywiście Norbert. Autor sprawnie łączy brutalne
wątki i tajemnicami małej społeczności, prywatność z organizacją przestępczą,
której macki rozciągają się we wszystkie kierunki… Intryga powieści jest zatem
wielowątkowa, wymaga od czytelnika skupienia - co chwilę pojawiają się nowe
informacje, nowe zależności, wychodzą na wierzch fakty z przeszłości, które w
chwili ujawnienia zdają się bez znaczenia, wkrótce jednak okazują się dla
fabuły istotne. Warto zachować czujność, by móc samodzielnie złożyć historię w
odpowiednim momencie w całość.
“Nieoczywiste skojarzenia plus niewyparzony język to moja specjalność.”
“Dolina czarownic” to ciekawy miks gatunkowy -
małomiasteczkowy kryminał przeplata się z gangsterską sensacją, lokalne
wierzenia z niechlubną historią miejsca. Bez wątpliwości jednak jest to
kryminał noir - mroczny, duszny, brudny, w którym czasami trzeba zakląć,
czasami trzeba sięgnąć po butelkę. Klasyka odtworzona sprawnie, ale wpisana w polską
mentalność. Michał Zgajewski potrafi zaciekawić, potrafi poplątać fabułę tak,
że na najłatwiejsze rozwiązanie czytelnik nie wpadnie. Historia, która wymaga
skupienia, uwagi, a w zamian daje od siebie lekko gangsterką rozrywkę z
dobrymi, uniwersalnymi tematami do refleksji.
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Agora.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!



.jpg)


.jpg)








